no tak, ale z drugiej strony jak kupujesz u prywatnego sprzedawcy to masz taniej wtedy cena przyciąga, więc trzeba wybrać cena - gwarancja. Ja osobiści dużo kupuje na necie, jakość nie zdarzyło mi się bym był "wyrolowany" , a powiem szczerze, że nie jedno kroć łatwiej mi się dogadać z prywatnym sprzedawcą niż ze sklepem :D
@igo: Mylisz się - o ile spełnione są przesłanki z art 22(1) kc jest się konsumentem, ale może nie być to SPRZEDAŻ KONSUMENCKA - różnica jest taka, że do statusu konsumenta wystarczy nabycie nie związane z działalnością zawodową /gospodarczą (status drugiej strony jest obojętny), lecz do sprzedaży konsumenckiej i dodatkowych rygorów wymagane jest by druga strona miała status przedsiębiorcy. No i nie zapominajmy, że do statu przedsiębiorcy nie jest konieczny magiczny wpis do ewidencji - np: ktoś sprzedający na Allegro 50 kart graficznych po 300-500 zł spełnia wymogi działalności gospodarczej, co najwyżej na lewo nie rejestrując jej i nie płacąc podatków, ZUSu itp. W razie sporu lepiej by przyjął odstąpienie od umowy, bo jeśli ktoś po drugiej stronie się zdenerwuje i nie odpuści głupia karta za kilkaset zł będzie jego najmniejszym problemem w porównaniu do uruchomionej machiny skarbowej i karnej.
A tak swoją drogą - to jest bardzo potrzebne. Ja wręcz CORAZ MNIEJ kupuję zdalnie właśnie przez żałosną jakość usług PP (z kurierami jeszcze gorzej - po 17.00 praktycznie nie chcą doręczać i musiałbym fatygować się kilkadziesiąt km - nie po to płaci się za przesyłkę). Przesyłki PP coraz droższe, listonosze strajkują co pół roku za czym idzie najprostsze rozwiązania - podniesienie cen usług, przesyłki idą coraz dużej i coraz częściej giną, a sprzedawcy albo zasłaniają się art. 536 kc i rozkładem ryzyka, albo potrafią ubezpieczać KAŻDĄ przesyłkę jak leci na 10.000 zł (nawet wartą 50 zł - jest taki sklep na Allegro), w efekcie za towar czasem płaci się mniej niż za przesyłkę. Nie wspomnę już że na Allegro prawie nikt z profesjonalnych sprzedawców nie umożliwia płatności kartą kredytową, tylko wymuszany jest wcześniejszy przelew (przedpłata) - zwiększa to ryzyko i powoduje wydłużenie całej operacji o 1-2 dni na przelewy międzybankowe. To ja dziękuję za taki e-handel. Nieraz zanim nawet dojdzie do odbiorcy przelew międzybankowy łatwiej pofatygować się do lokalnego sklepu, który zamówi towar do odebrania u niego NASTĘPNEGO dnia - bez dodatkowych opłat, bez ryzyka i znacznie szybciej. W PL handel elektroniczny IMHO cofa się dzięki sprawności banków i PP, a nie rozwija jak na całym świecie.

ja wolę mieć wybór. albo ryzykuję i płace mniej za przesyłkę, albo w razie zagubienia odzyskuję pieniądze z ubezpieczenia.
Najbardziej wesołe jest to, że sprzedawca odpowiada za towar do momentu odbioru przez klienta (np. od kuriera czy listonosza). Doskonały pomysł, ale może w Niemczech, czy UK...
W Polsce nie raz zdarza się, że nasza kochana PP zniszczy (a nawet zagubi, że o kradzieży już zupełnie nie wspomnę) przesyłkę w trakcie dostarczania... i efekt mamy taki:
- sprzedawca wysłał klientowi np. nowiuteńki monitor/telewizor/telefon, w oryginalnym opakowaniu, zapieczętowany itd..
- na poczcie paczkę zmiażdżono/zalano/okradziono whatever...,
- sprzedawca ma jedynie potwierdzenie nadania przesyłki o określonej wadze...
