Komentarze:

comments powered by Disqus

Komentarze archiwalne:

  • ~bachus

    Przetargi publiczne to ogólnie niezły klops. Rozumiem sens - zdrowa konkurencja, ochrona przed nadużyciami itd. Są jednak pewne granice...

    Jak pewnie wiadomo, w przetargu nie można rządać danego towaru (np. podać modelu drukarki), ale opisać, jakie ma mieć parametry. Chodzi oczywiście o to, aby np. osoba rozpisująca przetarg nie 'wspomogła' wujka z rodziny, który ma duży zapas danego typu drukarek.
    Pojawia się jednak problem - czasem po prostu ma być dane urządzenie i koniec. Nie po to np. manadżer IT (czyli w urzędzie stanowisko to "nformatyk") buduje sieć na cisco, aby później ktoś mu wrzucił Junipery, lub ma Active Directory, żeby potem ktoś na siłę go zmuszał do połączenia tego z "Sambą". Wybaczcie - ale jak pracowałem w urzędzie i np. chciałem mieć drukarki danego producenta i dany model, bo wiedziałem:
    - że jest sprawdzony i wydrukuje 500tys stron bez wymiany ważnych elementów;
    - mam umowę z dostawcą tonerów a sam toner wystarcza na na kila tys. stron a nie na 500 kartek
    - infrastruktura siecowa i aplikacyjna jest dostosowana
    itd.
    Nie zawsze tak jest, że osoba rozpisująca przetarg kieruje się własnym dobrem - trzeba zmodyfikować przepisy, chociaż ja nie mam pomysłu w jaki sposób, od tego są mądrzejsze głowy...

    14-08-2008, 13:29

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Nemo

    Jest dokładnie jak mówisz niekiedy masz coś zbudowane , sprawdzone , i nie możesz napisać że chcesz to i tyle bo pasuje do reszty infrastruktury.
    Pewnie zamiast przełącznika np CISCO można wziąć 3COM czy po nowemu HUAWEI, ale co z tego owszem bedzie działać, ale dochodzi konieczność ustawiania współpracy , nauczenia się zarządzania nowym sprzetem, a nie zawsze też da się tak w 100% zgrać urządzenia róznych producentów, ba niekiedy nawet tego samego ale z kilkuletnią różnicą w dacie produkcji

    Wiem coś o tym sam też mam coś wspólnego z informatyką w urzedach

    14-08-2008, 15:34

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~stivi

    No dobra, ale skoro PZP jest jakie jest, to co szkodzi urzędasom dodać to cholerne "lub równoważne"?

    14-08-2008, 16:24

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~bachus

    Stivi: to nie tak, że 'urzędasy' nie chcą dodać "równoważe". To chodzi to takie rozpisanie przetargu, żeby nie został oprotestowany.
    Jak to wygląda:
    - firma rozpisuje przetarg, publikuje go mniej, lub bardziej otwarcie (np. przetarg zamknięty i zaprasza się X firm);
    - Ci, co biorą udział w przetargu najbardziej walczą, aby wbić najmniejszą cenę i spełnić wszystkie wymogi
    - potem rozpoczyna się walka, jak tu oprotestować i wytknąć błędy konkurencji
    - przetarg jest odwołany, poprawiony i znowu walka...
    To jest taki mały opis, ale skala jest tragiczna - z tego też powodu sporo pieniędzy ucieka (przetarg trwa kilka lat, pieniądze unijne przepadają)

    Rozpisanie przetargu to ogólnie wieksza jazda...
    - jak chcesz mieć dany model, to beszczelnie kopiujesz specyfikację producenta uważając na slogany reklamowe (dochodzi do paradoksów, że jest opisane jakie ma być oprogramowanie dołączone na płycie CD i jaki ma być rozmiar urządzenia);
    - należy uważać, aby konkurencja się nie przyczepiła

    Można o tym pisać długo...

    14-08-2008, 16:53

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~OldEnt

    Nie "Prawo Zamówień Publicznych" a "Prawo zamówień publicznych".

    14-08-2008, 22:53

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~akapit
    [w odpowiedzi dla: ~Nemo]

    @Nemo
    Jeśli wydajesz swoją kasę to ok, mieże swoje przyzwyczajenia i wygodę. Jeśli wydajesz kasę publiczną, liczy się wybór optymalny funkcjonalnie i cenowo, a jeśli musisz się wtedy napracować i douczyć... no cóż. Jeden wyjątek to konieczność doliczenia kosztów szkoleń do specyficznego sprzętu lub softu, albo taniej: konieczność wymiany kadry, na wyszkoloną, wszystko trzeba w kosztach uwzględnić. Tyle że w urzędach państwowych kadra jest wyjątkowo niewymienialna, stąd koszty szkoleń...

    15-08-2008, 08:12

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • nobody
    m
    Użytkownik DI nobody (85)
    [w odpowiedzi dla: ~akapit]

    Tylko jest taki problem, że część aplikacji jest dostosowana tylko do jednej architektury systemowej (i tutaj na nic nie zda się np. wine bo np. program (narzucony przez inną instytucję - np. ZUS, nie działa częściowo, albo całkiem) oczywiście najlepszym rozwiązaniem było by, żeby takie oprogramowanie było pisane w sposób nie zależny od systemu (java, www) ale jeśli już jest zależne to w przetargu trzeba wyelminować wszystkie systemy innych producentów.

    16-08-2008, 13:55

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Ktos

    Jeszcze trochę i sprzęt oraz oprogramowanie będą dostarczać sklepy za 4 złote - bo będzie miało taką funkcjonalność - co przetarg to nowe rozwiązania, nowy sprzęt - super perspektywa :)

    16-08-2011, 01:24

    Odpowiedz
    odpowiedz
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy