Absolutnie nie zgadzam się z tezą, że Windows 7 stawia takie same wymagania sprzętowe jak Vista. Pomijam fakt, że wystarczy przeczytać listę wymagań oficjalnie opublikowaną przez Microsoft, żeby się przekonać, że tak nie jest, ale o wiele lepiej jest sprawdzić to samemu.
U mnie, na leciwym Dellu GX260 (zaledwie Pentium 4 2.6Ghz plus 2GB RAM), Windows 7 działa zauważalnie lepiej niż XP SP3, a Vista to kpina i dramat na takim sprzęcie.
Dodatkowo Windows 7 oferuje wiele, drobnych a jednocześnie miłych usprawnień w tym o wiele lepiej radzi sobie z sieciami bezprzewodowymi, grafika systemowa o wiele lepiej działa na słabszych kartach graficznych niż w Vissta itd.(włączając w to możliwość rozmieszczania tzw. gadgetów na desktopie, a nie na idiotycznym i niewygodnym pasku wysuwanym z boku ekranu).
Oczywiste jest to, że szczególnie duże firmy, o powolnym procesie decyzyjnym i stosujące procedury wymagające wnikliwych testów oprogramowania przed wymianą wersji systemu na stacjach roboczych, nie zainstalują Windows 7 zaraz po premierze.
Niemniej małe firmy i wielu użytkowników domowych przeważnie uważają Windows 7 za najlepszą edycję Windows do tej pory. W zasadzie używając Windows 7 trudno nie zgodzić się z nimi.

Ja tam chyba podziękuję, nie potrzebuję ani Visty ani 7 ani XP...
Z Vistą też nie było tak strasznie...To co działało na Viście teraz pod 7-ką ma problemy - stara Nvidia (MSI) po każdym restarcie wraca do trybu VGA, a karta muzyczna na chipsecie Intela (925X) Azalia w ogóle nie została rozpoznana i nie chce działać. 2 letni skaner Plusteka zainstalował się jedynie w trybie zgodności z Vistą. Więc póki co poczekam na SP1...
Jak zainstalujesz sterowniki dla windows 7(a każdy producent takie wydał) to nie ma najmniejszych problemów,
A ja mam takie pytanie: czy na tym "cudownym" Windows 7 będą mi działać aplikacje windowsowskie z lat mniej więcej 1995-1999 ?? Bardzo zależy mi na tym, aby cały komputer, system i monitor - były uniwersalne pod względem kompatybilności chronologicznej, że tak się wyrażę. Czyli żeby działały programy sprzed 20 lat o rozdzielczości 320x240 pikseli pod DOSa, jak i te nowoczesne, wypasione. Z nowymi nie ma problemu, ale czy moje kochane gierki już pod Windowsa 95 czy 98 będą działać poprawnie? Z DOSem nie będzie problemu, bo jest nakładka DOS BOX, ale jeszcze chyba nikt nie wymyślił emulatora starego Windowsa, a to byłby przełom dla nas, pamiętających tamte czasy. Wolę te stare gry, niż nowoczesne, mało innowacyjne bzdety, z kosmicznymi wymaganiami.
Aha i tak na marginesie (sorki, że poza tematem nieco) krótkie pytanie - czy na panoramicznym monitorze 16:9 taka gierka z roku 1995, która nie ma za cholerę innych rozdzielczości jak te o formacie 4:3, czyli np. 640x480, 800x600, wyświetli mi się bez zniekształceń typu wydłużenie poziome obrazu albo jakieś inne zakłócenia? Te panoramiczne ekrany to jakiś szatański wynalazek, nie wiem komu przeszkadzały 4:3...

Jeżeli coś nie zadziała pod win7 to zainstaluj to na wirtualnej maszynie. Wsadzisz tam system jaki tylko będziesz chciał, a programy sprzed 10 lat nie będą miały najmniejszych kłopotów z wydajnością. Rozwiąże to też problemy z rozdzielczością.
Cardill:
dzięki za radę, tylko chyba nie bardzo rozumiem teraz tę wirtualną maszynę :P. Nigdy nie robiłem eksperymentów tego typu. Jednak czuję, że to wymaga zrobienia więcej bałaganu, czyli np. dwa systemy. A mnie chodzi o to, żeby można było na jednym systemie używać i starych i nowych aplikacji, a to pewnie za duże wymaganie...
poprostu na winowsie 7 instalujesz Virtual pc (który udostępnia microsoft)
a w tym odpalasz co chcesz.
Już prędzej VirtualBox. Działą znacznie lepiej. Podobał mi się tekst "Jestem użytkownikiem Linuksa i tam trzeba potwierdzać tra ta ta".
JEST różnica w tych mechanizmach bezpieczeństwa (pomijając kompletnie inną budowę systemu itp).
W Linuksie trzeba zalogować się na konto roota by dokonać poważniejszych zmian w systemie lub skorzystać z sudo.
Potwierdzenie JEST JEDNOKROTNE. Przechodzę na uprawnienia roota, robię co mam robić i wracam do uprawnień zwykłego użytkownika. To jeden z wielu powodów dla którego Linuksy uważa się za tak bezpieczne. Na użytkownikach od początku wymusza się pewne nawyki.
W Viście to wyglądało inaczej. Po pierwsze system ten ma IRYTUJĄCY zwyczaj blokowania plików. Ni z gruchy ni z pietruchy UAC odmawiał dostępu do pliku "bo coś go używa" mimo że wszystkie aplikacje były zamknięte. Czasami restart komputera pomagał. Nie mniej jednak ten sam głupi system pozwalał PODMIENIĆ plik. Więc zamiast wyłączać UAC (co w końcu każdy użytkownik Windows Vista robił) kopiowało się plik, edytowało i... pozmieniało oryginał. Ot "zabezpieczenie". Oczywiście "oryginał" dalej był zablokowany choć już zmieniony ^_^.
Edycja wyglądała tak:
~ Odmowa dostępu, plik używany przez inny program (chyba jakąś usługę systemową bo wszystko było wyłączone)
~ czy zamienić plik ? (było tam parę opcji jak przenieś i zamień, kopiuj i zamień itp itd)
~ nie było przycisku "zamień na wszystkie", trzeba jakąś faję zaznaczać na samym spodzie
~ ten plik jest chroniony, czy na pewno go zamienić ?
Dopiero można było go podmienić. 3 komunikaty tylko po to by edytować plik. Lekka przesada a bywało gorzej przy bardziej skomplikowanych rzeczach.
W Linuksie po pierwsze albo miał być KOMPLETNĄ odmowę dostępu do pliku i zrobienia z nim cokolwiek lub przeszedł byś na uprawnienia roota (jedna komenda potwierdzona hasłem) i możesz z tym plikiem zrobić co Ci się żywnie podoba bez setek irytujących komunikatów. Dodatkowo uprawnienia zachowujesz dla danej sesji. Robisz co trzeba a potem rezygnujesz z uprawnień. Proste.
Niekoniecznie bałaganu.
Poprostu instalujesz program, tworzysz sobie plik (wirtualny komputer) z wirtualnym dyskiem i na nim istalujesz drugi system , z którego możesz korzystać (UWAGA ! nie wszystko działa jak nalezy).
Jak ci sie z nudzi albo uznasz ze zajmuje tylko nie potrzebnie miejsce to go poprstu wywalasz.
To nie to samo co MULTISyStem czyli dwa systemy operacyjne zainstalowane na jednym komputerze!
anjuk, h-n-s:
rozumiem mniej więcej, chociaż nigdy nie próbowałem, a wiadomo - w praktyce człowiek lepiej się uczy niż w teorii. To smutne, że te starsze aplikacje mogą mieć problem z uruchomieniem. Miejmy nadzieję tylko, że z czasem zostaną różne dodatki i ulepszenia wprowadzone celem zwiększenia kompatybilności.
OkropNick:
od razu wykupić... System ładnie skopiowany od kolegi czy z internetu nie wymaga żadnego wykupywania :P.
@Kierchu:
"OkropNick:
od razu wykupić... System ładnie skopiowany od kolegi czy z internetu nie wymaga żadnego wykupywania :P."
Czemu mnie to nie dziwi, że Kierchu to napisał?
Chodzi o licencję baranie, a nie płytkę. Student sobie legalnie może ściągać systemy i nagrywać jak jego uczelnia uczestniczy w programie MSDNAA.
@OkropNick:
Wiadomo, że Kiercha nie obchodzi legalne posiadanie czegokolwiek...
antyclosedsource:
a nie pomyślałeś pacanie, że samo kopiowanie danych, obojętnie, jakiego typu - nie jest nielegalne??? Dopiero zarabianie realnych pieniędzy na tym kopiowaniu jest! Podkreślam - REALNYCH. Nie liczy się pseudozysk, jaki NIBY się uzyskuje przez niekupienie czegoś - dziecinne pieprzenie. Dlaczego ulegasz praniu mózgu, jakie robią nam kretyńskie media i panowie w garniturkach z mafii typu ZAIKS, ZPAV? Czy wszystko, co oni twierdzą jest święte? A może właśnie sami złodzieje stworzyli prawo do wybielenia swoich czynów, a zdelegalizowania czynności, które nie są tak naprawdę społecznie szkodliwe? czyli ---> kopiowanie.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.