I zgodnie z tym pomysłem KE, nie dość że nie odzyska towaru (nie dostanie go też klient), to jeszcze on musi po prostu pogodzić się ze stratą np. tych.. bagatela kilku Kzł, bo PP spieprzyła sprawę, a klient ma pełne prawo otrzymać odszkodowanie - od sprzedawcy! Genialne!
W takich momentach cieszę się, że jedyne rzeczy jakie sprzedaję w sieci, to stare i używane graty na Allegro, na które z definicji nie ma gwarancji, bo jeśli była, to np. 7 lat temu...
Ale w takich warunkach prowadzenie sklepu w sieci nie będzie zbyt dobrym interesem w Polsce.
Zamiast marudzić wysyłaj przesyłką ubezpieczoną.
@Jurek - ale o czym Ty piszesz. Art. 544 par. 1 kc reguluje to dość jasno i akurat odmiennie. Przeoczyłem jakiś przepis szczególny dotyczący e-handlu z innej ustawy? Chyba nie - właśnie m.in. to jest przyczyną postulatów KE. Od razu przyedzam stanowisko - par. 2 wspomnianego art. 544 kc jest praktcyznie bez znaczenia - profesjonalni (i nie tylko) sprzedawcy w ogromnej większości przypadków wymuszają zapłątę całości kosztów zanim podejmą jakiekolwiek działania. Tak więc sprzedawca ma i sprzęt i całóść pieniędzy, a nabywca ma się denerwować - to jemu i przede wszystkim jemu zależy w takiej sytuacji na terminowości dostawy, jej nie uszkodzeniu czy zaginięciu. Co z tego że sprzedawca w przpadku przesyłki nie ubezpieczonej nawet zgłosi reklamację i zwróci te ~90 zł (nawet tego nie musi - przesyłka towaru nastepuje na ryzyko kupującego, a ten nawet reklamacji nie może złożyć - nie jest stroną umowy z PP, a jedynie uprawnionym do odbioru przesyłki). Oczywiście by za przedsiębiorcą nie ciągnął się "smród" większość nie leci w kulki i stara się załatwić reklamacje, odpowiednio zabezpeiczyć przesyłkę nawet na przypadki gdy po śladach obuwia widać, że ktoś z Poczty chodził po paczkach, ale przy przedpłacie w obecnym stanie prawnym to nabywca ponosi całość ryzyka przesyłki.
@MBR - co Ty pleciesz. Jaki rozkład ryzyka? Kupując przedmiot np. na Allegro, mam go dostać w takiej postaci jak na aukcji! Jeżeli zostanie zniszczony w transporcie, to odpowiada za to sprzedawca. Ja, oprócz przedmiotu kupiłem od niego usługę dostarczenia do mnie przesyłki i tyle.
Po drugie nie wyliczaj sprzedawców na ile ubezpieczają przesyłki. To jest ich sprawa - Ty jako klient (w razie reklamacji) masz otrzymać całość wpłaconej kwoty lub w przypadku zwrotu (sprzedawca prowadzący działalność) - równowartość przedmiotu. Jako klient i tak nie masz żadnego prawa do odszkodowania jakie otrzyma sprzedawca, ponad kwotę jaką zapłaciłeś za przedmiot.
@MBR - czytam te Twoje posty i ręce opadają. NIE WPROWADZAJ LUDZI W BŁĄD! Proponuje zapoznać się z Ustawą z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz. U. z dnia 31 marca 2000 r.)
Uświadom sobie, że jako Kupującemu należy Ci się zwrot pieniędzy niezależnie od wysokości odszkodowania uzyskanego przez sprzedawcę (np z poczty). Ponadto zawsze jako kupujący, możesz sobie zażyczyć dostarczenie przesyłki do Ciebie w formie "płatne przy odbiorze ze sprawdzeniem zawartości" Wtedy sprzedawca na pieniądze czeka a Ty płacisz jak zobaczysz przedmiot.
Nikt od Ciebie niczego nie wymusza, chyba, że sam jesteś o tym przekonany. Jeśli sprzedawca nie oferuje opcji np "za pobraniem" to go uświadamiasz a jak nie, to klikasz gdzieś indziej.
