taak, wymiana pękniętej sprężynki w QuickJoy'u :) można je było kupić w każdym sklepie komputerowym, wraz z kasetami z grami 'pirackimi' - wtedy oryginały były rzadko widziane, a samo pojęcie piractwa mało rozpowszechnione... i nie zniekształcone przez dzisiejszych prawników RIAA, ZAIKS'u itp.
Może nie miałem okazji zagrać w C64 25 lat temu, ale grałem w nią 10 lat temu, kiedy w moim mieście jeszcze popularne były C64, Amiga 500/600, Pegasus i PSX :D Ja sam miałem 3 Amigi 500, 500+ i CDTV. Szkoda ze firma upadła :/ Na C64 grałem u kumpla za łebka, czekać 20 min na załadowanie gry - to było coś :D Co do piractwa to ja miałem koło 1000 dyskietek do Amisi i ani jednego oryginała, ale kto się wtedy tym przejmował :D Szczerze to nawet teraz czasami gram na emulatorze "WinAUE", i gdybym miał okazję kupić sprawną amisie 500/600 z kompletem peryferiów za rozsądną cenę to bym sie nie zawahał ani chwili. Pozdrawiam wszystkich co pamiętają te wspaniałe czasy kiedy gry robiono dla grywalności a nie dla grafiki ! :D

@gorgar
Na mojej liście jest jeszcze dodatkowo Amiga... właśnie przestawiłem sobie ustawienia GNOME by przycisk "zamknij" znajdował się w lewym górnym rogu okna :)

ani nie było wówczas _w Polsce_ piractwa, ani nie można było tego nazwać legalnym piractwem. Po prostu nie było czegoś takiego. Nie było w Polsce odpowiedniej ustawy i nawet jeśli inne kraje krzywo na to patrzyły to z punktu widzenia obywateli - nie było przestępstwa "i szlus".
Pamiętam, jak wystarczyło wysłać zgłoszenie pod jeden z adresów z ogłoszeń w prasie komputerowej (raczej dla graczy) i listownie otrzymało się ksero z listą programów do zamówienia z zaznaczeniem ilości nośników jakie to nas będzie kosztowało :-)
Był czas, że żałowałem, że moim pierwszym komputerem w 1993 roku był "ajbiem" XT (8086, 8.6MHz, 640kB RAM, 40MB HDD, 720kB FDD, EGA) - czasy kiedy odczuwało się każdy megahrc.


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |