Wychodzi mi, że 14% uznało kradzież równocześnie za coś złego i dowód sprytu. :-D
Clocky Fan
http://clocky.pl
piszacy ten artykul to matol. w polsce nie istniej pojecie prawne - zbiorowej odpowiedzialnosci. jak mieszkancy budynku maja placic za kogos kto ktradnie energie elektryczna???????? przeciez kradziez tak czy inaczej musi byc udowodniona!!!! oj dziennikarzu partaczu co ty piszesz za bzdury. za twoje niedorzecznosci proponuje ukarac cala redakcje!!!!!!! hahaha nie tylko, twoich sasiadow i wszystkich kewnych i........
imho koszt kradzieży poniosą mieszkańcy budynku, do którego podłącza się nielegalnie złodziej, kiedy pobór tej energii jest przypisywany do, np, licznika zainstalowanego na klatce czy w piwnicy tego budynku, za ktorego oplaty potem spóldzielnia wlicza w koszty czynszu

Pan pozwoli, że wyjasnię.
Nigdzie w artykule nie napisałem o zbiorowej karze.
Po prostu bywa tak, że złodziej prądu podpina się do części wspólnej (np. do prądu na klatce) i wtedy płacą wszyscy.
Kara za kradzież to jedno. Rachunki wystawiane np. wspólnotom mieszkaniowym, to drugie.
Wojciech - z tym wyzywaniem od matołów bym uważał. Nawet jeśli nie ma licznika zbiorczego z którego rozlicza się wspólnota za oświetlenie części wspólnych (klatki schodowe itp) to masz jeszcze taką fajną pozycję jak opłata przesyłowa i w to wrzucane są właśnie to co ludzie nakradną - straty dostawcy energii. To samo jest z gazem i ludźmi kręcącymi liczniki. Jest początek listopada i do tej pory mam wyłączone ogrzewanie bo nie jest jeszcze tak zimno, temperatura rzędu 14-15 stopni w domu mi wystarcza (co najwyżej trzeba dodatkowo polar włożyć), a zawsze kuchnia, TV czy nawet komputer podgrzewają trochę dom. Efekt jest taki, że w ostatnim rachunek za gaz w kwocie ~150 zł za samo zużycie gazu było raptem 23 zł, reszta to abonamenty i opłaty przesyłowe m.in. za ludzi którzy kręcą liczniki, kradną gaz i muszą mieć 25 stopni w domu, a oszczędzających energię uważają za "frajerów" jak można mieć "za darmo".
Bo to taki naród jest, że przez moralność rozumie gnębienie pedałów na ulicy, a jak ukradnie prąd czy kablówkę to przecież nikomu nie ubędzie... a jak samochód... no cóż skoro go stać na taki to pewnie sam ukradł albo kupi sobie drugi, na biednego nie trafiło...
tylko jak za granice jedziesz i mówisz skąd jesteś to wstyd jednak :/
Jeżeli złodziej kradnie prąd z miejsca, które jest rozliczane na wiele osób, np. klatka schodowa, to oczywiście płacą za to mieszkańcy i firma energetyczna nie ma strat. Firma ponosi straty, gdy złodziej podłączy się do miejsca, za którym są liczniki dla indywidualnych odbiorców, przez co nie można ich obciążyć. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy złodziej zostanie złapany.
Nie rozumiem natomiast jakie straty ponoszą operatorzy telewizji kablowych. Te straty są liczone przy założeniu, że każdy złodziej wykupiłby abonament, co jest bzdurą. Ktoś kto kradnie, robi to z reguły z biedy. Jeżeli byłaby możliwość wyśledzenia każdego złodzieja sygnału, operatorzy nie będą mieć zysków takich jak te "straty" bo po prostu większość potencjalnych złodziei nie wykupi abonamentu.
@drzewo - pisałem już o opłacie przesyłowej - dostawca nie ma de facto strat - koszt pobranego bez opłat prądu rozkład na wszystkich odbiorców razem ze stratami naturalnymi wynikającymi z przesyłu energii i tyle. Na końcu i tak za złodziei płacą inni. Ale to jest medium które przez niezgodny z prawem dostęp rzeczywiście ulega pomniejszeniu, natomiast wrzucenie do tego samego worka (pewnie razem ze złodziejami torebek i kradnącymi samochody/TV ze znanej reklamy ;> jest IMHO grubym nadużyciem nie rozróżniającym straty od braku POTENCJALNEGO zarobku. Dotyczy to tak samo TV płatnej, programów, filmów, muzyki itp. Może jeszcze wprowadzimy prawo "każdy musi kupić miesięcznie 3 albumy audio po 60-70 zł i wykupić pakiet TV premium" - jak tego nie zrobi to producenci ponoszą "straty" i taki ktoś jest uznawany za "złodzieja" bo mniej więcej tak liczy się te "straty". Ściąganie muzyki do szczęścia mi nie potrzebne, więc tego nie robię i ani mnie to ziębi ani grzeje. Najdroższy album jaki kupiłem to "Stadium Arcadium" RHCP za 30 zł na wyprzedaży, tak samo nie potrzebuję do szczęścia więcej niż pakiet podstawowy w Cyfrze+. Ale jak patrzę jak ten operator traktuje starych i nowych abonentów to mam wrażenie, że mu na starych nie zależy - człowiek z ulicy dostaje z miejsca lepsze warunki niż wieloletni abonent. To samo z dodatkami - chętnie zapłaciłbym za SAM Canal+ bez sportu, ale nie da się. Na polską piłę i tych całych działaczy, sędziów i innych co chwila aresztowanych przez policję płacić nie będę - prędzej zjem te pieniądze. Jak widać operatorowi nie zależy na dodatkowych dochodach, skoro nie umożliwia rozgraniczenia sportu od filmów. Nie to nie - obejdę się bez canal+ - równie dobrze można 3-4 razy w miesiącu wypożyczyć co się chce z wypożyczalni.
@~drzewo- Tak się składa, że pracuję w jednej z kablówek w dziale technicznym, więc już Ci tłumaczę - operator ponosi koszty związane z serwisowaniem sieci.
1. Wielu domorosłych techników-piratów wpina się kable sąsiadów powodując obniżenie jakości usług dla tych, którzy płacą.
2. Często piraci podłączają się włamując się do skrzynki i po prosu wypinając któregoś z sąsiadów.
3. debil kradnący sygnał TV z kablówki, jeśli nie założy filtra kanału zwrotnego (nie spotkałem takiego który by coś takiego zrobił) może spowodować zakłócenia w usługach cyfrowych (net, telefon, cyfrowa TV) na całym wzmacniaczu(tzw. ingres)- zazwyczaj u kilkudziesięciu klientów, w skrajnych przypadkach kilkuset. Znalezienie takiego "inteligenta" przy dużej liczbie abonentów podłączonych do jednego wzmacniacza zabiera technikowi średnio 3-4h.
Do kosztów serwisu i materiałów do naprawy dla firmy często dochodzą również koszty związane obsługą reklamacji i z wysokością rekompensaty dla klientów pozbawionych przez pirata dostępu do usług.
Jak widzisz straty mogą być trochę bardziej namacalne, niż utracone potencjalne korzyści dla firmy, o których piszesz w swoim poście. Ciekawe, czy też byś tak bronił złodziei gdyby sąsiad przynajmniej raz w tygodniu pozbawiał Cię dostępu do netu... Podpowiem, że większość zgłoszeń na policję ze strony kablówek lub ich abonentów jest bezcelowa. Policja spisuje protokół a prokuratura umarza śledztwo ze względu na niską szkodliwość.

Aby to bardziej działało na ludzi trzebaby zmienić nazwę (również potoczną) takich procederów. Wszyscy wiemy, że jest to złe ale dla wielu (w tym dla mnie) nie mieści się to w ogólnie przyjętym stwierdzeniu "kradzież". Kradzież - pozbawienie innego czegoś co już wcześniej posiadał :)
Wybaczcie, ze odbiegam od tematu, ale przyszedl mi do glowy ciekawy dialog, ten ponizej. Mam nadzieje, ze spodoba sie wam. Moze nawet zaproponowac kontynuacje dialogu.
PA = Pseudoartysta
KM = Konsument muzyki (ja, ty)
PA: Zaspiewam ci moja piosenke, chcesz posluchac?
KM: No dobra.
PA: Ale musisz mi wpierw zaplacic.
KM: Myslalem, ze spiewasz dla przyjemnosci!?
PA: Nie, juz nie.
KM: No to raczej nie poslucham. Zaspiewam sobie sam.
PA: Nie zaspiewasz! To moja piosenka i jak nie zaplacisz za spiewanie to podam cie do sadu!
KM: Co ty! Odbilo ci? Wszyscy czesto ja spiewamy.


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |