
Może warto, aby Google szanując nielubianą przez nich "prywatność", ogłosiło referendum wśród mieszkańców z pytaniem, czy chcą być inwigilowani przez korporację.
~PTR: byłeś kiedyś na wycieczce w Krakowie? A może w Gdańsku? Wiesz na ilu zdjęciach przypadkowych ludzi się znajdujesz?
Pewnie połowa tych zdjęć zdobi profile serwisiów społecznościowych autorów. Myślę, że powinieneś przejżeć cały internet i zgłosić nadużycia aby chronić swój wizerunek.
GIODO nawet w świetle obowiązującego prawa może sobie pogadać i tyle.
Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych (z późniejszymi zmianami i uwzględnieniem dyrektyw Wspólnot Europejskich)
art. 81 ust. 2.
Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:..
pkt. 2 osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.
Street view jest ewidentnie "krajobrazem"

straszny zacof...
nie kumam o jaką prywatność ludziom chodzi. ktoś kuma ?
przecież nikt nie będzie nikomu zaglądał do talerza a już napewno nie w gacie.
jeśli ktoś jest nastawiony do takich usług anty to równie dobrze może się starać o zamknięcie dla ruchu ulicy na której mieszka. zwłaszcza dla pieszych bo ci widzą najwięcej.
ciekawy jestem co za pajace rozpoczęli tą nagonkę na google street...
pewnie tacy, którzy mają najwięcej do ukrycia.
I o to właśnie chodzi. A to, że ludzie nie potrafią się zachowywać publicznie i boją się, że google pstryknie im fotkę "z ręką w nocniku", to zupełnie inna sprawa.
Niech się przyglądają... Ale fotografowanie ludzi na ulicy nie jest żadnym przestępstwem i takie zdjęcia NIE SĄ danymi osobowymi (gdzie imię i nazwisko???). Gdyby tak było, to nie istniało by tzw. Street Photo, bo zamykaliby każdego, kto opublikował by taki zdjęcie w internecie.

@witk: nie cieszy mnie jednak fakt, iż jakakolwiek strona rządowa próbuje ingerować w coś, co leży poza ich kompetencjami.
zaistniała identyczna sytuacja jak z "rejestrowaniem" stron w wyniku koślawej interpretacji mocno przestarzałego prawa.
jeśli prawo czegoś nie przewiduje, to nie powinni się w to mieszać urzędnicy. nic dobrego z takich działań nie wynika - jak wskazuje na to najnowsza historia.
ostatnio jak czytam newsy z GiODO to zastanawiam się czy ten facet/instytucja nie pogubił się aby trochę w swoich działaniach. Teraz ochrona danych jest na topie i GiODO jest jak Doda rozpoznawalny i tak o nim głośno tylko czy o to aby chodzi????
Wiadomo, że jak kopnie się dużego NK, Google itp. to media o nim zaraz napiszą.
Panie GiODO trochę pracy u podstaw, pracy organicznej i wyciszenia panu by sie przydało.
~witk
Mam wątpliwości czy można się powołać na ustawę o prawie autorskim w kwestii danych osobowych. Z niej wynika tylko tyle ze jak ci ktoś zrobi fotkę to nie złamie prawa w zakresie ustawy o prawie autorskim. Nie wynika z tego ze innych przepisów nie można złamać przy okazji na przykład UODO albo zakazu fotografowania.
->kasze
Ustawie o ochronie danych osobowych nie podlega przetwarzanie danych w celach prywatnych wiec na wyciecze możemy fotografować kogo chcemy firma już tak nie może. Jak by mogły to nie było by tabliczek "Obiekt monitorowany" to właśnie wynika z Uodo i jest spełnieniem obowiązku informacyjnego.
->Jedrek
Danymi osobowymi SĄ zdjęcia:
Art 6 Uodo "1) W rozumieniu ustawy za dane osobowe uważna się WSZYSTKIE informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.
2) Osobą możliwą do zidentyfikowania jest osoba, której tożsamość można określić
bezpośrednio lub pośrednio,[..]"
Co więcej jeśli sfotografują kogoś wychodzącego z kościoła będzie to przetwarzanie danych wrażliwych (Art 27).
->de0 jak najbardziej leży to w gestii GIODO co więcej jest to obowiązek nałożony na niego przez ustawę (Art12 UODO ).
Co do nagonki taką sama nagonką jest polowanie przez policjantów z radarami. Mamy system prawny w którym żyjemy i trzeba przestrzegać jego zapisów. Z policjantem się nie dyskutuje o tym ze to ograniczenie jest do d... jest i już.
Zwolenników teorii spiskowych odsyłam do ustawy i rozporządzeń. Google może przetwarzać dane zgodnie z polskim prawem musi się tylko troszkę postarać. Dodam ze obecny GIODO jest dość liberalny w zakresie respektowania przepisów UODO i zdarzają mu się rożne "wypadki przy pracy" i jest prawdopodobne ze przy Google mu się tez taki zdarzy.
I na koniec Kowalski sfotografowany w oknie swojego domu albo na swojej posesji nawet z zamazaną twarzą jest dalej możliwy do zidentyfikowania.

@max: internet nie jest własnością państwa. to państwo nie reprezentuje mnie w sieci a już na pewno nie takie które ma problem z załatwieniem sprawy via e'mail.
to tak samo jak ustawowe regulowanie prędkości światła.
co do policji... tworzenie bzdurnych zapisów prawnych nie dając jednoczesnie policji narzędzi służących jego egzekwowaniu nazywa się tworzeniem bubli prawnych. w tym - przyznasz - nasi jajogłowi są najlepsi w świecie. stąd biorą się akcje nazywane nagonkami które prowadzą do... /dev/null
Ale tu nie chodzi o reprezentowanie kogokolwiek w internecie tylko o kontrole fizycznego działania firmy na terenie Polski w zakresie przestrzegania polskiego prawa. nie było by sprawy jak by cykali fotki u siebie. Nikt by tez nie maił pretensji jak by sobie GSviev ktoś kredkami narysował.
Ochrona prawna to przywilej, to ze chcesz z niego zrezygnować dobrowolnie bo coś tam to jest twoją sprawa. Jak ktoś nie chce to już nie jest twoja sprawa tylko jego prawo. I nie jesteś mu tego w stanie w żaden sposób odebrać. A GIODO jest właśnie osobą która ma zapewnić przestrzeganie przepisów w zakresie ochrony danych osobowych.


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |