
Bazując na naukach JKM doszedłem do następujących wniosków nt. d***kracji:
1/ moje pieniądze są publiczne, tzn. lądują w kieszeniach wszelkiej maści urzędasów
2/ psie gówno na moim trawniku nie jest publicznym, tylko moim problemem

Jak by nie kombinować, zawsze się znajdzie cwaniaczek, który tak namiesza w przepisach, żeby naród/ciemne masy/hołota/dupki życiowe/itd. miał "tor z przeszkodami", a nie miał czasu domyślać się na ile osób - oprócz swojej rodziny - pracuje.
PO obiecało redukcję administracji o 10%. W rzeczywistości urzędników przybyło, więc PO dodało 1% do podatku VAT, by było na ich pensje.

"To były piękne słowa, ale wypracowana ustawa o dostępie do informacji publicznej nie bardzo do nich pasuje."
Zaskakujące.
Nie.
Najgorsze jest to że w najbliższych wyborach, urobieni frajerzy płci obojga z Alzheimer-em, znów na "liberalne" PO zagłosują, albo na "postępowe" SLD (chociaż one się ostro "sypie" na rzecz PO). PiS ? Oj by się działo :D Chociaż może by to było lepsze od tego marazmu, poprawności politycznej która jest obecnie.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.