Widze ze kompletnie niedoinformowany jestes "pacanie". Otoz kopiowac mozna ale tylko muzyke, filmy i zdjecia czyli materialy multimedialne. Systemy, programy, aplikacje nie moga byc kopiowane przez ciebie jesli nie posiadasz licencji uzytkowania na nie.
ehhh:
widzę, że nie umiesz czytać. Pisałem, że prawo jest złe (jeśli nie teraz, to wiele razy wcześniej). Doskonale znam te idiotyczne zapisy mówiące o tym, że ściągać można filmy i muzykę, a programów już nie. I co z tego? Ja twierdzę, że to prawo jest złe i idiotyczne. Nie chce mi się po raz setny tłumaczyć dlaczego. Za późna godzina.
Aha jeśli posiadam licencję (czyli kupiłem program) to mogę go kopiować, ile mi się podoba, prawda? Czyli np. rozpowszechniać przez internet milionom ludzi :-). W końcu ja mam prawo z zakupionym produktem zrobić co mi się podoba, mogę nawet go zniszczyć. Czy ktoś np. zabroni kupić mi samochód i go porąbać siekierą? Tak wiem, idiotyczne licencje mówią - kupiłeś frajerze, ale nie waż się tego kopiować. To chrzanić takie licencje, które są upośledzone, a ich autorzy żyją w innym świecie.
Zdecydowanie gdyby takie licencje obowiązywały poza oprogramowaniem to albo światowy handel by zamarł, albo mielibyśmy miliony antypirackich spraw miesięcznie. Mam pytanie: - kto z gorących obrońców licencji na oprogramowanie kupił by żelazko, lodówkę, telewizor, samochód czy dom z zastrzeżeniem że tylko dla osobistego użytku bez możliwości pożyczenia komukolwiek i z obowiązkiem zniszczenia jak się nie będzie już chciało tego używać? No i jeszcze kto by podpisał, że jak mu żelazko spali rękę, lodówka zaleje pół kuchni, telewizor wybuchnie, samochód nie da się uruchomić np na skrzyżowaniu, a dom zawali na głowę to:
ZA STRATY WYNIKAJĄCE Z BŁĘDÓW W KUPIONYM TOWARZE PRODUCENT NIE ODPOWIADA... :D
Wezcie przestancie z tym W7. To JEST poprawiona Vista (wlasciwie - Vista to byla wersja beta W7). Zainstalowalem ja na probe. Wersja 64bit. I nagle sie okazalo, ze mam dostep tylko do czesci swiezo zakupionego komputera. Po instalacji nie wykryl karty WiFi. No dobra, przeboleje. Wkladam plytke z programem do kalibracji rowniez swiezo zakupionego monitora - "czy chcesz to zainstalowac?". Pewnie. Blysnelo ekranem i juz. Oooo.. szybkie! Ale zaraz - gdzie to znalezc? A mam! Proba uruchomienia - i znowu blysk ekranu. Sprawdzenie na laptopie (sieci przeciez nie mam) - no tak "program kalibracyjny nie bedzie dzialal na systemie W7 x64" suuuper. Zawalczmy z WiFi - toz to przeciez Atheros! Sterowniki 64bit. "Czy chcesz zainstalowac sterowniki, ktore nie sa przeznaczone dla twojego sprzetu?" - slucham? Przeciez to stery ze strony producenta sciagniete do tej karty wlasnie - no dobra instaluj. Oooo karta mi zniknela z listy urzadzen. Dziwne. Pare godzin szukania co sie wlasciwie dzieje. Okazalo sie, ze musialem znalezc informacje, jak edytowac pliki .inf, zeby W7 laskawie stwierdzilo, ze to wlasciwy sterownik (i tak nie zadzialalo). Zeby bylo ciekawiej - zewnetrzny DAC na USB, ktorego uzywam do sluchania muzyki - powodowal, ze W7 sie restartowal co chwila. Reasumujac - zostalem bez dzwieku, bez skalibrowanego obrazu i bez WiFi. To ma byc ta "nowosc"? To ja dziekuje. I tak na I5 750@4GHz z GTX 285 wyladowal linux do pracy oraz WinXP do pogrania w DoW2...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.