Zamknięcie Google Readera wzmocni cenzurę w Chinach i Iranie

W niektórych krajach Google Reader był jedną z niewielu niecenzurowanych usług dających dostęp do wiadomości. Jego zamknięcie będzie miało konsekwencje poważniejsze niż można sądzić.

W niektórych krajach Google Reader był jedną z niewielu niecenzurowanych usług dających dostęp do wiadomości. Jego zamknięcie będzie miało konsekwencje poważniejsze niż można sądzić.

Rezolucja, która miała być początkiem zakazania pornografii w mediach Unii Europejskiej, została przyjęta przez Parlament Europejski, choć jej tekst został znacznie poprawiony. W chwili obecnej nikt nie planuje tworzenia internetowej "pornopolicji", co nie znaczy, że nie spróbuje tego w przyszłości.

Władze Iranu blokują ostatnie narzędzia, jakich można było użyć, by łączyć się z internetem z tego kraju. Mimo to osobom przebywającym w Iranie jakoś udaje się połączyć z internetem, choćby po to, by donieść o blokadzie.

Ruszyły protesty przeciwko kłopotliwej rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej ograniczenia pornografii. Niestety dział IT Parlamentu Europejskiego zablokował e-maile obywateli do europosłów, traktując je jak spam. Nadużycie?

Ograniczenie pornografii w internecie ma być celem rezolucji Parlamentu Europejskiego, która będzie przedmiotem prac europosłów w przyszłym tygodniu. Choć cel jest szczytny, rezolucja wydaje się kiepskim pomysłem.

Twarde antypirackie prawo nie przyniosło we Francji niczego dobrego, a kosztowało miliony euro. Odpowiedzialna za nie agencja Hadopi chce jednak jeszcze więcej - możliwości filtrowania stron internetowych, ich blokowania i odcinania od wpłat. To właściwie propozycja nowego SOPA.

Treści zgłoszone posiadaczom stron WWW jako bezprawne będą musiał zostać usunięte w ciągu 3 dni - ta propozycja w nowej ustawie o e-usługach oburza wiele osób. Warto jednak zauważyć, że nowa ustawa ma swoje plusy, a obawy o blokowanie treści dotyczą bardziej złożonego problemu notice and takedown.

Chińscy hakerzy atakowali systemy informatyczne gazet, aby wykradać pliki związane z przygotowywanymi materiałami - twierdzą New York Times oraz Wall Street Journal. Innego zdania są oczywiście władze Chin, które mówią o nieostrożnym przedstawianiu poważnych zarzutów.

Zamiast niepoprawnego YouTube mieszkańcy Iranu dostaną grzeczny serwis o nazwie Mehr. Władze najwyraźniej wiedzą, że zamiast odcinać ludzi od e-usług lepiej dać im e-usługi w 100% kontrolowane przez rząd. Co najgorsze, reszta świata też idzie w tym kierunku.

Wczoraj Syria dosłownie odcięła się od reszty internetu i nie był to pierwszy raz. Przedstawiciele rządu zwalają winę na terrorystów, którzy rzekomo przecięli kabel. Ekspertom od sieci trudno jednak uwierzyć w tę historię.