"Bo to jest standard"
Prawda. Jeżeli konkretne rozwiązania są stosowane przez ponad dekadę, stają się one standardem. Produkty Microsoftu w MSZ i wszystkich placówkach są interoperacyjne (względem siebie) i migracja całej infrastruktury MSZ czy dowolnego innego ministerstwa na dowolnie inną platformę byłaby zapewne bolesna - zarówno dla administracji (przepływ informacji) jak i użytkowników systemu (konieczność nauczenia się czegoś. Do pracy w tu_wstaw_dowolną_jednostkę_rządową nie idzie się po samodoskonalenie, ale po posadkę)

Brak słów... A wystarczyła by 1 rzecz. Każdy nowo powstały dokument zapisywać w ODF a np. 2 miliony przeznaczyć na dostosowanie pod siebie np. Open Office. Gdyby to był wybór prywatnej firmy, miałbym to gdzieś. Fakt - 16 lat temu mieli wybór pomiędzy Unix a Windows, Linux raczkował. Przez te 16 lat jednak sporo się zmieniło. Opisaliście fantastyczny przykład głupoty [do potęgi n] urzędniczej, dzięki.
W panstwowych firmach tak bylo i jest. Zwykle serwery, desktopy stoja na oprogramowaniu M$ i uzywane jest tylko jedyny szlyszny program do danego celu: poczta, dokumenty, baza itp itp.
Zawsze tez firma panstwowa kupuje tzw support - czyli jak cos sie stanie, to zewnetrzna firma zapewnia pomoc w ramach jakiegos abonamentu - zwykle miesiecznego.
Etatowi informatycy sa bardzo kiepscy i nie umieja wiele. Sa tam zatrudniani na zasadach znajomosci, "mocnych plecow" i.. nepotyzmu.
Poza tym jest tak jak napisal "Dwimenor" - w takich firmach idzie sie na stolek a nie zeby nabrac umiejetnosci i ograniczyc koszty.
Kogos jeszcze dziwi po co Gates tyle razy jezdzil do Polski i wital sie uroczyscie np z Ludwikiem Dornem ?
Co by nie mówić, OO nie nadaje się do poważnych zastosowań (np. wyliczania i wyliczania wielopoziomowego), ale z drugiej strony na OO świat się nie kończy. Są pakiety biurowe Corela, Ashampoo i inne (nie miałem do czynienia, więc nie mogę ocenić) i pewnie dało by się coś z nich wycisnąć.
cały świat jest uzależniony od jednej firmy. nie ma na świecie drugiego tak wielkiego monopolisty. na prawdę trzeba z tym walczyć, nie mówię, że wszyscy mają przesiadać się na linuksa, ale jakaś część urzędowych komputerów powinna stać na innym systemie niż windows. pani w sekretariacie nie potrzebuje oprogramowania za kilka stówek, żeby pisać maile.
Czy wy sobie wyobrażanie, że przeciętny urzędnik państwowy jest w stanie ogarnąć linuksa? Przecież oni mają problem z windowsem jak się dzieje coś czego na pamięć nie potrafią. Przesiadka z worda 2003 na 2007 bezproblemowo sparaliżowałaby całe urzędy, a co dopiero OO czy jakiś inny pakiet office. Miałem praktyke w urzędzie to widziałem wyglądała pomoc informatyków przez telefon: "wyłącz, poczekaj chwile i załącz jeszcze raz".

