Informatorowi Wikileaks grozi dożywocie

Sąd odczytał akt oskarżenia przeciwko szeregowemu, który przekazał serwisowi Wikileaks wiele szczegółowych informacji na temat wojny w Iraku i Afganistanie. Za współpracę z witryną grozi mu dożywocie.

Sąd odczytał akt oskarżenia przeciwko szeregowemu, który przekazał serwisowi Wikileaks wiele szczegółowych informacji na temat wojny w Iraku i Afganistanie. Za współpracę z witryną grozi mu dożywocie.

Infrastruktura WikiLeaks była celem ataku jeszcze przed weekendem. Przedstawiciele serwisu mówią, że ataku mógł dokonać wykwalifikowany specjalista. To kolejny sygnał świadczący o tym, że ktoś może chcieć zaszkodzić stronie ujawniającej tajne dokumenty.

Ponad 391 tys. wojskowych raportów z Iraku znalazło się na stronie WikiLeaks. Wynika z nich, że w Iraku dochodziło do torturowania więźniów i mordowania cywilów za przyzwoleniem armii Stanów Zjednoczonych. Wyciek dokumentów zapewne wpłynie na rysowany w mediach obraz wojny w Iraku, ale przekonamy się jeszcze, jakie będzie miał konsekwencje dla samego serwisu WikiLeaks.

Dokumenty dotyczące wojny w Iraku mogą niebawem trafić do dziennikarzy i internautów, oczywiście dzięki stronie WikiLeaks - wynika z doniesień Newsweeka. Wygląda na to, że postępowanie toczące się w Szwecji przeciwko założycielowi WikiLeaks.org nie ma wpływu na działalność strony i nadal będzie ona deptać po odciskach władzom USA.

Od wczoraj poprzez YouTube zainteresowani mogą śledzić bieżącą politykę irackiego rządu, oglądać oficjalne wystąpienia i nieformalne wypowiedzi polityków, poznawać kulisy sprawowania władzy w tym kraju.
Irak to normalny kraj, w którym bezpiecznie można inwestować - przekonuje Google, które realizuje właśnie projekt mający na celu zachowanie dorobku kulturalnego tego państwa.

Blokada stron pornograficznych, nawołujących do przemocy i terroryzmu czy traktujących o praniu brudnych pieniędzy - Irak przymierza się do przywrócenia cenzury.
W internecie pojawiła się baza wypowiedzi czołowych amerykańskich polityków, które dotyczyły konieczności zbrojnej interwencji w Iraku. W ocenie organizacji Center for Public Integrity, śledząc te wypowiedzi można szybko przekonać się, że politycy składali wiele fałszywych oświadczeń, aby tworzyć w mediach atmosferę zagrożenia.
W marcu br. rząd USA opublikował w Sieci dokumenty zdobyte podczas wojny w Iraku, licząc, że osoby znające język przetłumaczą zebrane materiały i wskażą najbardziej wartościowe publikacje. Internauci nie zawiedli, a strona błyskawicznie została wyłączona - donosi New York Times.