
"(...)osoby pobierające nielegalnie pliki z internetu (...)"
powtarzanie w kółko tej bzdury doprowadzi w rezultacie do uznania za fakt, istnienia możliwości pobierania czegoś nielegalnie co oczywiście jest wierutnym KŁAMSTWEM.
użytkownik pobierający udostępnione w sieci pliki nie popełnia żadnego wykroczenia.
demonizowanie naturalnych zachowań użytkowników jest chore i stanowi stanowi cechę ludzi chorych (nie ważne czy psychicznie czy na włądzę czy na pieniądze użytkowników).
krótko mówiąc doszło do sytuacji w której popaprana mniejszość gnoi sprawidliwą większość i to całkiem legalnie.

A ja nie kupuję, bo sie nie da. Nie będę przepłacał za zbędny mi nośnik, wolę mieć wszystko na HDD. Jeśli wytwórnie tego nie rozumieją, niech postawią mi dodatkowy pokój na płyty. Nie mam zamiaru wydawać forsy po to by się męczyć z ripowaniem do FLAC, wolę zassać z rapidshare.com - to szybsze, łatwiejsze, wygodniejsze. 130 zeta na rok i SPOKÓJ... Ale oni się dziwią czemu ludzie nie kupują... no jak mają kupować skoro oni nie sprzedają? :)
No właśnie - żeby oni sprzedawali to co człowiek chce... Najbardziej lubię muzykę z lat 70-80 i japońską (Polecam jest taka jak powinna być europejska!). Spróbujcie ją gdzieś w Europie legalnie kupić... Człowiek jak chce tego posłuchać to musi pobierać z netu bo nie ma innej możliwości. Jest taki portal japoński, ale oni nie przyjmują zamówień z Polski... (Z Czech tak, z Niemiec, Węgier, Słowacji itd też)

spójrzmy na to z innej strony:
próby ograniczenia (poprzez wprowadzenie regulacji prawnych) czegoś, co od lat doskonale funkcjonuje i sprawdza się (wśród użytkowników) przez różnej maści opóźnione technologicznie instytucje, organizacje, firmy, etc... jest jak wprowadzenie celowych rozkopów na polnych drogach, żeby rolnik nie mógł używać traktora i nakaz zaprzęgania do pługa własnej żony. wszystko oczywiście przy jednoczesnym wmawianiu ludziom z wykorzystaniem wszystkich możliwych kanałów medialnych, że tak właśnie "jest być dobdzie".
i z takiej perspektywy można patrzyć na organizacje antypirackie zamiast nazywać rolnika który zasypuje rozkopy a żonę wysyła na karaiby bandytą (co jest ewidentnym łamaniem prawa). należy zdać sobie sprawę z tego, że antypiraci nie walczą tylko z ludźmi zachowującymi się inaczej tylko z myślącymi inaczej. tak samo jak robił hitler, stalin i święta inkwizycja.
wyobrażam sobie, co by się działo gdyby w jednej z największych wrocławskich sieci wyłączono hub'a dc.
pomijając już fakt, że na jego miejsce wyrosłoby kilka innych (nie wymaga to przecież jakiejś niesamowitej wiedzy specjalnych funduszy, prawników, reklamy itd..), na pewno nie wpłynęłoby również "pozytywnie" na sprzedaż "jedynie słusznych nośników". z tych samych przyczyn co zwykle.
próby odszukania pozytywnego wpływu "udostępniania" (nie chcę tu mówić jedynie o p2p) na sprzedaż legalnych nośników rodem z poprzedniej epoki też mijają się z celem. branża rozrywkowa funkcjonująca w oparciu o jakieś średniowieczne standardy musi zwyczajnie paść.
osobiście nie mam nic przeciwko małym wytwórniom płytowym, skupiającym od kilku do kilkunastu wykonawców, które jak wynika z moich obserwacji mają się nieźle. co innego jednak wielkie molochy.
nie widzę też powodu, żeby dokładać z własnej kieszeni do wielkich, mocno już cuchnących zombie.
niemniej jednak wszyscy dokładamy ponieważ utrzymanie ambitnych funkcjonariuszy z "narażeniem życia" ścigających internetową mafię sporo kosztuje.

