
Bzdura. 1,30$ za jeden utwór w formacie mp3 to stanowczo za drogo. Jeśli chcą na poważnie podejść do klientów i zacząć walczyć z piractwem, które napędzają to FLAC w cenie max. 0,50$. Jeśli policzymy obecnie płytę w mp3 kupioną w iTunes w skład której wchodzi 12 utworów to wychodzi 16$. Potwornie drogo!

@danadam: Nie zmienia to faktu, że AAC jest formatem stratnym - czymś analogicznym do ogg.
Poza tym dlaczego do cholery ciągle patrzymy, że kogoś w USA będzie stać na zakup, skoro to nie artyści zarabiają, lecz koncerny fonograficzne, które cały czas biadolą, że piractwo ich nęka!
W USA, UK, Kanadzie piractwo jest bliskie zeru?
@T. Chiliński: Zdaję sobię sprawę, że AAC to format stratny, tylko że dla większości ludzi to nie ma znaczenia, bo przy 256kbps i tak nie zauważą różnicy. Sam bym FLACiem nie pogardził (chociaż należę do większości i różnicy nie słyszę :-) ), ale obawiam, że dla kilku procent populacji nie będą poświęcać kolejnego pół roku, żeby to znowy przekodować.
Co do ceny to... jednak się zgodzę. Nawet nie biorąc pod uwagę różnicy w zarobkach, jest trochę za wysoka. Sprawdziłem ceny kilku płyt na amazonie. Na amerykańskim średnia cena to 10-12$, czyli ok. 30zł (chociaż z drugiej strony na angielskim £8-10, czyli ok. 50zł :-) ).

@MrB: W czymże ACC jest lepszy? Możesz jakieś uzasadnienie tej opinii?
Pod hasłem Vorbis są ciekawsze rzeczy :-). Mnie do Ogg Vorbis nie trzeba przekonywać, sam mam na dysku parę giga oggów. Ale iTunes na początku wybrał AAC (z powodu DRM) i teraz na oggi się raczej nie przerzuci, bo iPod chyba nie potrafi ich odczytać. Rozwiązaniem mogłyby być wersje w dwóch formatach, no ale najwyraźniej ich spece doszli do wniosku, że nie warto.
Niestety, bardzo niewiele przenośnych odtwarzaczy wspiera Ogg/Vorbis. Co jest jednym z powodów, dla którego nie kupiłem sobie jeszcze takowego. Każdy odtwarzacz powinien odgrywać Ogg i AAC (i AAC+ w miarę możliwości), a nie tylko przestarzałe MP3 i nielubiane WMA.
Zazwyczaj cenię bardzo wypowiedzi p. Chylińskiego, ale tym razem muszę sprostować pewną nieścisłość w Jego wypowiedzi. Otóż OGG to nie jest format kompresji... jest to tzw. container czyli rodzaj obudowy tudzież "międzymordzia" dla właściwego zbioru danych w określonym formacie, który znajduje się wewnątrz, a którym może być wszystko - mp3, aac, flac, itd.
Co do tematu podstawowego - jeśli ktoś pisze, że "coś jest lepsze" i jako jedyny argument przytacza definicję z wikipedii której do końca nie rozumie zapewne (mam tu na myśli czyjąś wypowiedź odnośnie "wyższości aac") to... lepiej gdyby zamilknął. Jedyne co jest naprawdę dobre to formaty kompresji bezstratnej - flac, ape, wv, itp. Zwłaszcza ten pierwszy jest obecnie niezwykle popularny, a to głównie za sprawą jego obecności w niektórych odtwarzaczach przenośnych.
Wszelkie formaty stratne typu mp3, mpc czy aac to zwykłe oszustwo. Wymagać za utwór w takim formacie ponad 1.5 USD to rozbój... toż może dla kogoś z drewnianym uchem nie ma różnicy pomiędzy utworem w mp3, a nagraniem w wersji oryginalnej, ale cała reszta doskonale tę różnicę słyszy. Chodzi tu głównie o dynamikę, pasmo i poziom zniekształceń dźwięku. Takie pliczki warte są nie więcej jak 30-40 centów za sztukę. Moim zdaniem złożenie z nich płytki CD (niech to będzie średnio 12 utworów na płytę) za kwotę rzędu 4-5 USD byłoby SUPER uczciwe ze strony wydawców. W końcu trzeba jeszcze te pliki pobrać oraz wypalić na jakimś nośniku który też coś tam wciąż kosztuje. Ogółem wychodzi płytka bez okładki, ładnego nadruku i pudełeczka za 1/3 ceny prawdziwego "luksusu". I tak byłoby OK.
Do tego dorzuciłbym nie tylko zakupy przez Internet, ale także zwykłe kioski muzyczne - czyli automaty na wzór tych z napojami z których za drobną opłatą gotówkową lub karnetem możnaby pobrać sobie na kartę pamięci lub poprzez bluetooth dowolne utwory. Mamy XXI w. w końcu. Może już czas, aby producenci też w niego weszli zamiast zastanawiać się dlaczego miliony właścicieli playerów mp3 nie chcą kupować w sklepach plastikowych kółek po 16-20 USD.

Nie szkodzi jeśli chodzi o przekręcenie mego nazwiska (choć nie lubię Agnieszki Chylińskiej, która pomogła upowszechnić niepoprawną pisownię mojego nazwiska ;-)). Ogg rzeczywiście jest kontenerem, a Vorbis jednym z kodeków dźwięku używanym w ramach "opakowywania" w ogg. Oczywiście, jak napisałem na początku, jestem dokładnie tego samego zdania, co do kosztów nabywania utworów muzycznych i do uważam, że nawet przy niższej cenie preferowanym kodekiem powinien być FLAC.
Pozdrawiam!


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |