Jesli ten czlowiek jest "piratem", bo sciaga utwory z internetu, to jakim mianem mozna okreslic osobe, ktora zrippowala dany album, a nastepnie wprowadzila go do sieci [a wiec udostepnla miliardom ludzi]? czy to dobry duszek przemyslu muzycznego? szczodry arystokrata? to jest wlasciwy pirat i to jego nalezaloby scigac, gdyby faktycznie zalezalo im na ujeciu faktycznego sprawcy udostepnienia ich materialow w internecie. Zamiast tego ceduja wszystko na jednego studenta. Tak, USA to "panstwo prawa".
Dyskusyjne wydaje sie byc rowniez naliczanie rzekomych "strat" machiny przemyslu muzycznego.

"(...)plikami chronionymi prawami autorskimi(...)"
czyli, że utworzył je i umieścił w sieci posiadacz praw autorskich ?
więc dlaczego ściagją niewinnego człowieka ?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.