Informacje podawane w prasię są naprawdę niepokojące. Zupełnie, tak jakby faktycznie jakieś prawo zostało złamane. Biorąc pod uwagę jak bogaci są "pokrzywdzeni", sprawa wcale nie będzie łatwa. W końcu zwykłego człowieka z ulicy nie stać na dobrego prawnika, a wytwórnie płytowe stać jest nawet na bardzo długi proces.
Niepokoją mnie artykuły na ten temat w prasie, np. na gazeta.pl. W artykule raz napisano o ściąganiu danych, raz oprogramowania, a raz muzyki i filmów, jakby to było jedno i to samo. Czy tylko redaktor gazeta.pl jest takim ignorantem i imbecylem, czy też dane podawane przez policję są tak niezborne i niekompetentne? Tak, czy siak, niepokoi to. Były już w naszym kraju procesy o piractwo - zarzuty o "działalność na szkodę firmy GNU GPL" (sic!).
Jest taki darmowy program : "Screamer Radio" do użytku pod "windę" (albo Amarok pod pingwina).
Korzystając z nich można mieć na dysku setki , tysiące dziesiątki tysięcy nagań mp3 pochodzących z radia internetowego. Ja np. zbieram nagrania w stylu jazz - np. Oscar Peterson -dla własnego użytku - tylko co to oznacza???
"czy dany utwór znalazł się w sieci legalnie, czy nielegalnie"
A jakie to ma znaczenie w przypadku tej osoby? Czy ściągając na własny użytek plik z Internetu mam obowiązek sprawdzać czy ten kto go umieścił miał do tego prawo? Jeśli ktoś coś umieścił (opublikował) nielegalnie to niech ścigają jego a nie tego kto ściągnął!
Na tej samej zasadzie jeśli w telewizji nadali by coś nielegalnie to należało by skazać wszystkich którzy oglądali.
Kapitalizm kapitalizmem, ale brak w tym rozumu ze strony organów ścigania i wielkich firm.
Te wielkie firmy w ich subiektywnej opinii tracą tysiące...ba miliony zł, a jakoś na chleb i wielkie domy na przedmieściach im wystarcza...zupełnie jak lekarze. Żeby tylko zdeptć i okraść tego najmniejszego nic nie znaczącego, taka była komuna.Ironia losu.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.