Scareware, czyli żerowanie na strachu internautów

Oszuści stosują różne sztuczki, aby zachęcić internautów do pobrania złośliwego oprogramowania. Jedną z mniej znanych, aczkolwiek mocno rozpowszechnionych metod jest scareware.

Oszuści stosują różne sztuczki, aby zachęcić internautów do pobrania złośliwego oprogramowania. Jedną z mniej znanych, aczkolwiek mocno rozpowszechnionych metod jest scareware.

Eksperci przechwycili nową wersję CryptoLockera, która po zainfekowaniu komputera szyfruje pliki użytkownika i żąda za ich odblokowanie okupu w bitcoinach.

Uwaga na e-maile, które informują o konieczności zaktualizowania systemu za pomocą towarzyszącego im załącznika. Po instalacji rzekomej łatki użytkownik może się pożegnać z dostępem do swoich plików.

Walczymy ze szkodliwym oprogramowaniem, ostrzegamy przed nim, ale nawet ono w sprzyjających okolicznościach może przysłużyć się społeczeństwu.

Twórcy zagrożeń z kategorii ransomware celują w niedoświadczonych internautów, ale tym razem chyba się przeliczyli.

Na ekranie komputera nieoczekiwanie wyświetliła Ci się informacja o jego zablokowaniu przez policję? Nie panikuj, padłeś ofiarą popularnego ostatnio zagrożenia.

Wykryta niedawno rodzina fałszywych antywirusów OpenCloud pozwala zarobić nie tylko jej twórcom, ale także dystrybutorom.

Specjaliści ds. bezpieczeństwa zidentyfikowali kolejne - po MacDefenderze - fałszywe rozwiązania antywirusowe dla systemów Mac OS X. W przeciwieństwie do tego pierwszego, który nieudolnie naśladował aplikacje dla komputerów firmy Apple, nowo odkryte programy do złudzenia przypominają oryginalne rozwiązania przeznaczone dla Maków.

W świecie zabezpieczeń komputerów występują dwa rodzaje programów antywirusowych: takie, które działają, i takie, które nie działają – przestrzega Rik Ferguson, doradca ds. bezpieczeństwa z firmy Trend Micro. - Przeciętnemu użytkownikowi trudno je rozróżnić, co może przynosić zyski przestępcom. Ogromne zyski.

Najbardziej popularni producenci programów zabezpieczających już teraz spotykają się z sytuacją, że scareware przypomina ich produkty nie tylko z nazwy, ale także poprzez szatę graficzną. Podobne kolory, identyczne rozmieszczenie ikon. Nawet doświadczona osoba mogłaby mieć problem z rozróżnieniem, który program jest prawdziwy - uważa Maciej Ziarek, analityk zagrożeń firmy Kaspersky Lab.