Dopóki artyści będą się pozwalać pędzić jak barany na rzeź przez duże wytwórnie muzyczne dopóty nic się nie zmieni. Tylko całkowicie nowy model dystrybucji, promocji i sprzedaży rozwiąże problem.
Ale jak wiadomo, "majors" nie zarżną kury znoszącą złote jaja.

Cytat z programu Partii Piratów:
"4.4.2. Jak długi okres prawa wyłączności ma sens
Dzisiejszy czas ochronny ( życie autora + 70 lat po jego śmierci ) jest absurdem. Żaden inwestor
nigdy nie robi wyliczeń na zwrot kosztów z inwestycji aż na tak długi okres czasu. Nikt nie może
twierdzić, że ten w praktyce niemalże nigdy niekończący się czas trwania ochrony praw autorskich
jest konieczny, aby zachęcić inwestycje w branży rozrywkowej."
A ode mnie - dożywotnie wysysanie pieniędzy z autora to przecież za mało...
Ktoś z polskich artystów stwierdził, że ktoś kto pobiera jego utwór kradnie mu duszę?
Wydra? Nieważne - niech pomyśli, kto tak naprawdę kradnie jego potencjał - pieniądze, które mogłyby trafić do jego kieszeni, pomijając już ten konkretny przykład, mogłyby one wspomóc rozwój np. dopiero powstałych zespołów.
A tak, jeszcze 70 lat po zejściu takiej np. Dody z tego świata wytwórnie będą się pławić w pieniądzach, zakładając oczywiście zainteresowanie rynku...
To tak jakby usiąść z kalkulatorem na grobie artysty na 70 lat i przez ten czas liczyć sobie SWOJE zyski z tytułu tego co kiedyś stworzył...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.