A DI zamiast sprowadzić gościa (usuwającego ogłoszenia z newsgrup) na ziemię, zawraca głowę administratorom serwisu (spamerskiego, ale co to ma do rzeczy?) i czytelnikom.
Wogóle to denerwuje mnie takie podejście. Najpierw coś publikuje a potem ma pretensje, że jest to publicznie dostępne.

Bo się w głowach przewraca i uważają, że jeśli coś opublikowali, to w każdej chwili mogą żądać usunięcia informacji. Jeśli kiedyś sprzedali swoje dane osobowe za paczkę chipsów a teraz dzwonią z dziesiątek firm, to uważają, że mogą cofnąć zgodę.
To jednak nie do końca tak działa.
Co jak co, ale jaka by firma nie była, to chyba się coś tym razem userowi potentegowało. W życiu bym nie wpadł na to, żeby wysłać swoje pełne imię i nazwisko + dane adresowe + telefon na grupę dyskusyjną, pozwolić to przeczytać setkom tysiącom osób (plus świadoma zgoda na harvestery), a później dowalić się np. do googla, że dostarczył interfejs do grup i archiwum.. Chłopie, żenada...

Zgadza się - ma być sczytując. Na stronach Poradni Językowej Uniwersytetu Śląskiego (http://www.fil.us.edu.pl/ijp/poradnia) można znaleźć następujące wyjaśnienie:
Przedrostek z- ma w polszczyźnie trojaką, zgodną z wymową pisownię (zob. reguła 35 zasad pisowni polskiej) jako z-, s- oraz ś- (por. formy splątać, spłacić, ściec, ścienieć, zrumienić, zrymować itp.), ponieważ w niektórych wyrazach dochodzić może do upodobnienia grup spółgłosek na granicy rdzenia i przedrostka, co znajduje odzwierciedlenie także w ortografii. Dlatego też bez względu na znaczenie (starsze czy nowsze) wyrazu tylko zapis sczytywać jest poprawny i odnotowany w słownikach. Inna rzecz, że na stronach internetowych spotkać można ponad dwa razy więcej form z błędnym zapisem !zczytywać niż form poprawnych ortograficznie! Użytkownicy języka prawdopodobnie dążą w ten sposób do zróżnicowania dwóch form, !zczytywaniem bowiem nazywa się wyłącznie czynności związane z nośnikami danych, liczników itp.
faux pas, przepraszam... nie wiem czemu pomyślałem...
Znane mi są przypadki gdy takie archiwa posłużyły do identyfikacji np. złodziei telefonów komórkowych, które potem sprzedawali w internecie, oszustów-handlarzy, naciągaczy itd.
Bardzo dobrze że oferty handlarzy, także z Allegro i eBay są archiwizowane, a archiwa są powszechnie dostępne. Łatwiej dzięki temu możemy eliminować ze społeczności oszustów i złodziei.
Dane osobowe/adresowe dość często pojawiają się publicznie gdy ktos prowadzi działalność gospodarczą, a gdy ja prowadzi we własnym domu to siła rzeczy adres jest jednoczesnie adresem mieszkania a nie tylko firmy.
Śmieszne natomiast jest oczekiwanie, że ogłoszenie na życzenie zniknie w okreslonym momencie - każdy przecież może przeglądać stare gazety i inne archiwa, informacja raz upubliczniona pozostaje publiczna na zawsze i żadne przepisy tego oczywistego faktu nie zmienią.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.