Główne zarzuty do projektu walki z e-hazardem firmowanego przez ekipę Donalda Tuska to:
- niezgodność projektu ze standardami UE,
- łamanie zasad obowiązujących w demokratycznym państwie prawa
- oraz ingerowanie w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej.
>> Czytaj także: Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych – poznaj szczegóły
Wnioski o zablokowanie stron mają wysyłać nie tylko policjanci, ale też Straż Graniczna, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Żandarmeria Wojskowa, CBA, wywiad skarbowy oraz Służba Celna. Według UOKiK instytucje te będą miały w zasadzie nieskrępowane możliwości kierowania żądania dokonania wpisu do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych.
Wskazane przez służby strony i usługi mają natychmiast znikać z sieci. Wedle założeń witryny będą blokowane przez internetowych dostawców. Zdaniem Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej na „tak drastyczne środki” prawo UE zezwala w przypadku poważnych przestępstw. UKIE ma wątpliwości, czy można do nich zaliczyć nielegalny hazard.
>> Czytaj także: Rządowi bardzo śpieszno do cenzurowania sieci
Procedurę zgłaszania i blokowania stron skrytykowali również m.in. generalny inspektor danych osobowych, MSWiA i prezes UKE Anna Streżyńska. Kontrowersje budzą nie tylko techniczne możliwości blokowania stron, ale też brak skutecznego systemu odwoływania się od decyzji.
Szczegóły na Dziennik.pl






