
Użytkownikiem Linuxa jestem od wielu lat i nie wyobrażam sobie bez niego pracy. Niestety z OpenOffice musiałem zrezygnować na rzecz M$Office (pod wine oczywiście). OOffice jeszcze długo nie dorówna pakietowi M$ (co przyznaję z bólem). OOffice Nie jest w stanie tak szybko się uruchomić jak M$, przy dużych (na prawdę dużych) dokumentach nie radzi sobie zbytnio, a arkusz kalkulacyjny po prostu wymięka.
Smutna prawda. Mam tylko nadzieję, że w niedługim czasie się to zmieni.
Tak. Tylko co z tego tak naprawdę. Moim zdaniem w obliczu faktu, że MS rozpoczął kampanię zdecydowanych obniżek cen na swoje produkty ostatnio, OOO na dłuższą metę w instytucjach nigdzie w liczących się krajach na długo nie zagości.
Sam spadaj. Nikt na Ciebie nie naskakuje. Poza tym nikt nikomu nic nie wciska; przyznaję, że OO do wielu celów wystarcza całkowicie, choć gdy przychodzi co do czego, to MSO i tak wygrywa w starciu.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.