Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~Matsukawa

    Stymulacja gospodarki dotyczy produkcji rzeczywistych przedmiotów, nie zaś powielania w nieskończoność kopii istniejących utworów.

    Czym bowiem różni się multiplikacja utworu przez pirata od tejże samej, lecz przez tzw. posiadacza praw autorskich? Wyłącznie wielkością oczekiwanych dochodów. "Legalny" multiplikator nastawia się na dużo wyższe dochody i dlatego wpada we wściekłość, kiedy plany ograbienia konsumentów mu nie wypalą. To dysonans poznawczy stoi u podstaw argumentacji przemysłu rozrywkowego. Zjawisko psychologiczne, a nie gospodarcze. Gospodarka nie ponosi żadnych strat.

    14-04-2010, 08:53

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~k man

    Jedno słowo do autorów raportu:

    BRAWO!

    14-04-2010, 09:09

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~wooki

    Podam przykład z branży IT i studentów. Jak ma sobie pozwolić student na kupno w pełni funkcjonalnego środowiska programistycznego czy pełnej bazy danych (nie tylko darmowych wersji z ograniczoną funkcjonalnością)? Koszt tego może wynieść kilka tysięcy złotych. Na studiach wykładowców nie interesuje skąd student ma mieć takie środowisko jak On. Mam mieć i przygotować w nim projekty na zaliczenie.
    W 99% przypadków student będzie miał nielegalne oprogramowanie.
    I tu się pojawia WIELKIE ALE:
    Student kończy uczelnię i potrafi to środowisko programistyczne czy bazę danych wykorzystać konstruktywnie. Idzie do pracy i tworzy np. oprogramowanie, na którym zarabia twórca środowiska czy bazy danych i Państwo bo od sprzedanego produktu bierze podatki.

    Tak więc w aż takie duże straty na rynku IT nie można wierzyć jak się je opisuje.

    14-04-2010, 10:09

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Lukass

    Nie wspominając o paru prostych faktach jak np. to że sporo ludzi po obejrzeniu np. filmu potem kupi go na DVD czy BD (jeśli jest to dobry film)
    sporo ludzi po zagraniu w grę z jakiegoś torrenta jeśli mu się spodoba potem ją kupi
    z muzyką podobnie - choć tu pewnie takich jest najmniej...

    No i najważniejsze - może w końcu ktoś zauważy jednak to co wytknęli w tym raporcie - nie każdy używający jakiegoś pirata kupiłby oryginał. To tak jakby np. Mercedes ogłosił że ma miliardowe straty bo nie wszyscy ludzie chcą kupować Mercedesy

    14-04-2010, 10:52

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~_LM_

    Piractwo ma oczywiście wpływ negatywny, jak każdy rozbój, użycie siły, broni palnej, terror, porwania i morderstwa. Nie rozumiem tylko, dlaczego DI poświęca tyle uwagi problemom morskim?

    14-04-2010, 11:21

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anonim
    [w odpowiedzi dla: ~wooki]

    Skoro Politechnika nie zapewnia mi oprogramowania, to nie mam żadnego zobowiązania go używać. Dają środowiska programistyczne z MSDNAA, ale nie dają np. Matlab'a - bo mają licencję tylko na komputery na Politechnice. Zamiast niego użyłem QTOctave i nie musiałem piracić. Da się? Da się :] I takie argumenty są słabe. U nas wykładowcę obchodzi, czy student ma dostęp do programowania i np. jako użytkownik Linuksa mogłem zamiast w Turbo Delphi pisać programy we Free Pascal'u w trybie zgodności z Delphi (bo to były konsolowe podstawy). Oracle udostępnia za darmo swoje oprogramowanie bazodanowe do celów naukowych. Można ściągać z ich strony...

    14-04-2010, 11:52

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anonim

    A jak użytkownik domowy skorzysta z pirackiego Photoshopa do retuszu/fotomontażu zamiast iść do salonu fotograficznego to jest strata dla salonu :)

    14-04-2010, 11:54

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • de0
    m
    Użytkownik DI de0 (1069)

    ograniczanie piractwa to nic innego jak masowe odcinanie ludziom wody pitnej z jednoczesnym nakazem kupowania jej w litrowych butelkach.

    Fakt, iż ktoś posiada patent na plastikowe butelki plus teczkę certyfikatów (a więc prawo pozwala mu na handel wodą) wcale nie uprawnia go do wymuszania na konsumentach kupna jego produktu.
    Tak więc, wszelkie raporty producentów, dostawców i sprzedawców butelkowanej wody dotyczące strat powodowanych przez konsumentów którzy wolą pić nie mniej czystą kranówę są ewidentnym kłamstwem.

    w zasadzie powinno się z nimi postępować tak samo jak z przypadkami prób wyłudzeń odszkodowań czy kredytów.

    a teraz wystarczy zastąpić słowo woda czym chcecie: muzyka, filmy, oprogramowanie, chusteczki do nosa ...

