"Nie, wymyśliłeś sobie chronologię wdrożenia protokołu montrealskiego i wielkości antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych.
Bucu."
No to mamy i podpis pod postem, to dobrze bo trochę mnie drażniły te bbbbbeee ;-)
Faktycznie jest to kawałek mojego postu, ale jak należało się domyślić z reszty postów, był to efekt tym razem mojego lekkiego pióra (które to mam za złe niektórym), bo miałem na myśli, że emisja CH4 jest bardziej znacząca dla ew. efektu cieplarnianego z EWENTUALNYM wpływem na to człowieka (i trudniejsza do wyeliminowania!!!) niż emisja CO2.
Protokół Montrealski i Konwencja Wiedeńska dotyczyła ograniczenia produkcji i stosowania freonów, halonów i tlenków azotu, CCl4, itd. jako głównych podejrzanych za powstanie "dziury ozonowej" (czyli związki skrótowo oznaczane CFC, HFC i inne.) i nie była podpisana np. przez Chiny i Indie, aktualnie i potencjalnie największych "trucicieli". Du Point jeszcze do 1995 roku zwiększał produkcję freonów i HFC (oczywiście głównie na eksport, bo USA podpisało też PM). No i na koniec wszystkie fluorowcopochodne są podejrzane o niszczenie O3, czyli HFC i PFC (pierwsza pozycja na tym wykresie co sobie wymyślam :-) ) nie tylko o wpływ na efekt cieplarniany.
Faktycznie się "ośmieszyłem", bo w źródle, które podałeś o poglądach NASA na "dziurę ozonową" jest takie zdanie: "While the ozone hole over Antarctica continues to open wide, the ozone layer around the rest of the planet seems to be on the mend. For the last 9 years, worldwide ozone has remained roughly constant, halting the decline first noticed in the 1980s." Czyli faktycznie nie od 1983r tylko od 1980r, na 2 lata przed pierwszą konferencją w Wiedniu. To faktycznie dużo zmienia w moich poglądach na "teorię o wpływie człowieka" na powstanie dziury ozonowej! Może jeszcze coś w sprawie ośmieszania siebie znajdziesz?
A w sprawie "udowodnionego" wpływu człowieka na efekt cieplarniany, poczytaj sobie:
www.teberia.pl/index_txt.php?id=9657&kom=dodaj . Pewnie tez same brednie?
Myślący
"I co z tego, że sygnatariusze się wywiązali, jak cała reszta nie (patrz choćby ten sławny wykres autorstwa IPCC)."
Jaka cała reszta? Jaki sławny wykres? Znowu sobie coś wymyśliłeś?
"I będę się upierał, że stabilizacja poziomu O3 w atmosferze zaczęła się ok 1983-85r (z ROCZNYMI i SEZONOWYMI fluktuacjami)"
To się upieraj. Znowu się ośmieszasz i tyle.
"i biorę pod uwagę pomiary ogólne robione np. z satelitów (finansowane przez NASA)"
NASA ma na ten temat odmienne zdanie
http://scien(...)y_ozone/
No ale oni pewnie też biorą udział w tym matactwie.
"Ale nawet jeżeli przyjąć datę 1997 to chyba trochę za wcześnie na regulacje globalnych procesów, przy właśnie się dokonujących zobowiązaniach sygnatariuszy PM."
No bo przecież jesteś ekspertem od chemii atmosfery i wiesz dokładnie, kiedy koncentracja ozonu powinna przestać spadać.
"Przeczytaj uważnie, przeanalizuj, może poproś kogoś jak masz trudności i pokaż mi gdzie jest napisane, że antropogeniczna emisja metanu jest większa niż CO2?"
Tutaj? Nie, tutaj nie jest napisane. Jest za to napisane tutaj:
"Trzeba też wziąć pod uwagę, że tzw. antropogeniczna emisja metanu jest znacznie większa niż CO2, który to jest podejrzewany o większy wpływ na efekt cieplarniany niż metan oraz to, że metan jest ok. 30x "efektywniejszy" niż CO2 w tej dziedzinie (chociaż oba gazy "nie umywają się" do H2O)."
Przeczytaj uważnie, przeanalizuj, może poproś kogoś jak masz trudności. Podpowiem ci, że chodzi o pierwszą część zdania.
"Teorie to teorie ale jestem dumny jak "pafff", że uważasz, że wymyśliłem "sobie" jeden z najważniejszych "faktów" jakim jest "dziura ozonowa"! Dziękuje za uznanie, ale trochę mnie przeceniasz..."
Nie, wymyśliłeś sobie chronologię wdrożenia protokołu montrealskiego i wielkości antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych. Bucu.
No może znowu mnie złapałeś na korzystaniu z g... portali. Faktycznie komuś (a ja przytoczyłem bezmyślnie) pomyliła się Konferencja ( i nieco późniejsza Konwencja Wiedeńska) z Protokółem Montrealskim (dotyczącym zresztą tej samej tematyki) podpisanym gwoli ścisłości 16 IX 1987 r. (tym razem sprawdziłem) i zezwalający sygnatariuszom do 1997 r używać CFC "do woli" (chociaż ograniczono wzrost do nie więcej niż 10%) a do roku 1999 ograniczyć produkcje (nie emisję, z tego co zrozumiałem) CFC do 5% z poziomu z 1986. I co z tego, że sygnatariusze się wywiązali, jak cała reszta nie (patrz choćby ten sławny wykres autorstwa IPCC). I będę się upierał, że stabilizacja poziomu O3 w atmosferze zaczęła się ok 1983-85r (z ROCZNYMI i SEZONOWYMI fluktuacjami) i biorę pod uwagę pomiary ogólne robione np. z satelitów (finansowane przez NASA) a nie "alarmistyczne" doniesienia z Antarktydy badaczy finansowanych głównie przez NSF zresztą. Ale nawet jeżeli przyjąć datę 1997 to chyba trochę za wcześnie na regulacje globalnych procesów, przy właśnie się dokonujących zobowiązaniach sygnatariuszy PM. Dla tego zostanę przy swoim, że "problem dziury ozonowej" jest dobrym przykładem na "umiejętne" wykorzystywanie jakichś, nawet i poprawnych obserwacji naukowych do formułowania zbyt daleko idących "teorii naukowych" ale za to szybko i skutecznie wykorzystywanych do gry politycznej i gospodarczej.
Może odnośny cytat:..."A w sprawie ocieplania klimatu, "efektu cieplarnianego" i wpływu na to działalności człowieka jest mnóstwo różnych prac (np. są uczeni, którzy dowodzą, że faktycznie ten wpływ jest, ale znacznie bardziej znaczący poprzez "przemysłowe" hodowle bydła i trzody chlewnej i wydzielanie przez nie metanu niż spalanie ropy, gazu ziemnego, węgla i pochodnych i emisje CO2, która to jest i może być skutecznie neutralizowana przez roślinność i/lub nowoczesne technologie) za i przeciw.". Przeczytaj uważnie, przeanalizuj, może poproś kogoś jak masz trudności i pokaż mi gdzie jest napisane, że antropogeniczna emisja metanu jest większa niż CO2?
A przyznać się mogę, nawet do wszystkiego, pod warunkiem, że to pomoże uratować Bogu ducha winnych mieszkańców Malediwów, Wenecję, Wielką Rafę Koralową, białe niedźwiedzie, czy pingwiny itp. itd. Ba, założę włosienicę i biczując się, na kolanach pójdę do Częstochowy (dobre 200km, żeby nie było!), ale jestem pewien, że to nic nie da, podobnie jak handel emisjami CO2, setki tysięcy nowych wiatraków (za które ciągle nie wiadomo komu mamy płacić haracz, bo się lojery od Niemców, żabojadów czy hamerykanów, specjalistów od bzdur-prawa patentowego, nie mogą dogadać!) czy kilkadziesiąt nowych elektrowni jądrowych. Paskudne elektrownie węglowe, dzięki nowym technologiom mogą za to być np. producentem materiałów budowlanych, bez "mierzalnej" emisji CO2 a problemem światowym do rozwiązania jest zapewnienie żywności, bez wycinania i wypalania lasów a nie "udzielanie pożyczek" z banku światowego na walkę z emisją CO2 i konsumowanych przez np. hamerykańskie koncerny. Dla tego chyba się jednak przyznam tylko do posiadania rozumu i używania go zgodnie z przeznaczeniem.
