To proste, boją się że jeśli się upowszechni to zjawisko będą musieli zacząć dbać o widza.
Jeśli wchodzi jakiś "mega-hit" to ja wolę najpierw zassać z sieci jakiegoś, nawet marnej jakości pirata i zobaczyć, czy jest sens iść do kina. Jeśli jest to i tak się wybiorę, choćby po to, żeby zobaczyć to wszystko wyraźnie. Jeśli mi się pirat nie spodoba, do kina nie pójdę i żadne "akcje promocyjne" mnie do tego nie zachęcą.
Niestety "zwiastuny" nie oddają tego co jest na filmie.

A ja nie chcę takich cen biletów w kinach! O! I nie wiem jak w waszych miastach: u mnie o porządne kino offowe, anime czy inne niestandardowe filmy trudno, bo przegrywa z "super" hollywoodzkim repertuarem.
caly ten biznes jest po prostu smieszny - jak cos sie zmienia to powooooli i kupe z tym problemow.
a kino? chodze - do czasu do czasu, chociaz szlag mnie strzela:
- bilety drogie, nie mowiac o napojach/zarciu
- idac na godzine np. 16 przez pierwsze 20 minut ogladam reklamy i moj ulubiony, wyjatkowo wytargetowany filmik o piractwie [no bo przeciez przyszedlem do kina - jestem piratem :P]
- jakosc nie jest powalajaca - tyle, ze ekran wielki i troche glosnikow
- zawsze mozna trafic do sali, w ktorej jacys idioci, albo rozowe panienki beda przeszkadzac ci pod nosem przez caly film..


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.