
To jest już przegięcie ze strony facebooka roszcząc sobie prawo do wszystkiego co ma "książka" w nazwie. Niedługo za posługiwanie się własnym językiem będzie prawnie karane, bo każdy sobie opatentuje fragmenty słownika.
Skoro twierdzisz, że micro i macro to duża różnica, to co powiesz o słynnej historii Mike'a Row? Chłopaczek z kanady założył sobie stronkę MikeRowSoft.com, i M$ przejęło mu domenę, a Ty mówisz o różnicach, między micro i macro.
Coż przedrostek micro, a macro to jednak różnica i to w samym ich znaczeniu. Zatem na dobrą sprawę Microsoft powinien pocałować kogoś w pompkę co najwyżej ale kasa robi swoje.
Google też płakało o gmail.pl, to samo w Niemczech, ale tam im kazali spadać na drzewo.
Co by było gdyby nazwy zaczęli się procesować ludzie o tych samych imionach i nazwiskach? Co by niby mieli przedstawić przed sądem, głębiej sięgające drzewo genealogiczne?


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.