
Ten zaufany profil nie jest przypadkiem naruszeniem prywatności?
A mnie zastaniawia sam początek "e-podpisu" za czasów postkomunisty (sic!) Kwaśniewskiego. Kto lobbował za firmami które miały zgrabić po kilkaset złotych od każdego Polaka za certyfikat podpisu potrzebny tylko... urzędnikom i biurokracji.
Ja swój własny podpis - nawet "hieroglif" - rozpoznam zawsze. Czy go rozpozna biurwokrata - to już nie mój problem i ani myślę za to płacić.
Nie ja jestem dla Państwa, lecz Państwo dla mnie - teoretycznie.


| Serwisy specjalne: | |
| Wydarzenia: |