
"Warto uważać na pliki preparowane przez oszustów, które podczas instalacji żądają wysłania SMS-a na numer o podwyższonej opłacie w celu uzyskania kodu aktywacyjnego. Twórcy pakietu uważają takie działania za niezgodne z licencją i przypominają, że OpenOffice.org jest całkowicie darmowy."
Właśnie w ten sposób buduje się wśród odbiorców oprogramowania przesąd, że program na licencji GPL/LGPL jest darmowy, a ktoś kto za niego pobiera pieniądze jest oszustem.
Prawda jest zupełnie inna - mamy prawo do sprzedaży programu wykorzystującego licencje GPL/LGPL. Należy jedynie pozostawić informacje o autorach oraz dostarczyć odbiorcy kod źródłowy oprogramowania.
To jest zgodne z duchem GPL. Masz zapewniony dostęp do kodów źródłowych, ale możesz pobierać opłaty za korzystanie z takich programów. Co więcej autorzy licencji GPL zachęcają do tego. Pobieranie opłaty jest logiczne, ponosisz koszty na stronę, reklamę utrzymanie serwera. Dlatego pobierasz opłatę i dostarczasz takie oprogramowanie, szerząc idee i oprogramowanie GPL, które zapewnia wolności:
- wolność uruchamiania programu w dowolnym celu (wolność 0)
- wolność analizowania, jak program działa i dostosowywania go do swoich potrzeb (wolność 1)
- wolność rozpowszechniania niezmodyfikowanej kopii programu (wolność 2)
- wolność udoskonalania programu i publicznego rozpowszechniania własnych ulepszeń, dzięki czemu może z nich skorzystać cała społeczność (wolność 3).
ano polaczenie wolnosci 2 i 3 :)
GPL jest bardzo fajna licencja jednak nie jest ona po to zeby na kodzie nie mozna bylo zarabiac. Jest cos takiego ze w przypadku tej licencji kod binarny mozna sprzedawac za dowolna kwote jednak kod zrodlowy w tym wypadku musi zostac udostepniony juz za free. Wiec dopuki nie mamy obowiazku udostepniac kodu zrodlowego (a nie mamy dopuki nie otrzymamy zaplaty) nie musimy go udostepniac. Jesli rozprowadzamy postac binarna (skompilowana) bezplatnie to tez nie mamy obowiazku dostarczania kodu zrodlowego. Zmienia sie to dopiero gdy pobieramy za to oplaty. Takze tworca ktory nie daje kodu zrodlowego przed wyslaniem smsa nie musi go dawac poniewaz nie uzyskal za to pieniedzy. Jest to w pelni kompatybilne z licencja. Dodac nalezy tez ze program moze robic co tylko chce na komputerze poniewaz to wlasnie kod zrodlowy stanowi o tym na jakiej licencji musi byc on wydany. Nawet windows z 2 linijkami na GPL musi byc wydany na GPL.
To jest prawdziwe mylne przekonanie i niewiedza odnosnie tego jak powinno sie sprzedawac oprogramowanie.
Obrzydliwe mądrzenie się tanich paserów, który w kiepski sposób usprawiedliwiają złodziejaszków (zapewne siebie) i trują; jeden o "wolnościach" [T.Ch], a drugi nie umie napisać poprawnie rusycyzmu "dopóki" ~kolodziej i bredzi jak potłuczony. Obaj zapewne korzystają z "hakierskich" programików do grzebania w kodzie źródłowym. Puknij w stół, a złamie się na pół. Złodziej i krętacz jest złodziejem i krętaczem, czego najlepszym dowodem oba żenujące wpisy.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.