Abstrahując od tego czy ta książka jest aż taka dobra, to oczywiste jest że jeśli próbuje się ją racjonować( przez opóźnianie wydań lokalnych) to ktoś wypełni taką lukę. Wydawca o tym wie, i cała ta afera z detektywami i aresztami to tylko element marketingu, tak samo jak te "przecieki" i dawkowane "rewelacyjne" informacje od autorki jeszcze przed premierą...
@ulumung - to nie parodia, raz że musi zachować konwencję poprzednich tłumaczeń, której często te nieoficjalne nie kontynuują.
Dwa że poza samym tłumaczeniem trzeba dokonać korekty i składu tekstu, przejść przez cały cykl wydawniczy.
Trzy - w wydawnictwie tłumaczy JEDNA osoba, a w sieci tłumaczyło ją kilkanaście osób w różnych grupach w sumie i korekta była na żałosnym poziomie.
Cztery - To nie jest w żadnym wypadku wina MR czy Pana Polkowskiego że musimy czekać na książkę do Stycznia. To wina Rowling i wydawnictwa z którym podpisała ona umowę - Zasada jest prosta, "prawdziwy fan z kraju nie anglojęzycznego pewnie kupi wersję angielską żeby przeczytać, a potem kupi wersję swojojęzyczną aby mieć ładnie wyglądającą kolekcję na półce"
@glupinick
> to nie parodia, raz że musi zachować konwencję poprzednich tłumaczeń, której często te nieoficjalne nie kontynuują.
podejrzewam ze tzw "hardkorowi fani" maja to w malym palcu
> Dwa że poza samym tłumaczeniem trzeba dokonać korekty i składu tekstu, przejść przez cały cykl wydawniczy
jak dlugo? tydzien?
> w wydawnictwie tłumaczy JEDNA osoba, a w sieci tłumaczyło ją kilkanaście osób w różnych grupach
jaki z tego wniosek?
> w sumie i korekta była na żałosnym poziomie
nie wiem, nie widzialem
> Zasada jest prosta
zasada jest glupia
> "prawdziwy fan z kraju nie anglojęzycznego pewnie kupi wersję angielską żeby przeczytać, a potem kupi wersję swojojęzyczną aby mieć ładnie wyglądającą kolekcję na półce"
potem ebooka, audiobooka, tapete i papier toaletowy
prawdziwy fan bedzie chcial miec ksiazke jak najszybciej, wiec jesli nie zna angielskiego albo brak mu cierpliwosci...coz "na bezrybiu i rak ryba"
Arjos, bob - zanim zaczniecie mędrkować o tłumaczeniu i cyklu wydawniczym, zapoznajcie się z tematem. Przetłumaczenie to można se zrobić w - powiedzmy - 24 godziny. Wystarczą dwie osoby - jedna czyta i tłumaczy, druga na bieżaco pisze. Proste? Ale różnica między przetłumaczeniem, a prawdziwym tłumaczeniem jest jak różnica między zrobieniem domku z klocków, albo skleceniem szałasu, a zaprojektowaniem, zbudowaniem i wykończeniem budynku osadzonego w konkretnym miejscu.
Polecam porównać "tłumaczenie" lamatorów pod nazwą "HP6 team", czy inna "armia ślimaka" z fachowym tłumaczeniem Polkowskiego (który tłumaczy taie książki dłużej, niż wielu fanów HP chodzi po świecie). Ale, żeby dostrzec różnicę, też trzeba się posługiwać ojczystym językiem (i głową) na jakimś poziomie... Więc niektórym to wszystko jedno.
A wracając do meritum - sam zamierzam zrobić własne tłumaczenie. A panowie detektywi to mi mogą... :P


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.