Komentarze:

  • ~Kamil

    Jak kupować sprzęt to tylko przez internet ja swój aparat niedawno kupiłem na pstryk.pl nie ma co przpłacać!

    06-09-2011, 22:15

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~troll

    bo nawet lustrzanke jak sie dobrez poszuka kupic mozna tanio, owszem, w wiekszosci sklepow gdzie marze sa duze cena stoi... mimo ze produkt tanieje, ale w sieci... nie

    05-09-2011, 17:03

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • thek
    m
    Użytkownik DI thek (461)
    [w odpowiedzi dla: ~pigroll.com]

    Masz dużo racji pigroll... Ja kupowałem swojego z przeświadczeniem, że coś się przy jego pomocy nauczę. I dało to efekty szybko. Co prawda koleżanki pewne chciały bym je uwiecznił, ale to też były miłośniczki fotografii i dawałem im dowolność gdzie chcą i w jakich pozycjach zdjęcia. Zresztą aparat nieraz pożyczałem gdy był komuś potrzebny. Niektórzy pukali się w głowę jak można lekką ręką pożyczać sprzęt warty wtedy średnią krajową, ale niektórzy już tak mają :) Sigma też ładnie się prezentuje od strony technicznej, choć już jest nieco młodsza od s5500. A co do pretensjonalnego noszenia kobyły to zależy tylko od tego, kto jej używa. Normalny człowiek ma torbę i wyciąga aparat tylko gdy wie, że będzie robić zdjęcia. Po ich zrobieniu chowa aparat ponownie. Nosi w ręku tylko gdy czeka na okazję do zdjęcia. Jeśli ktoś idzie przez miasto z aparatem na klacie to mnie akurat to śmieszy. Taka nowoczesna odmiana noszenia złotych łańcuchów ;)

    28-06-2010, 23:42

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~pigroll.com

    90 proc. ludzi kupuje lustrzanki tylko po to żeby zadać szpanu paradując z nimi po ulicy i wyrywać panny "na artystę". Bo wiadomo - żeby zrobić superoryginalne ujęcie pt. "moja dziewczyna w odrapanej bramie", to duszę i oko artysty trza mieć bez dwóch zdań. Nie szkodzi, że nie jest nawet poprawnie naświetlone - tym bardziej artystyczy efekt, nie?

    Sam używam wyłącznie leciwej już Sigmy DP1, która - chociaż wolna, ciemna i stałoogniskowa - wystarcza mi w 90% sytuacji, a jakością zdjęć spokojnie przewyższa sporo low-endowych lustrzanek. Fakt, że od wielu z nich była też swego czasu droższa, ale wolę aparat, który zawsze mogę mieć w kieszeni od pretensjonalnego taszczenia kobyły na szyi.

    28-06-2010, 21:05

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • thek
    m
    Użytkownik DI thek (461)
    [w odpowiedzi dla: ~Kroff]

    ~Kroff: Popatrz jak wygląda Fuji S5500. To jest kloc przypominający już nawet z z obudowy lustrzankę. I nie miałem jakoś problemu by, gdy robiłem zdjęcia na zewnątrz, nieść go w ręce lub na pasku. Co do umiejętności - prawda. Sam trochę zdjęć nastrzelałem zanim porządnie aparat rozgryzłem. Po takim treningu wskoczenie na canona było prościutkie. Tyle, że do Fuji miałem dodatki warte połowę ceny tego aparatu już na starcie: statyw, zapasowe akumulatorki i karty pamięci, porządna torba, kilka filtrów. Obecnie z Canonem mam podobnie, tyle że tu w grę wchodzą jeszcze obiektywy. Kroff... Co do "zielonego guziczka" to myślisz, że zawsze można manual sobie ustawić jak chcesz? Wybacz, ale mając dziecko roczne, które nie zrozumie polecenia "tak stój, nie ruszaj się" nieraz można zapomnieć nawet o trybach pół-automatycznych. Poza tym nie będziesz przecież kupował specjalnie kolejnego aparatu by ktoś z rodziny mógł fotkę zrobić ;) Dajesz automat i niech robi. Nie przeszkolisz nikogo w 5 minut by zrobił zdjęcie lepiej niż automat. Przecież dla wielu użycie w manualu lampy błyskowej podczas kapitalnej, słonecznej pogody wydaje się bezsensem. No ale która z tych osób wie, że tak robi się zdjęcia z obiektywem skierowanym ku słońcu? One nawet tego nie próbują, uważając, że się nie da "bo zdjęcie się prześwietli".

    ~taki sobie amator: poprawka... dobre skończyły się na Minolcie Z2. Miałem i mam do czynienia nawet teraz z Z3 i tego aparatu po prostu nie lubię. Dziwne kolory, problemy z ostrzeniem, zwłaszcza w słabym świetle (automatyka głupieje), duże szumy na w miarę niskich iso (nawet przy 200!). Miałem go jeden dzień przez konieczność na komunii kuzynki. Z racji kiepskiego oświetlenia automatyka głupiała i przesłonę potrafiła ustawić na 2-3 sekundy w ie takich złych warunkach. Musiałem wiele zdjęć ręcznie ustawiać + lampą doświetlać, a i tak 95% zdjęć do kosza się nadawało. Dlatego wolę swojego 4MPix s5500 niż rzekomo lepszą Z3. Po prawdzie do tej pory wiele osób uważa akurat tę hybrydę za całkiem fajny model w swojej kategorii. Może już staruszek odstający od nowszych model (brak stabilizacji, "tylko" 4MPix, największa karta niby 512MB tylko działała, co jest kłamstwem - mi chodziła 2GB bez problemu i kilka innych, czy bajery w stylu detekcja twarzy), ale szczerze mówiąc to tyle ile on dostał w kość to niewiele kompaktów przeżyło. Użytkowany w deszczu, palącym słońcu, przy mrozie -20, na koncertach niejedno uderzenie dostał. I działa do tej pory prawidłowo.Ale też trzeba dobrze poznać go by użytkować swobodnie, choć znajomi się często dziwili jak można robić zdjęcie na pełnym zoomie optycznym, pod wieczór, z ręki na migawce powyżej sekundy i mieć tylko lekkie drgnięcie góra widoczne. Podczas gdy te same ustawienia u nich - kolorowa plama. Tak więc... dobry aparat jest wart swojej ceny, ale oprócz aparatu us być też dobrze znający swój aparat fotografujący.

    28-06-2010, 00:15

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy