
Wiara to kwestia indywidualna mocno. Każdy może wierzyć w co chce, poza tym z zasady nie jest ona oparta o żadne przesłanki dowodowe. A temat jest o wiedzy. Ta zaś wynika z jak najbardziej policzalnych i mierzalnych rzeczy. Chcesz to wierz chrześcijanom, chcesz to wierz w potwora-spaghetti. To z wiedzą posiadaną, wyniesioną ze szkoły i tak niewiele będzie mieć wspólnego. Inna sprawa, że "łącznicy duchowi" i tak zmieniają co jakiś czas interpretacje "boskich słów" i to co głosili jako herezję, po pewnym czasie akceptują w pewnych przypadkach.
Dla mnie choćby głupotą jest na polskim analiza wierszy. O ile sensowne jest poznawanie literatury, jej odniesienie do ówczesnych czasów, to "co autor miał na myśli" uważam za nieporozumienie. Dochodzimy do absurdu, gdy żyjący autor ma zupełnie inną wizję utworu niż poloniści. A to wizja tych ostatnich jest decydująca podczas oceniania prac.
Matura to bzdura. Już przed maturą zarobkowo pracowałem i kupowałem sobie obuwie, kurki, spodnie za wakacyjne prace. Tata mi grosza nie dał, ani ZUS. Zresztą jak za granicą będziesz pracować czy na czarno to edukacyjne świadectwa się nie liczą czy stara matura. Do noszenia mebli czy targania worków w 6 dni w tygodniu za 503 zł miesięcznie teraz matury wymagają. Ale jak zdrowia nie masz to i edukacja niepotrzebna, bo oceny słabe będą (nie da się przecież cały czas do szkoły chodzić, gdy choroba ogranicza to zdrowsze dzieciaki lepsze oceny będą miały).
Teraz takie cymbały mają wykształcenie wyższe, ze wstyd maturę mieć otwierające drogę na studia :(
Próbnej matury nie zdawałem, bo to bez sensu było. Ci co próbną zdawali to finalną oblali nawet. Zresztą za dużo maturzystów maturę zdaje, której nie powinni otrzymać, a już maturzyści z urzędu skarbowego czy policji to pomyłka straszliwa . . .
Nie odpowiadajcie mu, to troll.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.