Komentarze:

  • Kwiryniusz
    m
    Użytkownik DI Kwiryniusz (207)
    [w odpowiedzi dla: gnom]

    wiesz gnom, nie chce mi się rozpisywać i ciągnąć tego wątku, bo to tak jak by tłumaczyć wyższość encyklopedii nad książeczką do nabożeństwa. Totalna paranoja.

    29-10-2009, 11:13

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • gnom
    m
    Użytkownik DI gnom (128)
    [w odpowiedzi dla: Kwiryniusz]

    "Nie znajduję uzasadnienia dla ograniczania ilości znaków"
    No, ale ja Ci przecież to uzasadnienie podałem. Nie zauważyłeś.

    Dobrze więc, rozwinę. Wiesz, co to "BRAWO", "ALFA", "TANGO", "FOXTROT"? Wiesz, dlaczego nie "BOBBY", "ANKA", "TATIANA", "FRANEK"? Jeśli znasz jakiegoś krótkofalowca, to on Ci to ładnie wytłumaczy. Ewentualnie zajrzyj na Wiki.

    A teraz popatrz na to: www·gøøgle·com

    Pożyczając słówka z Wiki - ograniczanie ilości znaków zapewnia, że zapis adresu jest prosty, jednoznaczny i odporny na zakłócenia. Własności nie do pogardzenia, skoro coraz więcej pieniędzy wydajemy za pośrednictwem okna przeglądarki internetowej.

    "Mylisz pojęcia"
    O czym Ty piszesz? Gdzie tu content, a gdzie transport? Co ma wspólnego adres z polami formularza? Kto wspominał o js? To też chcesz mieć po arabsku? Co ma do tego ipv6? A może postulowałbyś rzymskie numery IP? O co cho?

    Postaraj się trzymać tematu adresu (to, co jest wymieniane między userem a DNSem), bo pomieszałeś ze sobą strasznie dużą liczbę pojęć.

    "Poza tym nie mylę literatury z technologią."
    Mylisz. Spróbuj jutro zaadresować paczkę pozwalając sobie na różnorodność, a pani w okienku na poczcie wyprowadzi Cię z błędu.

    "Powiedz mi, czy uważasz, że domena polka.pl jest wystarczająco dobry"
    Jest zły, bo niejednoznaczny i podatny na zakłócenia. Gdybym był stolarzem, wybrałbym deska.pl, serwis dla kobiet mógłby się nazywać pani.pl, wtedy nikt by nie miał wątpliwości, w co ma kliknąć.

    28-10-2009, 01:43

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • Kwiryniusz
    m
    Użytkownik DI Kwiryniusz (207)
    [w odpowiedzi dla: gnom]

    Mylisz pojęcia. Czym innym są standardy sieciowe (np. HTML, javascript, format adresu), a czym innym język w jakim się uzupełnia formularze i inne standardowe 'szablony' typu adres. Standardem tutaj jest format (domena.domena wyższego poziomu) i kodowanie. Nie znajduję uzasadnienia dla ograniczania ilości znaków pisanych przy pomocy danego rodzaju kodowania.
    Równie dobrze mógłbyś się upierać, ze próba wprowadzenia ipv6 jest absurdem prowadzącym do czegośtam tylko dlatego, ze burzy dotychczasowy porządek i zwiększa pojemność sieci.

    Poza tym nie mylę literatury z technologią.
    Informacja nie jest wyłącznie częścią technologii ale przede wszystkim... języka, 'literatury' właśnie.
    Adres internetowy jest językową informacją dla gościa witryny. Po to zresztą wymyślono DNSy, żeby można było pisać adresy w formie JĘZYKOWEJ, a zatem zrozumiałej dla klienta - adresata treści witryny.

    Powiedz mi, czy uważasz, że domena polka.pl jest wystarczająco dobry, żeby pomieścić serwis stolarski i ten opowiadający o patriotycznych wartościach żeńskiej części naszego kraju? W sumie można tam wsadzić jakiegoś handlarza oprogramowaniem i sprawa załatwiona. Tylko czy o to chodzi, żeby sie ograniczać w sieci, czy o to żeby rozwijać?

    28-10-2009, 00:54

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • ~max

    A według mnie ich znaki mogą być uznawane tylko pod jednym warunkiem. Domena będzie mieć globalną nazwę (łacińskie pismo) i ich narodowe. Wtedy nie byłoby żadnego problemu i np. google indeksowałoby po łacińskich znakach, a wpisać zawsze można narodowo. Podobnie powinno być z nazwami typu: zółw.pl i powinna mieć ona odpowiednik zolw.pl No niestety internet jest globalny, więc zamykanie się tylko na swój kraj jest głupie. Natomiast ograniczanie internetu tylko do jakiegoś jednego systemu też jest według mnie poronionym pomysłem.

    27-10-2009, 18:55

    Odpowiedz
    odpowiedz
  • gnom
    m
    Użytkownik DI gnom (128)
    [w odpowiedzi dla: Kwiryniusz]

    Internet to narzędzie, jego obsługi już się nauczyłem, dziękuję pięknie. Tobie się myli z literaturą.

    Wiesz, co mnie boli? A wyobraź sobie, co by to było, gdyby w kontroli lotów każdy gadał po swojemu. Czy standaryzację komunikacji radiowej też potraktujesz jako brzydkie zmuszanie do jedynie słusznego, czy też może rozsądek zadziała?

    Internet, to nie wieża kontrolna, powiesz. Ale nikt przecież nie zakazuje tworzenia stron w językach narodowych. Różnorodności na stronach WWW jest tyle, że się pochorujesz, jeśli spróbujesz ogarnąć. Ale pewne jednolite standardy muszą obowiązywać, choćby dla Twojego bezpieczeństwa.

    Gdyby to było takie proste, to temat nie byłby intensywnie wałkowany przez dekadę.

    27-10-2009, 17:40

    Odpowiedz
    odpowiedz
Brak danych. Sprawdź później :)
RSS  
Chwilowo brak danych. Sprawdź później :)


Partnerzy