No cóż, nic dodać nic ująć...
IMHO to jest cała prawda o tzw. "piractwie" (oczywiście nie mam na myśli prawdziwego piractwa, czyli gości którzy zarabiają na sprzedaży kopii np. na bazarach).
Zawsze przytaczam przy tej okazji taki przykład: parę lat temu planowaliśmy wybrać się całą rodziną do kina na dość mocno reklamowaną komedię - według reklam miała byc po prostu rewelacyjna... W naszym przypadku wyjście całą rodziną do kina to kwota około 100 zł, które zostałyby mi przez przemysł filmowy UKRADZIONE, gdybyśmy zdecydowali się pójść. Bo na szczęście kolega miał "piracką" kopię - film okazał się tak denny, że po 15 minutach oglądania z totalnym znudzeniem wyłączyłem i skasowałem go.
Zastanawia mnie, skąd to się wzięło, że w przemyśle rozrywkowym nie istnieją prawa konsumenta? Czy koncerny medialne są aż tak bardzo silne w stosunku do równie przecież wielkich (a może i większych) koncernów produkujących np. żywność, artykuły chemii gospodarczej czy samochody, że te pierwsze były w stanie wylobbowac sobie praktycznie całkowity brak odpowiedzialności za swój produkt, a w przypadku tych drugich nikt by nawet o tym nie pomyślał?
Bardzo naciągane to wytłumaczenie "piractwa". Przecież nie musisz zobaczyć wcześniej filmu, żeby stwierdzić czy będzie dobry - wystarczy znaleźć sobie zaufanego recenzenta i opierać się na jego ocenach, w końcu jest mnóstwo serwisów oceniających filmy i każdy znajdzie taki, który będzie zgodny z jego gustami. Poza tym nie sądzę, żeby wiele osób miało ochotę iść do kina na film, który już widziały...
Dlaczego nie chcecie przyznać, że po prostu większość ludzi piraci, bo nie chce płacić jeśli nie musi? :>
speedstone, to jest tylko jeden z aspektów, na który - naszym zdaniem - warto zwrócić uwagę, a który doprowadził do tej dziwnej sytuacji, w której ogromna część społeczeństwa powinna - zdaniem kilku firm oraz ich prawników - czuć się jak przestępcy. Przy zalewie produkcji recenzenci to już bardzo niewydolna i mało wiarygodna grupa, bo wydawanie prawdziwych recencji mogłoby okazać się dla ich pracy zabójcze ;-)
Czy jak obejrze reklame pasty do zebow to zeby ja wyprobowac musze ja ukrasc? Czy moze wystarcza mi opinie znajomych/internautow? Bo z tekstu wynika ze jednak trzeba ukrasc. Tendencyjny tekst opiewajacy dobrocie p2p i innych wolnosci intelektualnych bez wzgledu na to ze to co robia te serwisy jest zle i niemoralne.
Czy jak obejrze reklame pasty do zebow to zeby ja wyprobowac musze ja ukrasc? Czy moze wystarcza mi opinie znajomych/internautow? Bo z tekstu wynika ze jednak trzeba ukrasc. Tendencyjny tekst opiewajacy dobrocie p2p i innych wolnosci intelektualnych bez wzgledu na to ze to co robia te serwisy jest zle i niemoralne. Bah zalecialem sie z dodanie komentarza ;) Otoz gdy filmy wychodza na DVD czy innych ustrojstwie to juz one BYLY wyswietlane w kinach/telewizjach i wiadomo czego oczekiwac. Chyba nikt nie kupuje filmu na dvd nie wiedzac co ten film prezentuje i czego po nim sie spodziewac. Koniec ;)
I co z tego że mogę kupić film na DVD znając go wcześniej z kina ? Pamiętny film "Wojna Światów" S.Spielberga w wersji DVD była w tragicznej jakości. Moje ripy z VHS są czasem lepsze (jedynie dźwięk był porządny). Do tego jakość tłumaczenia . Jakie ja mam prawo w takim przypadku reklamować film ?? Konsument faktycznie powinien mieć pełne prawo do zwrotu pieniędzy, tak jak przy zakupie produktów z innych branży.
"Czy jak obejrze reklame pasty do zebow to zeby ja wyprobowac musze ja ukrasc? Czy moze wystarcza mi opinie znajomych/internautow? Bo z tekstu wynika ze jednak trzeba ukrasc."
Nie musisz ukraść. Przecież zanim kupisz perfumy, to je wąchasz, prawda? Książkę w księgarni przeglądasz, a nawet czytasz zanim zapłacisz? Podobnie jest z gazetą, przeglądasz zanim zapłacisz. W Empiku możesz nawet przesłuchać płytę przed zakupem. A jeśli zakupiony produkt nie spodoba Ci się możesz go zwrócić. Takie są Twoje prawa konsumenta. Artykuł jest tendencyjny, ale za to wskazuje że w przypadku produktów rozrywkowych, prawa konsumenta są łamane. Niestety kupując film nie tylko kupuje go w ciemno, ale jeszcze nie mogę go zwrócić.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.