Przesyłka NIE następuje na ryzyko Kupującego!!! Za dostarczenie przesyłki jest odpowiedzialny Sprzedawca, ponieważ Kupujący wraz z przedmiotem nabył od niego usługę dostarczenia przesyłki. Jak Ci sprzedawca wyśle wazon i dostaniesz potłuczony, to składasz u niego reklamację - jeśli jej nie uwzględni kierujesz sprawę do sądu ponieważ masz umowę ze sprzedawcą na jej dostarczenie i to on jest odpowiedzialny za prawidłowe jej zabezpieczenie do transportu. Poczta nie ma tu nic do rzeczy dla Ciebie jako kupującego.
@face_to_face: konkrety proszę oparte w prawie stanowionym (jednostki redakcyjne lub normy), a nie takie pisanie sobie nie wiadomo o czym z powołaniem ustawy jako całości - i tak dobrze że nie przywołałeś gromów pt. Konstytuccja w całości - też się niektórym zdarza. W innym przypadku oczekuję przeprosin za zarzucenie wprowadzania w błąd i te "ręce opadają".
Otóż powołana ustawa z 02.03.2000 (wprowadzająca po prostu "od siekiery" do krajowego porządku prawnego STARĄ dyrektywę modelową KE i nie wkomponowana w PL system prawny) reguluje w kluczowej kwestii ryzyka utraty przedmiotu świadczenia jedynie kwestię ŚWIADCZENIA NIE ZAMÓWIONEGO w art. 15. W przypadku pozostałych świadczeń objętych zakresem umowy (sprzedaży na odległość) ustawa milczy na temat rozkładu ryzyka i zastosowanie mają uregulowania ogólne KC dotyczące m.in. umowy sprzedaży - w szeczgólności art. 544 par. 1 w związku z art. 548 par. 1 KC. O tym już wcześniej pisałem, ale widzę że niestety to do Ciebie nie dotarło. Wadliwość takiej konstrukcji dostrzegła również KE i tego właśnie dotyczy artykuł który komentujesz w oderwaniu od rzeczywistości. Dla ułatwienia zacytuję"
"Dyrektywa ureguluje również kwestię zasad dotyczących dostawy towaru (obecnie niepodlegające regulacjom na poziomie UE). ___Przedsiębiorca poniesie ryzyko i koszty uszkodzenia lub zagubienia towaru do momentu otrzymania towaru przez konsumenta___."
Koniec cytatu. W tej chwili w PL porządku prawnym uregulowane jest to odmiennie jakbyś nie wiedział.
Poewnie teraz przywołasz prawo odstąpieniea od umowy - fajnie, ale do tego potrzebny zwrot świadczenia przez OBIE strony, a nie tylko przez jedną, przy czym na podstawie art. 488 par. 2 KC przedsiębiorca może skutecznie powstrzymać się ze spełnieniem świadczenia (tu zwrotem świadczenia - ceny) do czasu spełnienia świadczenia przez drugą stronę - tu zwrotu rzeczy, co w przypadku utraty lub zniszczenia jest niemożliwe w stanie nie zmienionym, a jak już dwa razy pisałem - utrata lub uszkodzenie w obecnym stanie rpawnym następuuje na ryzyko kupującego od chwili powierzenia rzeczy profesjonalnemu przewoźnikowi.
Co do braku obowiązku zapłaty ceny przed otrzymaniem świadczenia wynikającego z art. 11 ust. 1 - wolne żarty - to jest typowe lex imperfecta skutkiem czego mnóstwo, jeśli nie większość "aukcji" KT wystawianych przez SS wymusza uprzednią płatność całości kosztów - ceny towaru i opłaty za przesyłkę - "Welcome to the real world Neo" ;> Po prostu niektórym, acz niepokojąco wielu SS udziea się chyba arogancja od samej obsługi Allegro i na pytania o dostawę towaaru za pobraniem wiele razy dostałem odpowiedzi o różnym stopniu opryskliwości - od zwykłego, lakonicznego "Nie" przez "wszystko jest w opisie aukcji" do "przeczytaj se opis", "czytać nie umiesz" itp. Tego jest coraz więcej i po prostu nie mam zamiaru się prosić - nie to nie. Kupię w sklepie na miejscu z miłą obsługą, skoro e-sprzedawca jeden z drugim uważa że gburwatość popłaca. Przy okazji psuje opinię innym sprzedawcom w e-handlu. O braku kłopotów z przesyłkami w razie rekalmacji nawet nie wspomnę. Zdarzyło mi się to raz (zasilacz) i o ile nawet sprzedawca był konkretny, to trwało to tak długo (przeszło 1,5 mies) że musiałem kupić drugi i potem zostałem z dwoma - komputer bez zasilacza raczej kiepsko działa :>
Najdłuższa reklamacja jaką załatwiałem w sklepach na miejscu trwała niecałe 2 tygodnie.
Piszesz bez poparcia tego konkretnymi przepisami: "Przesyłka NIE następuje na ryzyko Kupującego!!!".
Że jest inaczej uzasadniłem wyżej i to jest m.in. powodem proponowanych przez KE zmian w prawie obowiązującym, czego chyba nie zauważyłeś.
Ostatnia sprawa "Za dostarczenie przesyłki jest odpowiedzialny Sprzedawca, ponieważ Kupujący wraz z przedmiotem nabył od niego usługę dostarczenia przesyłki." Litości - nie jesteś prawnikiem, że stworzyłeś coś takiego, prawda? "nabył usługę dostatczenia przesyłki"? WTF? Sprzedawca odpowiadałby za dostarczenie na własne ryzyko gdyby to on wysłał pracownika z tym wazonem, inaczej reguluje to art. 544 i nast. KC oraz pr. pocztowe.
Piszesz:
"Jak Ci sprzedawca wyśle wazon i dostaniesz potłuczony, to składasz u niego reklamację -"
Sprzedawca ma jedynie ODPOWIEDNIO zabezpieczyć towar co wynika z art. 545 par. 1 KC i nie odpowada za dziłania profesjonalnego przewożnika typu: rzut do celu przesyłkami oznaczonymi jako ostrożnie, traktowanie ich jako podstawki pod kilkustet kg paletę czy wsad do maszyny zgniatającej - inaczej wszystko należałoby przesyłać w opakowaniach z kilkucentymwtrowymi ściankami z tytanu itp.
Piszesz:
"jeśli jej nie uwzględni kierujesz sprawę do sądu ponieważ masz umowę ze sprzedawcą na jej dostarczenie"
Jaką umowę? To sprzedawca ma umowę z PP, a odbiorca ma obowiązek zbadania rzeczy umożliwiającego sprzedawcy złożenie reklamacji, co wynika m.in. z art. 545 par. 2 KC
Piszesz:
"i to on jest odpowiedzialny za prawidłowe jej zabezpieczenie do transportu."
O tym już pisałem, ale to ma być zabezpieczenie odpowiednia, a nie na wszelkie możliwe wybryki PP, bo dojdziemy do rozwiązań paranoicznych.
Piszesz:
"Poczta nie ma tu nic do rzeczy dla Ciebie jako kupującego."
Owszem - mogę co najwyżej (i mam taki obowiąazek) zbadać przesyłkę by umożliwić sprzedawcy złożenie reklamacji - to on ma umowę z PP. A całe ryzyko utraty lub uszkodzenia rzeczy przesłanej w obecnym stanie prawnym niestety obciąża kupującego i stąd propozycja nowej dyrektywy zmieniającej i ujednolicającej tą kwestię.
To forum ma ciekawą tematykę, tylko cena za udział jest... spora - przynajmniej jak na dla mnie, posiadającej póki co mały sklep internetowy. A mali też chcą z czasem być wielcy ;-), czyli warto byłoby się szkolić, aby działać poprawnie i rosnąć w siłę. Ale równowartość opłaty za szkolenie przeznaczę np. na reklamę lub towar - aby był szybciej dostępny dla moich klientów.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.