
"(...)przeciwdziałaniu technologiom zapobiegającym naruszeniom na dużą skalę"
myslę, że nie chodzi tu tylko o obchodzenie drm (którego stosowanie staje się obecnie po prostu śmieszne i w żaden sposób nie wpływa na zachowania rynku) ale może rozciągnąć się na zakaz stosowania szyfrowania informacji czy walkę z usługami zapewniającymi anonimowość w sieci.
co nie zmienia faktu, iż będzie to walka z wiatrakami.

Jaką "komuną bis"? Poczytaj sobie nieco historię, a potem już nie pisz takich rzeczy...
W UE mamy wolność i demokrację. Z powodu wielości różnych ludzi z różnych krajów w parlamencie europejskim są zupełnie różne grupy posłów, ale na ogół większość nie chce totalnej kontroli nad czym się da, bo pochodzą albo z państw pokomunistycznych, albo w ich krajach równość i demokracja mają wieloletnią tradycję.
W UE każdy nawet mało zamożny człowiek może się dostać do parlamentu jeśli znajdzie wystarczającą ilość popierających - świetnym przykładem jest Partia Piratów.
W USA jest co innego - tam władze składają się z samych bardzo zamożnych ludzi, którzy albo są biznesmenami, albo mają kolesi będących właścicielami korporacji. W USA człowiek niezamożny nie ma nic do powiedzenia, a ustawy są tak konstruowane by bogatym było jeszcze lepiej.
Np Bush jak rządził to podatki dla ludności zostawił jak były, za to zwolnił z ich płacenia firmy nafciarskie.
Wprowadzenie ustawy dla dobra kolejnych koncernów to dla nich normalka...
Sprawa wydaje się prosta. Skoro USA skandują przeciwko odtajnianiu dokumetów, to Europa powinna wycoafać się z negocjacji. W końcu Europa bardziej szanuje prawa człowieka od jakiś USA, więc powinnyśmy oprzeć się komunistom.
O dołączeniu zapisków odnośnie DRM było wiadomo od samego początku. Spokojnie - zapiski nakazujące inwigilować każdego obywatela korzystającego z internetu wkrótce znikną, a zostaną tylko te odnośnie DRM. Ewentualnie, to nakaz inwigilacji będzie obowiązywać tylko w USA, a w Europie będą to nic nie znaczące zapiski.
Co do braku sprzeciwu po stronie amerykańskiej odnośnie tajności negocjacji i dopuszczaniu przedstawicieli przemysłu, to nic nadzwyczajnego. Widać to po listach nadsyłanych do kongresmenów, a także po tym, że USA nic nie będą musieć zmieniać w swoim prawie. Jak wspomniałem, to zapiski odnośnie skazywania ludzi bez procesów sądowych i prawa do obrony, pernamentnej inwigilacji, a także możliwości odcinania miast od wszelkich środków komunikacji już zniknęły lub zaniedługo ich nie będzie - taka jest logiczna kolej rzeczy.
Przy okazji, to proponuję dołączyć się do akcji mającej wymusić znakowanie produktów skażonych DRM:
http://www.faceb(...)7&v=wall
Jeżeli takie coś zostanie przeforsowane, to po wejściu ACTA stanie się ono jedynie marnym świstkiem - nikt przy zdrowych zmysłach nie wydzierżawi czegoś skażonego DRM-em.
Gdzie Ty masz w Europie wolność i demokrację?
Niedługo opatentują otwieranie drzwi lewo,prawoskrętnych - jak u KMN ;) I przy kupnie ww produkty będziemy płacić nowy podatek na rzecz właściciela patentu xD
Prawo się zmienia, ale dlatego że zmieniają je koncerny, które wynajmują prawników, lobbystów i sami opłacają polityków.
Gdyby każdy kto ściągnął w ciągu swojego życia z sieci "pliki chronione" zapłacił za każde 5GB - 1$ na lobbying przeciwko koncernom to żadna ochrona nie istniała by ;)
@~FAKUSA: Niestety nie można "olać USA..." bo "trzymają łapę" na TCP/IP i wszystkich ważniejszych protokołach sieciowych (IPv4, IPv6, NOVELL IPX, APPLE TALK). Ale jak się Chińczycy "wkurzą" to dadzą radę wyprodukować i oprogramować wystarczającą ilość sprzętu niezależnego od w/w, byle zgodnego z ISO OSI RM to wtedy reszta się przyłączy. Niestety apele do społeczności FSF (GNU) o stworzenie niezależnego protokołu sieciowego też pewnie nić nie dadzą bo te znowu są zakorzenione w MIT. No i kto (po za "wkurzonymi" Chińczykami) zechce produkować sprzęt do obsługi?
@~Sorcerer (945): UE jako organizacja, ma jeszcze niezbyt wiele z wolnością i demokracją. Jedyne demokratyczne ciało, czyli Parlament UE jest tylko jedna z 4 najważniejszych instytucji UE i to chyba najmniej ważną (stworzoną chyba tak pro forma dla krzykaczy aby mieli się gdzie wykrzyczeć). Najważniejsza czyli Rada UE jest pod całkowita kontrolą Niemiec, Francji i w zależności o co biega, Włoch lub WB i np. Luksemburga na dokładkę, jak tam się dogadają. Czasami, w niektórych sprawach mają coś do powiedzenia premierzy lub ministrowie SZ krajów, które pełną prezydencję, ale mają na to tylko 6 mieś. Władzą wykonawczą jest Komisja Europejska, która PE tylko zatwierdza. Znaczenie PE jest może równie ważne co najwyżej z Radą Europejską i może w niej uczestniczyć, jeżeli zostanie zaproszony na jej obrady Przewodniczący PE. Innymi słowy UE to "urzędnicza czapa" nad państwami członkowskimi, które się na to zgodziły i zarządzająca budżetem UE, na który składają się państwa członkowskie i produkującą prawa, które teoretycznie powinny obowiązywać państwa członkowskie, ale nie koniecznie, bo jedyną sankcją są właściwie tylko kary finansowe (typu nie dostaniecie dotacji na to czy na tamto, co niektórych nie wzrusza). Np. w Polsce jest praktyka, że prawa, które coś obywatelom dają lub ułatwiają życie są blokowane pod byle pretekstem, lub leżą latami "pod laską marszałkowską" a prawa które wprowadzają jakieś obciążenia, są sprawnie i tak szybko jak tylko możliwe wprowadzane, z komentarzem "to nie my to UNI nam tak każą".

@~janpol
@~janek
Ja wiem jak jest w Polsce, wiem jak jest w Unii i wiem jak jest w USA. Naprawdę w porównaniu z tym państwem policyjnym rządzonym przez zamożnych ludzi i utrzymywanym z podatków biednych ludzi w Europie jest wolność i demokracja.
Warto czasem popatrzeć jak się w USA postępuje z ludźmi, którzy tylko raz np źle zaparkują auto i jak wielką władzę o obywatelach ma tam rząd.
USA mają dobrą propagandę o wolności, ale w praktyce to jest tam zamordyzm. Ludzie mają tam pełną wolność wyłącznie w tym co państwu jest niewygodnie kontrolować.
Przykładem państwa policyjnego jest bardziej Polska niż USA (typowy wskaźnik traktowanie i znaczenie policjantów i nauczycieli - np. poważanie zawodu, wysokość pensji i ilość chętnych do zawodu o tym świadczą, ale nie tylko - ciągle w świadomości obywateli policjant to PAN i przedstawiciel władzy, a nie strażnik prawa i pomoc dla obywatela, a nauczyciel to zgaga, którą trzeba znosić i do tego bez sensu czepia się dziecka. Radzę przypomnieć sobie, albo zapytać tych co pamiętają jak to było w przedwojennej i "faszystowskiej" i pono policyjnej, Polsce). Natomiast prawdą jest, że z demokracji w USA już niewiele zostało i największy wpływ na władzę i prawodawstwo mają duże koncerny, obstawione lobbystami, PR-cami i prawnikami, i na to się zgadzają obywatele i rząd USA, pomimo wyraźnych znaków, że jest to ze szkodą dla gospodarki USA (i całego świata przy okazji), co jest dla mnie trochę niezrozumiałe. Ale wolność osobista (tj. szeroko rozumiany wpływ własny obywatela na swoje życie i możliwość życia "pomimo władzy") w USA jest ciągle większa niż w Polsce czy nawet w Niemczech i w krajach UE chyba tylko WB i Holandia mogą się porównywać pod tym względem z USA.


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |