Hehe :-) Im się głowach poprzewracało. Jestem użytkownikiem Linuksa ale Windowsa również używam. W sumie tylko do gier bo do niczego innego się nie nadaje ale jednak używam. Otóż XP dostałem swego czasu jako bonus do projektu i od tamtej pory wisi sobie na 60GB partycji.
Co wam powiem to wam powiem ale wam powiem że w głowach im się wszystkim poprzewracało. W Polsce za Windowsa 7 (który na dzień dzisiejszy oznacza głównie same problemy zarówno w domu jak i w firmie (zwłaszcza w firmie) kosztuje 2x tyle jak na zachodzie.
Ogólnie ceny Windowsów biorąc pod uwagę to że to system dla mas są dość duże. No ale zaleta monopolu.
Nie mniej jednak piractwo zwalcza się cenami, jakością i tym BY PIRATOWI BYŁO GORZEJ JAK CZŁOWIEKOWI UCZCIWEMU. A nie na odwrót. I tak dam wam przykłady.
~ Prince of Persia: Prodigy. Najnowsza wersja "księcia". Wkładasz płytę, instalujesz, grasz. Pięknie. Gra kosztuje jakieś 40zł i jest dość długa, pozbawiona błędów i bardzo przyjemna by odprężyć się wieczorem.
~ Battlefield 2142 - rejestrujesz konto, wkładasz płytę, instalujesz, grasz na sieci z innymi na ogromnej ilości serwerów. Pięknie. Gra kosztuje niecałe 40zł, ma niemal nieograniczoną żywotność (z racji że to multi i to bardzo dobre). Piraci mogą pomarzyć. Kombinują i szukają jakiś crackowanych serwerów.
~ Dragon Age Origins. Przykład dobrego marketingu, dobrego wykonania, mało rozsądnej ceny i fatalnego pomysłu. Gra kosztuje obecnie około 120zł. Mało tego, gra jest okrojona z przedmiotów, 1 postaci dodatkowej, kilku godzin rozgrywki itp. Te rzeczy są sprzedawane dodatkowo. Rozumiał bym jak by gra kosztowała 30zł i można było kupować rozszerzenia ale w ten sposób ? I to jeszcze udostępniać dodatek do zakupienia w chwili premiery ? Dodatek który znajdywał się w oryginale ? (nawet bez niego macie NPC który zachęca was do pomocy co oznacza kupno dodatku).
Za to piraci mają kompletną grę i wszystkie dodatki. Kuszące prawda ?
~ Two Worlds. Polska gra i jedna z największych pomyłek. By grać trzeba było... dzwonić do firmy i prosić o klucz. Dodatkowo limit instalacji wynosił 5! na jednym kompie. Żeby mieć więcej, trzeba dzwonić i się tłumaczyć. Piraci nie mieli takich problemów. Kuszące.
Piraci rodzą się wtedy kiedy coś mogą mieć łatwiej i lepiej. Jak mam płacić za fragment gry który trwa 3 godziny (z czego większość to łażenie przed siebie i pranie goblinów albo czegoś) jakieś 30zł gdzie za grę zapłaciłem 120zł to wolę poświęcić parę godzin w teorii i ściągnąć grę z sieci w komplecie. (Dragon Age)
Jak mam grę w rozsądnej cenie bez utrudnień to wolę zapłacić te 40zł (może plus jeszcze jakiś taki tytuł w podobnej cenie) plus kurier i za 100zł mieć dnia następnego pod domem 2 gry które normalnie ściągać by trzeba było kilka dni nawet (biorąc pod uwagę jak u nas w PL jest z internetem). (Prince of Persia)
Jak mam siedzieć, ściągać kilka gb danych, szukać serwerów po sieci, szukać patchy by wersja się zgadzała, szukać cracków by pasował to patcha itp to wolę zapłacić niecałe 40zł i następnego dnia mieć kurierem grę pod domem i nie mieć tych problemów.
Ja chętnie kupiłem nie jedne tytuł w ten sposób do tego mojego Windowsa.
Ludzie, jak by nie te durne zabezpieczenia i te astronomiczne ceny niektórych gier czy Windowsa to piractwo miało by zasięg ograniczony do gimnazjalistów którym mamusia nie da na coś tam. Ja na prawdę wolę wydać te 100zł co jakiś czas na 1-2 gry i mieć je dnia następnego żeby wieczorem popykać niż żeby mi buczał komp cały dzień albo więcej by coś ściągnąć. Nie trzeba też wszystkiego mieć DZISIAJ. To co dzisiaj kosztuje 150zł jutro będzie kosztowało 70zł. A po jutrze będzie w gazecie za 15zł. Gry NIE UCIEKNĄ! Programy też nie. System operacyjny to bajka. Windowsa odłączysz od sieci i olewasz tak długo jak nie podpinasz mu CZEGOKOLWIEK oprócz oryginalnej płyty (wara nawet z głupim pendrive). Niech służy do gier bo do tego się nadaje.
@.wu - tu juz nawet nie chodzi o same pieniadze. Nie chcialbym korzystac z Windowsa nawet, gdyby mi za to placono. To nie jest ideologia [mam gdzies korporacje i firme MS. Moga sobie podbijac swiat, to wina glupiego swiata, a nie jakiejs firmy], czy materializm - to jest podejscie stricte praktyczne. Windows nie ma narzedzi, ktorych potrzebuje, nie dziala w sposob, ktory mnie satysfakcjonuje.
Co do twojego dylematu z linuksem - linux rowniez nie jest szczytowym osiagnieciem programistycznym, jednak z dwojga zlego wolalbym juz linuksa. Dla mnie dzialanie w Windowsie jest jak taniec z noga w gipsie, podobnie czuje sie na MacOSXie, choc tam jest juz nieco lepiej.
A ja używam Windowsów za darmo (hurra MSDNA AA (; ). Jakbym musiał za nie płacić to pewnie od dawna siedziałbym na linuksie. Z MS office się już dawno na OO.o przerzuciłem i nie ma problemu.
Czemu w takim razie nie używam linuksa? Siła przyzwyczajenia + dobór narzędzi, a że na chwilę obecną oba mam za darmo, to nie czuję większej potrzeby migrowania ;)
"piractwo": "Cenę za to płacimy jednak wszyscy ", "Tracimy więc na tym wszyscy"
Kto traci, ten traci. Ja nie trace, bo nie uzywam. Na AutoCADzie, Adobe XYZ tez nie trace, bo rowniez nie uzywam.
Zgadzam sie z przedmowca, ze argumenty sa nieracjonalne, ale to naturalne: to propaganda i "akcja", wiec nie mozna sie spodziewac racjonalnych argumentow. Rozbawil mnie ten fragment:
"Co jednak istotne, znaczna część programów zawierała także wirusy czy aplikacje typu malware.", "wiąże się to z niebezpieczeństwem utraty danych zapisanych na dysku twardym czy też uzyskaniem dostępu do np. kont bankowych przez osoby nieuprawnione. Nie mówiąc już o bezpośrednich stratach czasu i pieniędzy."
Te zdania tycza sie uzytkowania oprogramowania MS Windows *w ogole*, nie zas tylko pirackiego. Pirackie, czy nie - tak samo jest narazone na ataki i malware, bo Windows to raj dla malware. Kradziez danych jest tam na porzadku dziennym.

Argumenty BSA i MS są nieracjonalne, gdyby więcej osób kupowało oprogramowanie legalnie to by było tańsze. Bzdura. Każda firma dąży do jak największych zysków jak najmniejszymi kosztami. Najpierw niech obniżą ceny, nigdy na odwrót, jeleni szukają ot co.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.