@Sorcerer: odsłoń maila dla zarejestrowanych to podeślę Ci linka do czegoś co brzmi orientalnie, powstało gdzieś od moskwą i żaden z twórców nie jest japończykiem ani chyba nawet rosjaninem (wnioskuję z nazwisk wykonawców).
kawał pięknej muzyki której nie kupisz w sklepie.
a jeśli czegoś takiego nie ma w sklepach to nie warto do nich wchodzić.
Ciągle chrzanicie, że to naturalne, że ludzie się dzielą i powinni też dzielić się plikami itp... Ale właśnie to naturalne, że ludzie się dzielą własnym dobytkiem - (obiadem, na który zapracowali, jabłkami ze swojego sadu lub kupionymi przez siebie), a nie cudzym. Proszę bardzo, nagrałeś dobry utwór, Ty wymyśliłeś słowa i zaśpiewałeś, Twoi znajomi napisali nuty, tabulaturę i grali muzykę, nie ma sprawy, zamieszczaj sobie w internecie, to jest Twoje dzieło, możesz się nim dzielić.
Ściąganie plików może być legalne, ale jak robią nalot na akademiki, to raczej interesuje ich sam fakt posiadania tychże plików.

A jeszcze co do świetnych badań sondażowych (apropo że 60% i odcinanie), jakby zadali pytanie czy twoim zdaniem przemysł muzyczny jest archaicznym wielkim złodziejem, wszyscy wielcy obrońcy praw zniknąć,, zapewne 99% odpowiedziało by że się z tym zgadzają, no to powinni to uczynić, SONDAŻE NIE KŁAMIĄ i TRZEBA ICH SŁUCHAĆ!
"ciągły proces, polegający na stopniowych zmianach cech gatunkowych kolejnych pokoleń wskutek eliminacji przez dobór naturalny lub sztuczny części osobników (genotypów) z bieżącej populacji."
Ewolucję uważam za naturalną.

@Sorcerer & Sloma: no chłopaki nie róbcie sobie jaj :) sprawdziłem profile nadal nic nie widać :)
wyślijcie trzy kropki na ten adres de0_(at)_o2.pl tak będzie szybciej

@Anonim: jeśli udostępniasz coś publice (nie ważne czy za pieniądze czy za darmo zawsze jest to jakaś forma "udostępniania") cokolwiek na jakimkolwiek nośniku informacji, to żyjąc w XXI wieku musisz liczyć się z tym, że ktoś to skopiuje. nie ważne czy nośnikiem jest papier czy krążek cd i ktoś, kto to zrobi nie będzie wnikał czy Tobie się to podoba czy też nie.
jeśli komuś się to nie podoba, to niech znajdzie lepszy sposób na rozpowszechnianie swojej pracy. w przypadku muzyki mogą to być koncerty czy inne imprezy - niekiedy prawdziwe widowiska przy których kupno płytki to to samo co kupno plakatu. są tacy (i to jest zdecydowana większość) którzy doskonale sobie w ten sposób radzą (posiadając swoje skromne grono wielbicieli) traktując pudełko z płytą jako formę promocji. zdarzają się jednak ciężkie przypadki typu mandaryny, której nie wystarczy sprzedaż 5 000 płyt (nic na nich nie zarobiając, ale to inny problem). ona chciałaby zdobyć cały świat nie umiejąc przy tym śpiewać. to jest ta mniejszość która robi najwięcej hałasu i za która stoją największe wytwórnie (bo trzeba mieć sporo pieniędzy żeby ten szajs sprzedać a na to stać największych).
internet i piractwo jakmś tam efektem ewolucji (pomińmy milczeniem tę regułkę) możesz się jej poddać co wymagać będzie kilku wyżeczeń, jakiegoś poświęcenia albo nie poddawać się i zatrzymać się w miejscu. tylko czy warto zatrzymywać się w miejscu i oglądać za siebie dla takich mandaryn ?
sorry za użycie drugiej osoby liczby pojedynczej :) nie traktuj tego osobiście.
A nie uważasz, że koncerty, teatry, kino itp. to zabytki starej epoki? Teraz większość produkcji ma być dla masy, ponieważ nie opłaca się robić większych przedsięwzięć, raz, że musiałyby więcej kosztować, dwa, że przez większy koszt tym więcej ludzi sięgnęłoby po pirata.... Oprogramowanie ma być kupowane tylko przez firmy, bo głównie one są kontrolowane? Gdybyś był programistą, to nie wiem czy uśmiechałoby Ci się, gdybyś napisał program warty bardzo dużo, a kupiłoby Ci go 10 "frajerów", a jedenasty by Ci go spiracił... Hmmmm, to myślisz, że mają Ci napisać program, który możesz używać tylko z poziomu strony internetowej, za używanie którego płacisz abonament? I całe przetwarzanie danych itp. odbywałoby się po stronie serwera to nikt by nie skopiował kodu :P
Żebyś wiedział Anonim, drogie aplikacje dostępne zdalnie do przyszłość.
Nie stać mnie na soft typu IDA Pro, ale gdyby za te 5$ dało się go wynająć na dzień czy dwa nawet nie pomyślałbym o piracie.
Teraz gościu sprzedaje właściwie tylko firmom i uniwersytetom bo cena jest kosmiczna, w ten sposób zarobiłby sporo więcej.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.