Akurat ta decyzja nie jest ani dziwna ani głupia jak sądzą niektórzy fani "wolnego" oprogramowania. Migracja nawet z Office'a jest trudna, długotrwała i często droższa niż dalsze używanie produktów MS. Office to nie Notepad, którego funkcjonalność łatwo powielić. A nie tylko brak funkcji jest problemem. Często używa się różnych dodatków, których przeniesienie do np. Open Offica jest albo bardzo kosztowne albo prawie niemożliwe. Zwłaszcza, że do wielu z nich nie ma kodu źródłowego, a nawet jeśli się znajdzie to przystosowanie go do innego oprogramowania zwykle nie jest trywialne. A do tego wszystkiego dochodzą koszty przeszkolenia personelu, które do niskich też nie należą.
Niemcy cały czas głoszą ideę migracji do nie-MSowych produktów, ale jak słychać, w praktyce idzie im to fatalnie i to pomimo forsy, którą w to wpakowali (a, której my nie mamy). To czy kiedykolwiek te nakłady im się zwrócą - zobaczymy.
@Ghostman, co Ty pleciesz ? Co ma urzędnik ogarniać ? Urzędnik ma wiedzieć gdzie jest menu z którego ma wybrać coś do pisania, wiedzieć gdzie jest skrót do przeglądarki i gdzie jest program pocztowy. Urzędnik NIE MA PRAWA nic konfigurować, NIE MA PRAWA nic zmieniać, NIE MA PRAWA nic usuwać czy instalować. Ma dostać stanowisko pracy i robić na koncie użytkownika co robić należy.
I nie trzeba do tego żadnej specjalistycznej wiedzy czy czegokolwiek. Obsługa myszki i klawiatury wystarczy.
I zaręczam Ci że z Linuksem będzie o niebo mniej problemów jak z Windowsem. Nie mówiąc już o największym problemie urzędów - o WIRUSACH. Ci idioci mogli by dbać o swoje kompy bo RAZ znajomy który pracował w urzędzie wziął coś z niego na pendrive (parę dokumentów które chciał dokończyć w domu) i tyle było widać jego Windowsa.
Przesiadka na OO nie była by bolesna z prostego względu. Sam byłem w szkole tresowany na oprogramowaniu Microsoftu. Jakoś w domu przesiadając się na OO pewnego dnia nie miałem problemu ze znalezieniem się w nim. Za to chwile zeszło zanim ogarnąłem MSO 2007 na uczelni.
Co do pomocy informatyków w urzędzie to czegoś Ty się spodziewał ? Zarabiam 5x więcej jak oni gdzie zarówno oni jak i ja mamy TEN SAM stopień naukowy (mgr inż) i w teorii to samo wykształcenie (ta sama uczelnia).
Jak ktoś jest miernotą i nieukiem to albo idzie pracować do urzędu (tam nie ma dużych wymagań... jeżeli w ogóle jakieś są) albo uczyć w szkole (tekst profesora - mój przedmiot jest bardzo ważny, administratorzy sieci zarabiają w Polsce nawet 10.000zł miesięcznie - a my na to - to co profesor robi tutaj ?).
Takie życie :P

"W Ministerstwie Spraw zagranicznych od ponad 16 lat używane jest oprogramowanie systemowe i użytkowe firmy Microsoft, jako standard wyposażenia informatycznego zarówno dla Centrali, jak i dla wszystkich placówek zagranicznych. "
Tłumaczenie z PRpoprawnie politycznego języka na polski:
"Używamy softu MS tak długo że, wszyscy za Internet uważają to niebieskie "e" na pulpicie, więc nie damy rady nic tym zrobić, więc nic nie robimy, bo nie damy rady nic tym zrobić
Poza tym, pani i pan lubią grać w Pasjansa, a nie w jakieś Tux Racer."
to wszystko wina userów linuxa
zamiast kompilować nowe rooty i kernele czekali przez kilkadziesiąt lat aż im manna spadnie z nieba
trzeba było myśleć jak microsoft zdobywał rynek
Napisales to tak jakby uzytkownicy windowsa nie robili nic tylko mysleli i dzieki temu windows jest wszedzie ^^
Z taka logika to ty sie lepiej nie udzielaj nawet.

Prawdą jest, że w Francji było trochę migracji i chyba nawet pomyślnych. Nie jestem jednak pewien, czy powodem były koszty, czy raczej niechęć do czegokolwiek co niefrancuskie (a co gorsze - amerykańskie). Pamiętam też o jakiś pojedynczych migracjach we Włoszech, innych krajach europejskich jak i w USA. Natomiast jedna z większych, medialnie głośna migracja w Monachium raczej nie przebiegła tak jak planowano. Dopiero pod koniec 2009 udało się zastąpić wszystkie pakiety Office wersją otwartą, a dodatkowo - jak twierdzą sami autorzy migracji - było potrzebne ogromne wysiłki by to zakończyć. Warto też pamiętać, że całość zaczęła się w 2003roku i miała być szybka, łatwa i przyjemna.
Innymi słowy koszt i czas trwania migracji (jak i jej opłacalność) może być skrajnie różny (i stąd też trudno podać jakieś dokładne kwoty bądź nawet ich rząd - wszystko zależy od konkretnego przypadku). Decyzje naszych ministerstw często są złe, głupie, fatalne - ale czy decyzja o przetargu też taka jest trudno powiedzieć mając do dyspozycji tak mało informacji o ich sytuacji. Mam jedynie nadzieję, że w ten sposób wydano możliwie najmniej pieniędzy (uwzględniając także inne opcje jak np. migracja).


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.