Bardzo możliwe, że uwagi zawarte w niniejszym tekście są prawdziwe. Jednak są wybiórcze i dlatego niereprezentatywne. Nie wiadomo na przykład, czy i jakie dane były "przeterminowane" także w odniesieniu do innych krajów także. Nieprawdopodobnym wydaje się, że miałoby to dotyczyć wyłącznie Polski, prawda? Podobnie należy mieć śiadomość, że oficjalne dane dotyczące przepustowości łączy są w naszym kraju księżycowo wręcz zawyżone w stosunku do realiów. Oczywiście trudno byłoby pozyskać wiarygodne dane dotyczące FAKTYCZNEJ przepustowości łączy a nie nominalnych parametrów technicznych oferty, jednak mogłoby się okazać, że po urealnieniu danych znaleźlibyśmy się jeszcze dalej. Dlatego możemy oczywiście pozostać przy błogim przeświadczeniu, e nie udowodniono nam winy ponad wszelką wątpliwość, ale to nie zmieni prostych faktów, że w rankingach posuwamy się relatywnie do tyłu, czyli notujemy stały ZWÓJ (a nie rozwój).
Dlaczego odnoszę wrażenie, że sposób mówienia zaczyna przypominać ten amerykański, w którym wszystkie naprawdę poważne problemy są niesamowicie umniejszane, czasem poza granice absurdu?
Faktem jest, że jako kraj "zinformatysowany" wypadamy w tragicznej pozycji, nawet w porównaniu do naszych mniejszych sąsiadów.
Zatem nie powinno się umniejszać problemu, a powinno się zacząć z nim _faktycznie_ walczyć.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.