Nic bardziej mylnego. 90% znanych znanych mi ludzi grających w gry Zyngi ma i dzieci, i normalne życie, i rodziny, i pracę, i chodzi do kina, czyta książki i tak dalej.
- Po prostu to jest miła bezpłatna sympatyczna rozrywka grupowa, a dokładniej to była, bo teraz to jest nachalne proponowanie ludziom 1000 dodatkowych atrakcji, które mają za zadanie zmusić ich do zostania płatnymi klientami.
Zynga stosuje nieuczciwe metody, z których główną jest zablokowanie możliwości otrzymania od sąsiadów jakiegoś niezbędnego do gry wirtualnego gadżetu. Ma to na celu zmuszenie ludzi do kupienia go żeby mogli pójść dalej. Kolejnym jest takie ustawienie powiadomień żeby klikając w "nie" "niechcący" trafiało się w tak.
przekombinowanie powoduje odpływ ludzi, zynga na siłę stara się wciskać ludziom po kilanaście a nawet kilkaset razy na ścianę i do tego znajomym też, jeszcze do nie dawna w cityville można było sobie wybrać kogo chcę spamować wiadomościami z gry, a teraz już nie, tylko wszystkich, więc nie dziwne, że odpływ jest
Redaktor pewnie nigdy w to nie grał... :D Moim zdaniem popularność tych gier spada, bo zwyczajnie są przekombinowane. Farma była fajna dopóki wystarczyło ją uprawiać, sadzić roślinki i hodować zwierzątka. Ale teraz na niej jest też zoo, był nawiedzony dom na Halloween, są jakieś dodatkowe konkursy i zadania, a wszystkie skonstruowane tak żeby bez zdobycia "cash'u"(który trzeba kupować za dolary) ledwo dało się je wygrać. Zamiast przyjaznej gry dla relaksu i zabawy pojawiło się coś co potocznie nazywane jest "1000 wyskakujących okienek".
Podobnie było z CityVille, które miało być "zbudowaniem miasta Twoich marzeń" i na początku owszem było czymś w rodzaju takiego społecznościowego RTS'a online, a teraz w grze jest ze 30 zadań do wykonania, których po prostu nie można wyłączyć, a rozbudowa ma się odbywać ściśle według wytycznych. Wygląda na to, że Zynga w ogóle nie czyta forów na których wypowiadają się jej klienci, bo by chyba nie robili tylu głupot...


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.