Miażdżącą większość stanowiły te wyrażające sprzeciw wobec umowy. Internauci próbowali zainicjować akcję zbierania podpisów w sprawie przeprowadzenia referendum. Umieszczali prześmiewcze klipy, z których kilka stało się prawdziwymi hitami. Jeden z nich w ciągu zaledwie czterech dni obejrzało na YouTube 340 tys. użytkowników. Z kolei nagranie manifestacji w Poznaniu zobaczyło 46 tys. osób.
Największe profile na Facebooku mają setki tysięcy fanów. „Nie dla ACTA w Polsce” polubiło ponad 220 tys. internautów, „Komentarz usunięty przez ACTA” – prawie 180 tys., natomiast „Ty głosujesz na ACTA, ja nie głosuję na Ciebie” – przeszło 170 tys.
Czytaj także: Czy burza wokół ACTA to naprawdę bunt młodych?
– Wpisy mają dużo większy potencjał dotarcia do użytkowników niż „lajki” i świadczą o większym zaangażowaniu – komentuje Adam Ścibior, kierownik działu monitoringu internetu agencji PRESS-SERVICE Monitoring Mediów. – Dlatego 16,7 tys. tych zawierających „ACTA” w ciągu jednego weekendu to bardzo dużo. Najbardziej dynamicznie temat rozwijał się w sobotę, kiedy to odnotowaliśmy aż 6,7 tys. takich postów. Dzień wcześniej było ich 4,8 tys., co wiąże się z faktem, że piątek jest dniem roboczym. W niedzielę natomiast wpisów było niecałe 5,2 tys.
PRESS-SERVICE Monitoring Mediów przypomina o ubiegłorocznych rewolucjach w świecie arabskim, kiedy to manifestanci organizowali się dzięki portalom społecznościowym. Obecne protesty w Polsce – o skali oczywiście nieporównywalnej – są kolejnym dowodem na to, że social media stały się jednym z najważniejszych narzędzi społecznego zaangażowania w dzisiejszym życiu publicznym.















