Francja śledzi 18 mln internautów udostępniających pliki

Monitorowanie na tak dużą skalę rząd tłumaczy walką z piractwem.

Monitorowanie na tak dużą skalę rząd tłumaczy walką z piractwem.

Skrócenie okresu retencji danych telekomunikacyjnych i ograniczenie wykorzystania tych danych zaproponował minister Cichocki w dokumencie szumnie nazwanym "Raportem dot. retencji danych telekomunikacyjnych". To dobrze, bo dostęp służb do danych telekomunikacyjnych jest w Polsce zbyt swobodny. Nie oznacza to jednak, że wszystkie problemy zostaną rozwiązane.

iPhone nie zapisuje lokalizacji użytkownika, ale lokalizację masztów sieci komórkowej i punktów Wi-Fi w pobliżu - wynika z wyjaśnień opublikowanych na stronie Apple. Będzie aktualizacja oprogramowania, która poprawi prywatność użytkowników. Dobrze, ale ekspertów wciąż dziwi fakt, że Apple odpowiada na krytykę dopiero po tygodniu.

Dane o miejscu przebywania użytkowników urządzeń Apple są zapisywane wraz ze znacznikiem czasowym w nieszyfrowanym pliku na urządzeniu. Łamiąc zabezpieczenia smartfona, można się dowiedzieć, gdzie wędrował jego właściciel. Być może Apple wprowadziła to rozwiązanie z myślą o nowych funkcjach, ale pod względem prywatności jest to koszmar.

Namierzenie użytkownika łącza z dokładnością nawet do 100 metrów jest możliwe dzięki metodzie opracowanej przez amerykańskich i chińskich naukowców. Dziś to tylko eksperyment, ale jutro z podobnej metody mogą korzystać reklamodawcy i organy ścigania. Brzmi groźnie?

Czeski Trybunał Konstytucyjny uznał przepisy o retencji danych za niekonstytucyjne. Polskie prawo w tym zakresie jest o wiele gorsze. Nawet minister odpowiedzialny za nadzór nad służbami specjalnymi nie jest w stanie dowiedzieć się całej prawdy o tym, jak w Polsce działa retencja. Powinniśmy się martwić, prawda?

Władze USA mogły żądać od Twittera wydania danych użytkowników, które miały związek ze śledztwem w sprawie Wikileaks - orzekł sąd w Virginii. Organizacje Electronic Frontier Foundation (EFF) oraz American Civil Liberties Union (ACLU) mają zamiar jeszcze odwoływać się w tej sprawie.

Technologię, która porównuje zdjęcie twarzy z danymi z serwisów społecznościowych, chce opatentować Google. Jeśli wynalazek zostanie wprowadzony do oferty Google, to inwigilacja (i ta prywatna, i rządowa) będzie mogła przybrać nowe, pełniejsze kształty.

Trzech zwolenników Wikileaks walczy z nakazem sądowym, który ma dać władzom USA dostęp do informacji Twittera dotyczących osób powiązanych z Julianem Assange. Mówi się o ataku administracji Obamy na prywatność i wolność słowa. Sprawa jest szczególnie kontrowersyjna w przypadku Birgitty Jonsdottir - islandzkiej posłanki, która może być inwigilowana pomimo ochrony, jaką daje jej islandzkie prawo.

W ostatnich latach modnym słowem w Polsce stał się „podsłuch”. Podobno podsłuchiwała nas policja, podsłuchiwało CBA, CBŚ, podobno żyliśmy w państwie policyjnym. Podobno. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że już niedługo nikt nie podsłucha nas tak skutecznie, jak... wywiad skarbowy.