Nie od dziś przecież wiadomo że nie chodzi o ochronę twórczości artystycznej, bo nawet przedstawiciele wytwórni mówią o "produkcji" a nie o "twórczości", tylko o wyrwanie jeszcze większej ilości pieniędzy od konsumenta poprzez możliwość maksymalizacji marży. To, że wielu polityków i populistów dało się nabrać na profesjonalne hasła, oznacza tylko tyle że albo mają z tego prywatne korzyści, albo są za głupi żeby samodzielnie myśleć.
Proste, lepiej dać te ileś tam za bilet niż wydać na kawałek plastiku z którym nic później nie mogę zrobić bo to nielegalne. A artyście też raczej zwisa czy dostanie te grosze za płytę czy nie. Frontside bierze 3000 za koncert, The Analogs jakoś 2 czy 2,5... Za jeden show musieliby sprzedać 600 płyt jeśli mieliby z tego mieć 5zł od sztuki.. A koncerty grają często, to chyba nietrudno wpaść co się bardziej opłaca, robić cyrk z płytami czy zbierać jak najwięcej fanów na koncertach.
A o takich marylach, dodach, feelach itp nie wspomnę. Feel w zeszłym roku za ~godzinkę na festynie zgarnął chyba ~40 czy 50k. A pisali w prasie kolorowej że potrafili grać 2-3 koncerty dziennie :]

no... kochani artyści... :)
jak już tak chcecie płacić, czy zamiast pasożytom nie lepiej zapłacić komuś kto sprawi, że o Wasze utwory będzie można się "potykać" w sieci ?


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |