Komentarze:

  • ~CarloV

    Zgadzam się co do podstawowych zasad ochrony systemu i nadania odpowiednich ograniczeń dla użytkownika, lecz to w 100% nie rozwiąże sytuacji. Korzystanie ze sprawdzonych źródeł, nie pobieranie podejrzanych plików, oraz nie odwiedzanie nieznanych stron też w pewnym stopniu ograniczy możliwość infekcji, ale nie zapewni pełnej ochrony. Inteligencja człowieka i dobry soft może dopiero dać poczucie bezpieczeństwa. Ja nie wyobrażam sobie korzystanie z komputera bez pakietu ochronnego. Mam u siebie mks_vira 9.0, sandboxa i jeszcze co jakiś czas wykonuje skan systemu malwarebytes anti-malware. Może to moje zboczenie, bo już mks_vir zatrzymuje wszelki syf, łącznie ze spamem, ale lubię mieć poczucie, że siedzę na czystym systemie, Polecam wszystkim taki zestaw programów i co najważniejsze więcej rozwagi przy korzystaniu z sieci.

    20-05-2010, 19:33

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~stary
    [w odpowiedzi dla: ~marduk]

    @marduk:
    Słuchaj mądralo, banialuki piszesz aż zęby bolą.

    "Wirusy" to nie morowe powietrze, że same wchodzą do systemu - to po pierwsze. Niemycie się, podobnie jak teraz antywirusy, miało w czasach renesansu zapewnić ochronę przed morowym powietrzem. Gratuluję !

    Podaj mi w jaki sposób dostać się do jądra systemu jak napisałeś, z uprawnieniami nieadministracyjnymi ? Ograniczone uprawnienia użytkownika są jedynym skutecznym zabezpieczeniem przed "wirusami". Twój pendrajw z "wirusem" jedyne co mógłby zrobić to mógłby się skopiować do katalogu dostępnego dla zapisu przez użytkownika. Zmiany w Rejestrze Windows czy inne zaawansowane techniki instalowania czy ukrywania się w systemie byłyby dla niego niedostępne.

    Odpowiedz mi jak można "wstrzyknąć kod" bez uruchamiania skryptów w przeglądarce ?

    Wg. Górali są trzy prawdy. Świnta prawda, prawda i g...o prawda. Akurat to co wypisujesz to jest to ta trzecia prawda.

    Absolutnie najważniejsze są elementarne zasady ochrony systemu zawarte w nim samym, a nie jakieś AV, które dają tylko fałszywe poczucie bezpieczeństwa, a w przypadku sprytnego kodu stają się drabiną (ze względu n stopień integracji z systemem) po której ów złośliwy kod rozprzestrzenia się po systemie i sieci.

    Proszę popatrzeć jak to "od wieków" jest rozwiązane w Uniksach i nie "wynajdywać prochu" oraz dodatkowo przekonywać iż to jest jedynie słuszne i zbawienne.

    15-05-2010, 12:34

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~Borygo

    Obecnie chyba 95% wirusów użytkownik musi sam uruchomić żeby sobie komputer zarazić. Ja do sprawdzenia nieznanych plików (np jakiś program z rapida)używam skanerów online. Nie posiadam od kilku lat antywira i zapewniam was, że nie mam na komputerze wirusa. To co użytkownika najbardziej chroni przed wirusami to jego zachowanie w internecie.
    Mój komputer stoi za routerem, więc jest niewidoczny z zewnątrz sieci, więc nie może mi się na niego nic wbić po IP
    Pocztę mam na Gmailu więc spamu i innych "interesujących" ofert nie otrzymuję (a w nich najczęściej przychodzą wirusy)
    Temu gościowi od bloga przydało by się trochę wiedzy, bo MS wydał już dwie następne wersje przeglądarek nie po to by ładnie się numerki prezentowały, ale między innymi po to by były bezpieczniejsze. Jakieś portale myślą już o blokowaniu przeglądania ich przez IE6 właśnie ze względu bezpieczeństwa, bo IE6 jest już od dawna nie rozwijana.
    Zapewniam was, że nie jestem członkiem żadnego bootnetu i nie mam na kompie wirusów. To ja zajmuję się odratowywaniem komputerów zawirusowanych niemiłosiernie i _posiadających_wgrany_program_antywirusowy_

    Do wy glaby. Nie obrażaj czytelników DI takim podpisem i wywyższaniem się. Wystawiasz w ten sposób cenzurkę sobie. Zamiast tego spróbuj wytłumaczyć innym co robić.

    15-05-2010, 00:58

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~mat1111
    [w odpowiedzi dla: ~marduk]

    No dobrze, ale przed pechem nie uratuje go najlepszy nawet program antywirusowy (w pracy regularnie usuwam wiry z kompów z antywirami). Co do robaków z pendrivów nie wiem, jak je piszą, ale część antywirów (z Symantec na czele) nie jest w stanie zatrzymać nawet najprostszych, uruchamianych przez plik autorun.inf na penie. Dobrze mieć antywira, ale nie ma co wyolbrzymiać jego wpływu. Najlepsza metoda - nie wchodzić na porno-werezowe stronki, nie przyjmować głupich mejli, otwierać pendrajwy prawoklikiem/eksploruj i patrzyć co na nich jest.

    11-05-2010, 12:15

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Użytkownik DI użytkownik wyrejestrowany
    [w odpowiedzi dla: ~marduk]

    Potwierdzam. Do mojego systemu szkodnik przedostał się przez IE8, którego używałem wyłącznie do aktualizacji na stronie MS.

    Odkąd przestałem wgrywać łatki w ten sposób to nie mam problemów. Zresztą w ogóle przestałem je wgrywać bo i tak wiecznie odkrywają nowe dziury w systemie, więc moim zdaniem jest to zupełna strata czasu.
    Wolę bezpieczeństwo oprzeć na dodatkowych programach, zresztą już od dłuższego czasu z Windows korzystam wyłącznie do gier, a internetu z nich nie przeglądam. Linux jest do tego duuuuużo lepszy. :)

    11-05-2010, 11:34

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy