To naprawdę jest łamanie praw człowieka. Mogą pozywać ludzi udostępniających nielegalnie treści chronione prawem autorskim. Mogą domagać się usunięcia plików .torrent służących do nielegalnej wymiany tych treści. ALE NIE MAJĄ PRAWA ZAMYKAĆ PORTALU INTERNETOWEGO SŁUŻĄCEGO RÓWNIEŻ DO LEGALNEJ WYMIANY PLIKÓW. MAFIAA musi pogodzić się z faktem, że komercyjny szmelc puszczany w kinach i na kanale VIVA, ma konkurencję w postaci niezależnych muzyków i filmowców.
MAFIAA - zorganizowane grupy przestępcze występujące na Sycylii (oraz ich odłamy w innych częściach świata) o hierarchicznych strukturach, działające według własnego kodeksu moralnego. Również wyraz używany potocznie oraz przez media na określenie groźnych gangów i grup przestępczych.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mafia
Z apteką to zły przykład:
Bo TBP nie udostępnia nic złego, sam torrent jest legalny.
Porównując do apteki to czy zamykać aptekę kiedy sprzedaje składniki umożliwiające produkcję narkotyków? Składniki oczywiście całkowicie legalne.
Pomocnictwo w popełnianiu przestępstwa jest również karalne. W tym przypadku właściciele TPB z premedytacją pomagali w popełnianiu przestępstwa i za to zostali ukarani (bo dostawali informacje o konkretnych przypadkach i jedyne co robili, to arogancko odpowiadali, że nie zamierzają interweniować).
Google dla odmiany usuwa materiały na żądanie właścicieli praw do nich, w związku z czym nikt ich nie pozwie (ochrona ustawą DMCA).
Wydaje mi się, że to trochę tak jakbyśmy chcieli zamknąć PKP (czy PKL, nie wiem do kogo należą teraz dworce) i wsadzić do więzienia zarząd, bo w okolicach dworca centralnego w Warszawie można kupić narkotyki i kręci się wielu pedofilów.
Oczywiście nikt nie porwie się na PKP, bo przegra w sądzie. W przypadku TPB sądy z dużym prawdopodobieństwem siedzą w kieszeni tej organizacji, podobnie politycy więc takie cuda się zdarzają.
Nie neguje ścigania za czerpanie korzyści z piractwa (w sensie udostępniania) ale pośrednictwo? To ja jestem za pozwaniem rządu Szwecji i natychmiastowym zamknięciem parlamentu, bo na terenie Szwecji popełnia się dużo przestępstw (mają niezły wzrost i spadek wykrywalności). Brak sensu i logiki, podobnie jak u naszych polityków.
"tej organizacji" mam na myśli oczywiście MAFIAA
Ostatnie podrygi zdychającej ostrygi. Ja polecam zwyczajnie nic nie kupować od tego "przemysłu" a prędko się wykończą. Teraz taka ciekawostka, zawsze kopowałem muzykę od MAFIAA, ...przestałem dopiero wtedy gdy przywalili tej kobitce z USA 2 miliony $ kary za 24 mp3. Od tamtej pory nic od nich nie kupiłem i już nie kupię. Zaszkodzę im za to z przyjemnością w każdy niezbyt uciążliwy dla mnie sposób, ścierwo trzeba tępić.
na łączu black internet ab stoi/stał jedynie ns0.thepiratebay.org. więc zbyt wielkiej szkody im nie narobili. tym bardziej, że to raczej nie wygląda na super giganta z którym wszyscy musza się liczyć.
@Kelo: możesz kupić w aptece narkotyk nawet o tym - jako pacjent - nie wiedząc.
Jeśli MAFIAA ma taką moc - moc delegalizacji programu komputerowego - bo czymże innym była strona PirateBay, to może by MAFIĘĘ wykorzystać w dobrym celu? Np. do zdelegalizowania pakietu Microsoft Office? Przecież w Microsoft Excel ludzie kopiujący lewe płyty najczęściej tworzą tabelki z tracklistą, czasem robią to w Wordzie. Bardzo często też wymieniają się listą utworów zrobioną w postaci arkusza w excelu. Wg. mnie ten pakiet "biurowy" wspiera i ułatwia piracenie ;-) No i terroryści też przecież robią sobie zestawienia amunicji w excelu, a rozkazy dostają zaszyfrowanych plikach *.docx. Tyle złego zostało stworzone w Microsoft Office. Hitler pewnie też by tego używał już było ;-)
Za jakiś czas ludzie, którzy wykażą się większą wrażliwością słuchową, będą musieli odprowadzać specjalne podatki, bo słyszą w danym utworze więcej niż zwykly śmiertelnik.
Muzykiem zostać i muzykę tworzyć też będzie wolno tylko za wyraźną zgodą, poprzedzoną egzaminami, certyfikatami i podatkami "urzędu" zwanego w skrócie MAFIAA.
Rodzice, aby móc spłodzić takiego przyszłego muzyka, przed aktem kopulacji będą musieli przejść specjalne szkolenia w MAFIAA i oczywiście uzyskac zgodę (po badaniach DNA) na spłodzenie potencjalnego muzyka.
Oczywiście to, czy dany muzyk będzie wirtuozem jakiegoś instrumentu czy też instrumentem będzie np. jego wokal, jak również wykonywany przez niego gatunek muzyczny, zostaną zaplanowane jeszcze przed samym zapłodnieniem.
Złamanie warunków umowy będzie wiązało się z eksterminacją muzyka i jego całej rodziny (teraz giną w niewyjasnionych okolicznościach sami muzycy).
Generalnie, to oni nie chcą wcale dużo zmienić, chcą tylko zalegalizować swoje metody, aby mogli sami działać już niejako "z urzędu". Straszne jest tylko to, że ich na to stać, a opór społeczny jest jeszcze znikomy.