    14-04-2010, 16:16

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~wooki
    [w odpowiedzi dla: ~Anonim]

    MSDNAA weszło jak ja już kończyłem studia. Podajesz, że moje argumenty są słabe to wyjaśnij mi dlaczego w 90% szkół/uczelni nauczany jest MS Windows i MS Office. Z własnego doświadczenia na wiem, że osoby, które nie trzymały się standardów były piętnowane. Podczas studiów korzystałem z OOo i w bardzo wielu przypadkach byłem zmuszony swoje prezentacje eksportować do pdf bo nikt łaskawie nie instalował niszowego wówczas OOo. Bardzo często odbijało się to ocenach i podejściu wykładowców do moich prezentacji, które merytorycznie były bardzo dobre ale nie miały wodotrysków z MS PowerPoint.
    Za moich czasów musiałem napisać aplikację współpracującą z MSSQL Server 2000, która była zarządzana z Menagera (znajomość menagera była składową na zaliczenie) dołączonego do bazy oraz napisana w środowisku graficznym aplikacją, a nie konsolowym (dostępne wówczas wersje środowisk programistycznych to MS VisualStudio6 lub produkty Borlanda Delphi7 i BC++B6). Jak się zorientujesz wówczas nie było wersji free, a nawet jak by była na poziomie środowisk Borland Turbo Explorer to i tak za mało by były potrzebne wydruki z podglądem raportów przed wydrukowaniem.

    14-04-2010, 22:38

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anonim
    [w odpowiedzi dla: de0]

    Źle. Przykładowa kranówa to jak nie używasz ich oprogramowania, tylko np. open source - bo masz otwarte źródło wody z którego legalnie pijesz :)

    14-04-2010, 22:55

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anonim
    [w odpowiedzi dla: ~wooki]

    Trochę jednak masz racji ;) Zależy na kogo się trafi. Ale ja i tak wolę walczyć o wolność niż się dać takim prowadzącym.... Na statystyce nawet się facet cieszył jak robiłem w OOo Calc. Chwalone też było jak napisałem na pewien przedmiot program w C++ z użyciem OpenGL'a tak aby się dało skompilować na Linuksie i Windowsie. Jak na uczelniach pracują stare dziady przyzwyczajone do oprogramowania M$ to na to niestety nic nie poradzimy... Temat pracy inżynierskiej też tak sobie dobrałem, żebym nie musiał pracować przy Winshicie, tylko mogę sobiena Linuksie w Pytonie pisać aplikację i w OOo dokumentację :)

    14-04-2010, 23:00

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Kierchu

    de0:
    bardzo mądrze napisałeś! Sam nie wymyśliłbym genialniejszego przykładu :-D.

    Ciągle mnie tylko śmieszy fakt, że większość komentarzy na tym forum piszą programiści/informatycy, jednym słowem sami specjaliści, którzy nie umieją mówić potocznym językiem :-P. To jest "Dziennik Internautów" (czyli prostych komnputerowców, którzy używają Windowsa i pogrywają sobie w jakieś stare gierki), a nie "Dziennik Specjalistów-Informatyków". Gdzie są panie sprzedawczynie z mięsnego, spawacze, kopacze rowów i gospodynie z kółek różańcowych?? Ja chcę słyszeć także wasz głos!!! :-D

    14-04-2010, 23:42

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~wooki

    Z polskich realiów napiszę, że piractwo w naszym kraju napędza kilka przyczyn:
    1. Zbyt drogie w zakupie produkty chronione prawem autorskim: muzyka, filmy, programy, gry, nawet książki i co tam jeszcze ktoś sobie wymyśli.
    Pozostałe punkty widziane przez informatyka:
    2. Przykład dawany z góry, że tylko komercyjne oprogramowanie jest słuszne (pakiet MS Office jako standard pakietu biurowego i rozpowszechniania dokumentów, druków w każdym rodzaju urzędzie; MS Windows jako "jedyny i słuszny" system operacyjny oraz pod niego przygotowywane aplikacje obowiązkowe np. Płatnik jako wyłączna aplikacja polecana przez ZUS).
    3. Jak już pisałem wcześniej - od samych podstaw nauczanie tylko na komercyjnym oprogramowaniu i piętnowanie inicjatywy wykonanie tego samego na wolnym, otwartym oprogramowaniu (ograniczenie nauczających).

    Małe podsumowanie z punktu widzenia informatyka:
    To właśnie powoduje, że na początku piractwo jest tzw. złem ale potem w przyszłości osoby dla których piractwo było sposobem nauczenia się korzystania z komputera powoduje. Pracodawca takiej osoby musi kupić legalny system operacyjny, pakiet biurowy czy coś tam jeszcze.
    Wdrożenie np. OpenOffice zamiast MS Office (zrobiłem to około roku temu na ponad 130 maszynach) powoduje, że wielu użytkowników nie potrafi napisać najprostszego pisma. Powód jest tylko jeden - bo to nie jest w tym samym miejscu co w MS Office i użytkownik już nie potrafi poszukać, pomyśleć, użyć szarych komórek.

    15-04-2010, 01:08

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~xxx
    [w odpowiedzi dla: ~Anonim]

    Da się to wykonać przy pomocy Gimpa lub Inkscape i jeszcze paru innych darmowych programów, ale każdy chce mieć najlepszy soft, choć go na to nie stać ! jakby zmusić ludzi do legalnych wersji to Photoshop nie byłby wcale popularny, co za tym idzie mało osób znałoby jego obsługę i w ten sposób producent otrzymywałby mniejsze zamówienia !

    16-04-2010, 13:42

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Anonim
    [w odpowiedzi dla: ~xxx]

    Tak, ale producent nie miałby wtedy żadnych powodów do narzekań i byłaby zdrowsza sytuacja ;)

    A tak to mnie wnerwiają ludzie lansujący się Photoshopem... koleżanka fotomontaże robi, ale nie umiała zdjęcia przeskalować i mnie prosiła bym to zrobił - w GIMPie oczywiście to wykonałem.

    16-04-2010, 20:28

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy