WikiLeaks ma serwery od Partii Piratów

Podobnie jak w przypadku The Pirate Bay, z pomocą serwisowi WikiLeaks przyszły Partie Piratów. Do rozwiązania nadal jest jednak poważny problem.

Podobnie jak w przypadku The Pirate Bay, z pomocą serwisowi WikiLeaks przyszły Partie Piratów. Do rozwiązania nadal jest jednak poważny problem.

Zeszłotygodniowe ataki na WikiLeaks niepokoją Brukselę. Chce ona zwiększyć swoje zaangażowanie na rzecz zapewnienia Europejczykom cyberbezpieczeństwa.

Kolejna amerykańska firma wypowiedziała umowę serwisowi WikiLeaks. Krok PayPala utrudni pozyskiwanie pieniędzy na bieżącą działalność.

Członkowie Kongresu twierdzą, że były naciski na Amazona, by zerwał współpracę z WikiLeaks. Amerykańska firma stanowczo zaprzecza i podkreśla, że jedynym powodem wypowiedzenia umowy było naruszenie regulaminu.

Jego sprawa nie ustanowi bowiem żadnego precedensu, nie jest więc istotna z punktu widzenia orzekania sądów rejonowych i apelacyjnych w Szwecji.

WikiLeaks poinformowała, że nie korzysta już z hostingu od Amazona. Amerykańscy politycy cieszą się z tego i mówią, że żadne amerykańskie przedsiębiorstwo nie powinno współpracować z WikiLeaks. Trochę to dziwne w przypadku kraju, który tak bardzo broni wolności słowa, że unika blokowania np. faszystowskich stron.

Chińskie władze zablokowały w środę dostęp do portalu internetowego WikiLeaks w związku z potencjalnie kłopotliwymi treściami amerykańskich dokumentów dyplomatycznych, które zostały tam opublikowane.

WikiLeaks niebawem może ujawnić dokumenty dotyczące jednego z banków. Wyciek ma pokazać, w jaki sposób zachowuje się kierownictwo instytucji finansowej - zapowiedział szef WikiLeaks Julian Assange. Tymczasem prawnicy w USA zastanawiają się, czy Assange'a można oskarżyć o szpiegostwo.

Ekwador jest gotów przyjąć na swoim terytorium poszukiwanego międzynarodowym listem gończym założyciela portalu WikiLeaks Australijczyka Juliana Assange'a - oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Ekwadoru Kintto Lucas.

Publikacją 250 tys. poufnych depesz ambasad USA przesłanych przez portal Wikileaks zajmowało się co najmniej 120 osób z pięciu redakcji, których przedstawiciele kilkakrotnie się spotykali. Dziennikarze ostrzegli amerykańską administrację o publikacjach.