Teorie to teorie ale jestem dumny jak "pafff", że uważasz, że wymyśliłem "sobie" jeden z najważniejszych "faktów" jakim jest "dziura ozonowa"! Dziękuje za uznanie, ale trochę mnie przeceniasz...
"Dziura ozonowa (mam nadzieje, że nie będzie to kolejny powód do "piętrowych dyskusji") to dobry przykład tych dziwnych teorii wpływu człowieka na szeroko rozumiany klimat. Bo faktycznie w laboratorium wykonano doświadczenie, że powstające rodniki chloru i fluoru pod wpływem UV, skutecznie hamują reakcję przemiany O2 w O3 pod wpływem tegoż samego UV, która to reakcja znacząco pochłania szkodliwą część widma promieniowania UV i chroni tym samym organizmy żywe. I na tej podstawie, oraz na podstawie obserwacji, że przez całe lata 70-te XXw spadała zawartość O3 w górnych warstwach atmosfery (czego skutkiem była owa dziura ozonowa nad Antarktydą) podniesiono alarm, że zbliża się koniec życia na Ziemi i koniecznie trzeba NATYCHMIAST pozbyć się "paskudnych freonów" i innych czynników podejrzewanych o niszczenie warstwy ozonowej. W 1983 r podpisano tzw. Protokół Montrealski (gównie w celu zmniejszenia produkcji i użycia CFC) i jak za "dotknięciem czarodziejskiej różdżki" od ok. 1983 -85r zaobserwowano stabilizację poziomu O3 (z sezonowymi i rocznymi fluktuacjami), pomimo, że produkcja i emisja CFC ma jednak ciągle tendencje wzrostowe i jedynym całkowicie wyeliminowanym "czynnikiem szkodliwym" jest Concorde (cha... może to jednak ten wredny Concorde, sól w oku hamerykanów i przedmiot dumy żabojadów i john-bull'i, bo gdzieś na początku lat 70 zaczął latać przecież!!!). To świadczy, że jednak mało wiemy o tym co się dzieje w atmosferze i kto lub co ma na to wpływ."
Nie, to świadczy o tym jak TY mało wiesz o tym co się dzieje w atmosferze.
Protokół Montrealski podpisano w roku 1988, nie 1983.
Stabilizację poziomu ozonu zaobserwowano dopiero w roku 1997, nie w latach 1983-85.
Produkcja i emisja CFC z grupy I annexu A protokołu montrealskiego spadła do kilku procent wartości z roku 1989.
"No to powoli się wyjaśnia: reprezentujesz dziedzinę, gdzie wynik obserwacji 0 +/- 50 mld. ton jest równo-cenny jak wynik 27 +/- 7 mld. ton, czyli jak "suponuje" ekonomia, socjologia (a więc jednak "humanista" no proszę :-) ). To wyjaśnia trochę, nie wszystko ale trochę tak..."
Nie, reprezentuję dziedzinę, w której nie wymyśla się z d... wartości które miałyby potwierdzać lansowaną tezę.
Napisałeś, że emisja antropogenicznego metanu jest większa niż antropogenicznego CO2, i zamiast przyznać się do błędu brniesz coraz głębiej, przedstawiając hipotetyczne sytuacje, w których emisje wynoszą tyle, ile powinny twoim zdaniem wynosić. Robisz tylko z siebie idiotę, odpuść sobie i sprawdź w końcu, ile wynoszą RZECZYWISTE wartości emisji, i ile wynoszą RZECZYWISTE niepewności szacunków. A potem rób sobie porównania z dziedziną, którą reprezentujesz - mam nadzieję, że nie robisz w niej nic ważnego.
"Jeżeli tak bardzo się nie podobał wniosek redaktorów z Interii (z którymi wbrew temu co piszesz mam "na pieńku" z powodu "zbyt lekkiego pióra" i cenzury, zresztą nie tylko, z innymi portalami też) to czemu nie protestowałeś podówczas tylko teraz w odpowiedzi na post o sposobie finansowania nauki i braku zaufania do wyników naukowych wykorzystywanych do akcji propagandowych, rozpętywanych przez polityków i "lobbystów" np. "pseudo-proekologicznych technologii"."
Ponieważ nawet redaktorzy interii nie pisali takich głupot, jak ty. Redaktorzy interii, porównując emisje CO2 z emisjami CH4, pisali wyłącznie o środkach komunikacji, a nie całości emisji ze spalania kopalin.
"A co się tyczy teorii naukowych to OCZYWIŚCIE podchodzę sceptycznie do KAŻDEJ i w dziedzinach, które mnie interesują, obserwuję, co przyniesie czas i badania naukowe, oraz wyciągam wnioski."
Jest inaczej: wymyślasz sobie własne "fakty", jak z tą dziurą ozonową, a potem, kiedy teoria nie zgadza się z "faktami", uznajesz że to teoria jest tdo bani...
Dziura ozonowa (mam nadzieje, że nie będzie to kolejny powód do "piętrowych dyskusji") to dobry przykład tych dziwnych teorii wpływu człowieka na szeroko rozumiany klimat. Bo faktycznie w laboratorium wykonano doświadczenie, że powstające rodniki chloru i fluoru pod wpływem UV, skutecznie hamują reakcję przemiany O2 w O3 pod wpływem tegoż samego UV, która to reakcja znacząco pochłania szkodliwą część widma promieniowania UV i chroni tym samym organizmy żywe. I na tej podstawie, oraz na podstawie obserwacji, że przez całe lata 70-te XXw spadała zawartość O3 w górnych warstwach atmosfery (czego skutkiem była owa dziura ozonowa nad Antarktydą) podniesiono alarm, że zbliża się koniec życia na Ziemi i koniecznie trzeba NATYCHMIAST pozbyć się "paskudnych freonów" i innych czynników podejrzewanych o niszczenie warstwy ozonowej. W 1983 r podpisano tzw. Protokół Montrealski (gównie w celu zmniejszenia produkcji i użycia CFC) i jak za "dotknięciem czarodziejskiej różdżki" od ok. 1983 -85r zaobserwowano stabilizację poziomu O3 (z sezonowymi i rocznymi fluktuacjami), pomimo, że produkcja i emisja CFC ma jednak ciągle tendencje wzrostowe i jedynym całkowicie wyeliminowanym "czynnikiem szkodliwym" jest Concorde (cha... może to jednak ten wredny Concorde, sól w oku hamerykanów i przedmiot dumy żabojadów i john-bull'i, bo gdzieś na początku lat 70 zaczął latać przecież!!!). To świadczy, że jednak mało wiemy o tym co się dzieje w atmosferze i kto lub co ma na to wpływ.
No to powoli się wyjaśnia: reprezentujesz dziedzinę, gdzie wynik obserwacji 0 +/- 50 mld. ton jest równo-cenny jak wynik 27 +/- 7 mld. ton, czyli jak "suponuje" ekonomia, socjologia (a więc jednak "humanista" no proszę :-) ). To wyjaśnia trochę, nie wszystko ale trochę tak...
Jeżeli tak bardzo się nie podobał wniosek redaktorów z Interii (z którymi wbrew temu co piszesz mam "na pieńku" z powodu "zbyt lekkiego pióra" i cenzury, zresztą nie tylko, z innymi portalami też) to czemu nie protestowałeś podówczas tylko teraz w odpowiedzi na post o sposobie finansowania nauki i braku zaufania do wyników naukowych wykorzystywanych do akcji propagandowych, rozpętywanych przez polityków i "lobbystów" np. "pseudo-proekologicznych technologii".
A co się tyczy teorii naukowych to OCZYWIŚCIE podchodzę sceptycznie do KAŻDEJ i w dziedzinach, które mnie interesują, obserwuję, co przyniesie czas i badania naukowe, oraz wyciągam wnioski.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.