"Ustawodawca proponuje następującą definicję oprogramowania służącego do dzielenia się plikami - jest to każda aplikacja, która udostępnia pliki na danym komputerze do wyszukiwania i kopiowania na jeden bądź więcej innych komputerów."
Czyli Apache urósł do rangi programu P2P :P LOL

Ci panowie się chyba z własnymi penisami na głowy pozamieniali...

Mało ambitna ta definicja. Nie łapią się programy do kopiowania na nośniki wymienne, a to przecież też dzielenie się plikami.
Ja bym proponował tak: Każda aplikacja pracująca z plikami. I obowiązkowo na każdym sprzedanym kompie nalepka: Używanie grozi pozywaniem.
Najlepsze jest to ze te balwany podczas wymyslania tej superdefinicji dostaly pewnie po 50 kola na glowe ^^
"p2p to kazda aplikacja ktora umozliwia inne dzialania niz legalny zakup muzyki za kwote minimum 50$".
To chyba najbardizej trafna definicja jaka mozna sobie wymyslic :)
@podpis: nie tak dokładnie, zostawmy sobie furtkę.
"p2p: działalność (tudzież aplikacja) w wyniku której może wystąpić efekt dźwiękowy lub wizualny w urządzeniu przestępcy. Zakazana i nielegalna.
Przykład nielegalnych urządzeń z p2p: komputer, cdplayer, vhs"
Ktoś ma lepszą i trafniejszą definicję p2p?
"Ustawodawca proponuje następującą definicję oprogramowania służącego do dzielenia się plikami: jest to każda aplikacja, która udostępnia pliki na danym komputerze do wyszukiwania i kopiowania na jeden bądź więcej innych komputerów."
Windows. :)
Ale tak na powaznie to niewiele sie pomylili w samej definicji p2p. Poza tym ze nie jest to aplikacja a SPOSOB to wiele sie czepic nie da. Mimo wszystko p2p ma tak szeroka definicje jak komputer. Jesli komputer uznanoby za nielegalne urzadzenie to i czesc tosterow bylaby nielegalna ^^. Mimo wszystko dobrze jest zdefiniowane pojecie komputer.
Kolejny amerykański polityk wykazał się brakiem kompetencji. Chce podejmować ważne dla kraju (a może i świata) decyzje, a nawet nie zapoznał się z opinią specjalistów. Gorzej, zapoznał się z opinią biznesu, czyli przede wszystkim ludzi, którzy zarabiają pieniądze wykorzystując ignorancję innych, w tym właśnie polityków.
Powiem więcej, to jest polityk, który całkowicie stracił kontakt z rzeczywistością. Do czego służy Internet? Czy nie do wymiany i współdzielenia informacji właśnie? Mało istotne jest czy ta wymiana dokonuje się w architekturze Client-Client (P2P) czy Client-Server. Równie dobrze przed każdym połączeniem z Internetem powinno się pojawiać ostrzeżenie o potencjalnej możliwości udostępnienia lub pobrania treści objętych ochroną prawa autorskiego.
Czy na każdym nożu powinna pojawić się informacja "umożliwia łamanie prawa karnego"?
Wydaje mi się że najważniejsze w tym wszystkim jest to :
"Jeśli ustawa wejdzie w życie, internauci będą ostrzegani przed dzieleniem się plikami i proszeni o wyrażenie zgody na kontynuowanie."
Tym samym internauta który decyduje się udostępnienie plików objętych prawami autorskimi potwierdza że świadomie złamał prawo.To spore ułatwienie dla sądu.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.