Esperanto - to doskonałe porównanie.
Już dawno temu wymyślono coś takiego jak EDI co miało być esperantem dla elektronicznej wymiany dokumentów i.....skończyło się na niczym. Język Esperanto jest używany przez garstkę jego fanatyków i nikogo więcej i tak samo będzie i z tym wynalazkiem. Rzecz miałaby się inaczej gdyby pojawiło się wraz z tym formatem darmowe oprogramowanie do obsługi sklepów i hurtowni korzystające z tego formatu - to byłaby jakaś dźwignia, która by taki format upowszechniła. Dopóki darmowy jest sam format (nie wyobrażam sobie by sam format tego rodzaju mógł nie być darmowy, nawet jak służy tylko jednej firmie)
to mamy sytuację taką jak była od zawsze - jakiś twórca oprogramowania chciałby by przyjete przez niego rozwiazanie stało się standardem i dlatego postanowił je opublikować - niestety, to za mało by coś upowszechnić.
Niezupełnie skończyło się na niczym. Z EDI wyklarował się standard ebXML, który został zatwierdzony przez ISO.
Co do IOF, to traktuję to jako działanie marketingowe, bo czy nie korzystniej dla biznesu byłoby wdrożyć standard ISO?!
Nie wróżę IOF świetlanej przyszłości poza sklepami IAIShop. Tu zgodzę się z Vooo, że kluczem do upowszechnienia jest udostępnienie narzędzi, a nie samego formatu, który przecież każdy może stworzyć (potęga XML).


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.