To nie Kazik traci przez tłumy na koncertach, więc kto traci?

Ani Kazik, ani Kult nie są tymi artystami, którzy według ZAiKS-u ponosili straty objawiające się tłumami na koncertach. Ostatecznie... nie wiadomo, co to za artyści.

Ani Kazik, ani Kult nie są tymi artystami, którzy według ZAiKS-u ponosili straty objawiające się tłumami na koncertach. Ostatecznie... nie wiadomo, co to za artyści.

Kazik, który skrytykował nowe opłaty od tabletów i smartfonów, miał otrzymać "znaczące kwoty" z tytułu tych opłat. Tak oryginalny argument przedstawił ZAiKS w dyskusji na Facebooku. Prowadzi to do ciekawych pytań.

Nie wszyscy twórcy chcą nowej opłaty od tabletów i smartfonów. Kazik jest znany jako zwolennik restrykcyjnego podejścia do własności intelektualnej, ale nawet on uważa taki parapodatek za zły. Artysta dobrze wie, że w kolejce po pieniądze artyści będą ostatnimi.

3 miliardy piosenek pobrano z BitTorrenta w czasie ostatnich 6 miesięcy - ustaliła firma Musicmetric i wcale nie chodzi tutaj o badanie piractwa. Z czysto analitycznego punktu widzenia BitTorrent to widownia - ogromna, rosnąca, aktywna, otwarta na muzykę widownia. Można o tę widownie nie dbać, ale jej znaczenie i tak jest ogromne.

Piosenki Kazika na YouTube nie świadczą o tym, że artysta zmienił zdanie o internecie. Po prostu jego wydawca uruchomił nowy kanał przychodów i choć nie jest to wielki przełom, jest to bardzo malutki krok w stronę postępu.

RIAA i MPAA, czołowe amerykańskie organizacje antypirackie, dostają od wytwórni muzycznych i filmowych coraz mniej pieniędzy na działalność. Najwyraźniej wydawcy rozumieją, że inwestowanie w antypiratów nie opłaca się. W Polsce natomiast ruszyła akcja ograbiania Kazika, która ma uświadomić wydawcom i artystom dokładnie do samo.

Dożyliśmy czasów, w których gwiazdy rocka popierają inicjatywy bliskie cenzurze, np. Hołdys popiera ACTA. To nie jedyny przypadek artysty, który śpiewał o wolności, a chce większych praw dla korporacji. Dla ludzi pamiętających rockowe ideały jest to coś niepojętego. To dobra okazja, by przypomnieć sobie stare piosenki.

Kazik atakował już blogera, a teraz zabrał się za administratora serwisu staszewski.art.pl, prowadzonego przez fana. Autor strony wystosował list otwarty do Kazimierza Staszewskiego, który zaczyna słowami: "Przez dziesięć lat tworzyłem serwis internetowy poświęcony Twojej twórczości www.staszewski.art.pl poświęcając swój czas, nierzadko pieniądze, ale przede wszystkim wkładając w tę pracę dużo serca i wysiłku".

Piotr Miączyński użył w tytule bloga słów Kazika. Potem otrzymał pismo od jego prawników z prośbą o zaprzestanie naruszenia. Wiadomo już, że artysta "nikogo nie chce obdzierać ze skóry", ale po całej sprawie pozostaje kilka ważnych pytań.