P2P blokowane przez pomyłkę?

Trudno w to uwierzyć w kontekście tegorocznych wydarzeń, jakie miały miejsce w Irlandii. Wygląda na to, że Zielona Wyspa nie jest miejscem przyjaznym dla osób korzystających z p2p.

Trudno w to uwierzyć w kontekście tegorocznych wydarzeń, jakie miały miejsce w Irlandii. Wygląda na to, że Zielona Wyspa nie jest miejscem przyjaznym dla osób korzystających z p2p.

Co zrobi internauta odcięty od sieci za łamanie praw autorskich? Pójdzie kupować legalne płyty i to te z górnej półki - uważają przedstawiciele przemysłu muzycznego, których sen o prawie trzech ostrzeżeń ziścił się w Irlandii. Również politycy zaczynają podzielać tę wiarę, co daje nadzieję na rozszerzenie prawa trzech ostrzeżeń na inne dziedziny życia.

Rozpoczęła się akcja wysyłania listów ostrzegawczych do internautów podejrzanych o dzielenie się plikami chronionymi prawami autorskimi. Ci, którzy na listy nie zareagują, otrzymają telefony z ostrzeżeniami, a potem zostaną odcięci od sieci.

Irlandzcy internauci powinni mieć się na baczności. Sąd Najwyższy w Dublinie uznał, że Eircom - największy operator telekomunikacyjny kraju - ma prawo do odcinania dostępu do internetu osobom uporczywie łamiącym prawa autorskie. Może do tego wykorzystywać adresy IP dostarczone przez organizację IRMA.

Obowiązująca od dwóch tygodni blokada dostępu do serwisu The Pirate Bay została ominięta. Nie wiadomo jednak, czy Eircom nie zamknie i tej furtki.

Mieszkańcy Irlandii mają utrudnione zadanie w zakresie pobierania muzyki i filmów. 1 września zablokowano dostęp do The Pirate Bay.

Doszło do porozumienia między największym telekomem Zielonej Wyspy a organizacją reprezentującą interesy artystów. Tak przynajmniej wynika z dokumentu, który przedostał się do mediów.

Kilkaset milionów euro mogą wynosić straty Wielkiej Brytanii i Irlandii z powodu unikania przez firmę Google płacenia podatków.

3 euro od dziecka rocznie - takiej opłaty od irlandzkich przedszkoli zażądała amerykańska organizacja reprezentująca największe wytwórnie filmowe Hollywood. Wyszło jednak na jaw, że jej działania na Zielonej Wyspie są nielegalne.
500 milionów dolarów wyda amerykański koncern na budowę nowego centrum w jednym z parków biznesowych w stolicy Irlandii - Dublinie. Jest to pierwsza tej skali inwestycja Microsoftu poza USA.