Paranoja!
O ile złodzieja należy karać za złodziejstwo (najlepiej proporcjonalnie do tego, co ukradł), to tyle te kary za rozpowszechnianie mp3-jek w USA to jest po prostu farsa i nie do końca rozumiem, czemu mają służyć?
Po pierwsze: nikt nie zapłaci nawet części takiej grzywny, więc jest do działanie z definicji bez sensu.
Po drugie: człowiek ukarany w ten sposób może zasadniczo "czniać" prawo, bo i tak nic więcej mu nie zrobią.
Po trzecie: nawet tu wyłazi krystalicznie czysta pazerność i chciwość wydawców muzyki.
Po czwarte: całe działanie jest bezcelowe, bo te same, pirackie nagrania może rozpowszechniać Brazylijczyk, Chińczyk czy np. Białorusin i.. RIAA może im "skoczyć".
Więc co właściwie ma na celu cała ta farsa?
Może zamiast DRM i takich debilnych pokazówek, odchudzić po prostu marże w branży rozrywkowej, zacząć na utworze zarabiać te 10% czy 20% (jak w każdej, innej branży), a nie 8000% i wtedy piractwo samo odejdzie w niepamięć?

po to (jak napisał Sorcerer), żeby zastraszyć innych. co pewnie jak sam zauważyłeś dzisiaj już nie skutkuje. do wydawców to nie dociera. im się wciąż wydaje, że nadal trwa złota era kompaktów tylko nie rozumieją czemu nikt tego nie kupuje. "wszyscy mają kupować! ale już!"
owszem, paranoja bo złodziejem jest wydawca.
Tu jest coś ciekawego z Polski: urzędnik wyrzucony z posady za piractwo (telewizyjne)":
http://wiado(...)skad=rss
"w stanach panuje prawo które zabrania sadzenia jednej osoby 2 razy za to samo przestępstwo!"
Chyba coś nie rozumiesz. Za pobranie i rozpowszechnienie tych konkretnych 30 mp3 nie może być ponownie sądzony. Ale dalsze ich rozpowszechnianie, już po osądzeniu, będzie nowym przestępstwem, podobnie jak pobranie nielegalne innych utworów i ich rozpowszechnienie. Tak więc kara dotyczy konkretnej sprawy, wybranych plików i ich adresatów, a nie działalności nielegalnej związanej z pobieraniem i rozpowszechnianiem utworów chronionych prawem autorskim.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.