Kto będzie śledził Francuzów w sieci?

Przemysł rozrywkowy nad Sekwaną przejął inicjatywę w walce z dzieleniem się plikami chronionymi prawem autorskim. Wybrał on firmę, która zajmie się śledzeniem Francuzów w sieci.

Przemysł rozrywkowy nad Sekwaną przejął inicjatywę w walce z dzieleniem się plikami chronionymi prawem autorskim. Wybrał on firmę, która zajmie się śledzeniem Francuzów w sieci.

Jej projekt jest jednak znacznie skromniejszy niż Google Books i nastawiony przede wszystkim na dzieła francuskie. Nie jest wykluczone, że francuska Biblioteka Narodowa podejmie w tym zakresie współpracę z Amerykanami.

Niemcy już ostrzegały przed korzystaniem z Internet Explorera, teraz robi to Francja. Wszystkiemu winny jest mechanizm łatania produktów Microsoftu, który zresztą nie raz już krytykowano. W IE jest poważna luka, a Microsoft niechętnie narusza swój harmonogram, który przewiduje udostępnianie łatek w drugi wtorek miesiąca.

Znani ze swojego bardzo poważnego podejścia do kultury Francuzi nie chcą, by to amerykańskie koncerny zarabiały na ich dziedzictwie literackim. Sprzedawcy książek chcą budowy wspólnej platformy do sprzedaży e-książek.

Ustawa penalizująca dzielenie się chronionymi plikami weszła w życie we Francji. Mimo że jest zgodna z konstytucją, nadal budzi wiele kontrowersji i obaw. Prawdziwa jej ocena możliwa będzie jednak dopiero, gdy nowa agencja rozpocznie swoją pracę.

Amerykańska firma naruszyła prawa autorskie. Musi wypłacić odszkodowanie, a także usunąć z sieci sporne dzieła - paryski sąd uznał pozew francuskich wydawców książek za zasadny.

Najnowszy klient poczty elektronicznej od Mozilla Foundation to nie tylko dzieło zatrudnionych w niej informatyków, a także freelancerów. Swoją część kodu dorzuciła nawet francuska armia.

Generalna Dyrekcja Finansów Publicznych (DGFiP) to kolejna francuska instytucja, która wykorzysta oprogramowanie open source, w tym produkty Mozilli. Z kolei władze Los Angeles podjęły decyzję o wykorzystaniu Gmaila. Okazuje się, że open source i aplikacje webowe mogą dotkliwie szkodzić dominującym w instytucjach państwowych produktom Microsoftu.

Odcinanie od internetu bez sądu nie jest zgodne z konstytucją, ale odcinanie po przyśpieszonym procesie bez przesłuchania oskarżonego jest w porządku – tak wynika z decyzji podjętej przez Radę Konstytucyjną Francji. Organ ten wydał pozytywną opinię o ustawie określanej jako "Hadopi 2". Przedstawiciele przemysłu muzycznego już się z tego cieszą.

Nicholas Sarkozy już dwukrotnie naruszył prawa autorskie. Czy zgodnie z francuskim prawem stanie przed wymiarem sprawiedliwości i zostanie odcięty od internetu?