Sąd się skupiał nad stroną prawną. Natomiast my, jako uczestnicy życia publicznego możemy się jeszcze wypowiedzieć na temat tego, czy zachowanie Buzdygana zasługiwało na określenie "trolling" do uwiecznienia w Wikipedii włącznie.
Młodsi tego, co wyrabiał Buzdygan nie pamiętają, bo są za młodzi. Mogę jednak zapewnić, że Buzdygan dał się naprawdę wielu we znaki i netykietę miał za nic.
Co do strony prawnej - próba walki o "dobre imię" w sądzie jest po prostu śmieszna. To jak próba walki w sądzie z padającym deszczem.
Hhhhhmmmmm: Arnold (Andrzej) Buzdygan to troll z własnej woli, choćby słynne "przetwarzanie danych osobowych" i stałe grożenie przemocą fizyczną oponentom.
Obecnie Buzdygan udaje że się zmienił, choć jego "społeczne" teksty noszą ten sam stygmat bezbrzeżnej głupoty, co te sprzed lat.
Diamentów sztucznych nadal nikt nie widział ;-)
Ten zapis dotyczył zachowania A. Buzdygana, a nie reakcji na nie. Na wikipedii mu nikt nie groził pobiciem wbrew pozorom.
Nikt piszący na forum osobą publiczna nie jest, bo nie ma charakteru pisma, a z IP, może ktoś inny pisać lub z internetu niezabezpieczonego korzystać lub login, może mieć z 200 osób jeden.
Jeden nick w Internecie może mieć 100 tysięcy osób jak np.: aniołek, mysza, Walduś, Romcio czy Włodzio.


© 1998-2026 Dziennik Internautów Sp. z o.o.