Przedstaw się, zanim skomentujesz

Korzystanie z internetu w Chinach już teraz poddane jest wielu restrykcjom. Niedługo jednak ma być ich jeszcze więcej – Pekin chce skończyć z jednym z fundamentów współczesnej globalnej sieci, czyli anonimowością.

Korzystanie z internetu w Chinach już teraz poddane jest wielu restrykcjom. Niedługo jednak ma być ich jeszcze więcej – Pekin chce skończyć z jednym z fundamentów współczesnej globalnej sieci, czyli anonimowością.

Kolejny krok Pekinu w kierunku całkowitej kontroli nad przepływem informacji w sieci. Nowelizacja ustawy o tajemnicach państwowych zobowiąże firmy telekomunikacyjne do jeszcze szerszej współpracy z organami ścigania.

Oznacza to, że w co czwartym kraju, w którym Google obecnie działa, przynajmniej jedna usługa jest zablokowana w wyniku polityki danego państwa. Firma postanowiła przypomnieć, kiedy i co w sieci blokuje.

Dzięki Operze Turbo mieszkańcy Kazachstanu ponownie mają dostęp do stron internetowych, które w zeszłym roku zostały zablokowane w wyniku wejścia w życie prawa wymierzonego w "nielegalne" treści w sieci.

Po chwilowym wzroście zainteresowania drażliwymi tematami sytuacja wróciła do normy. Mimo że linki do stron widoczne są w Google, w Chinach nie można na nie wejść.

Decyzja firmy Google o przeniesieniu swojej wyszukiwarki na serwery w Hongkongu została odebrana jako policzek wymierzony Państwu Środka. Jednak na Wall Street mało kto cieszył się z wtorkowej decyzji. Inwestorzy zaczęli wyprzedawać akcje spółki, bo jej skutki są proste do przewidzenia: chiński rząd zablokuje dalszy rozwój Google’a, a to oznacza zero zysków z jednego z największych i najbardziej perspektywicznych rynków świata.

Kolejna odsłona konfliktu na linii Google-Australia. Amerykańska firma wyraźnie nabrała wiatru w żagle - oficjalnie wypowiedziała się przeciwko planom Canberry odnośnie uruchomienia systemu cenzurującego treści dostępne w internecie.

Go Daddy to kolejna firma, która chce opuścić chiński rynek z powodu działań tamtejszych władz. Nie jest to jedyny amerykański rejestrator twierdzący, że Chiny stawiają nowe wymagania, które mogą uniemożliwić świadczenie usług. Tymczasem przedstawiciele Chin zapewniają, że nic się nie zmieniło.

Takiego zdania jest oficjalna gazeta rządzącej partii komunistycznej. Zdaniem jej dziennikarzy Stany Zjednoczone przygotowują się do wojny internetowej, a Google miała za zadanie rozpoznać teren.

Firma podjęła długo oczekiwaną decyzję o zakończeniu cenzurowania wyników w chińskiej wyszukiwarce. Uciekła się do małego podstępu, by umożliwić Chińczykom dostęp do nich. Pytanie tylko, na jak długo.