[Tak oto dorobiliśmy się pokaźnej grupy cyfrowych analfabetów. Jeżeli polski rząd szybko nie zajmie się edukacją, ich wykluczenie będzie się pogłębiać]
Jeżeli rząd zajmie się wydumanym problemem to wydumany problem pozostanie i kilka instytucji powstałych do walki z wydumanym problemem a kasa przeznaczona na "problem" zniknie.
Ja dla mnie ci eksperci to zwykli idioci albo kolejni oszuści szykujący się do wyrwania kasy podatników.
Piszecie o że ludziach niezbyt obeznanych z nowymi technologiami, jak o patologii. To, że ktoś nie korzysta z Internetu nie musi od razu oznaczać, że jest to "problem". Rozumiem, że nadużywanie alkoholu (jest się uzależnionym) czy też branie zasiłku dla bezrobotnych (jest się nierobem) może być postrzegane w wolnych krajach jako coś złego, ale jak można deprecjonowac ludzi, którzy nie chcą lub nie potrafią być tacy sami, jak duża betonowa część reszty społeczeństwa? Niech każdy zajmie się tym, co mu wychodzi najlepiej zamiast naśladować innych. Nie rozumiem po co rolnikowi umiejętność blipowania albo posługiwania się podpisem elektronicznym, skoro codziennie o 4 rano musi wstać, żeby nakarmić krowy i świnie, a potem do wieczora pracować na polu.
Za mojej młodości wogule internetu niebyło.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.